naTemat extra

Tylko 10 proc. kierowców potrafi zapinać pasy, niewielu więcej wie, jak montować foteliki

– Temat prawidłowego zapinania pasów nie jest często poruszany. Dostajemy jedynie krótki instruktaż podczas kursu przed egzaminem na prawo jazdy i tyle. Później większość z nas przestaje przywiązywać do tego uwagę. Wydaje się nam, że zapięcie pasów to bardzo prozaiczna czynność, przy której nie da się popełnić błędu.
Tymczasem z naszych obserwacji wynika, że polscy kierowcy popełniają z pasami bezpieczeństwa co najmniej jeden błąd – mówi nam Dorota Olszewska z Krajowego Centrum Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, którą spotykamy podczas gdańskiego “pit stopu” zorganizowanego w ramach projektu “LOTOS – Mistrzowie w pasach”.
Udział w jednym z serii tych wydarzeń gwarantuje większości kierowców spory szok. Decydując się na udział w krótkich teście i szkoleniu prowadzonym przez ekspertów Grupy LOTOS i KCBRD większość z nas dowiaduje się bowiem, że dotąd po prostu ryzykowaliśmy w podroży życiem i zdrowiem swoim i naszych pasażerów. Bo źle korzystaliśmy z pasów bezpieczeństwa i fotelików dziecięcych.
– Żeby pas był dobrze zapięty i spełnił swoją rolę, przede wszystkim nie może z być skręcony. Tymczasem bardzo dużo Polaków jeździ właśnie z takimi skręconymi pasami. Inni mają je zapięte zbyt luźno, lub zapięte na grubą kurtkę. Panie często zapinają je na torebki przewieszone przez ramię.
Złym pomysłem jest też zapinanie pasów na bluzę, w której znajdują się na przykład telefon komórkowy lub klucze. To wszystko sprawia, że pas nie przylega bezpośrednio do ciała i tworzy się przestrzeń, która robi się niezwykle niebezpieczna w momencie nagłego hamowania. Pas bezpieczeństwa działa wówczas niewłaściwie, uderza w nas, zamiast od pierwszych chwil hamowania trzymać nasze ciało w fotelu – wyjaśnia ekspertka.
Dlatego organizowane na stacjach paliw LOTOS w całej Polsce “pit stopy” zostały ukierunkowane na to, by uzmysłowić polskim kierowcom, że pasy to najprostszy, ogólnodostępny i najtańszy system bezpieczeństwa w samochodzie. We wielu zdarzeniach okazuje się też najskuteczniejszy.
– Występuje w każdym aucie, więc naprawdę warto z niego korzystać. W momencie silnego hamowania, a tym bardziej zderzenia, to on dba bowiem o to, byśmy nie wylecieli z pojazdu, ani nie uderzyli w nic głową – dodaje Dorota Olszewska. I przytacza statystyki, z których wynika, że pasy zapinają już prawie wszyscy Polacy, co jeszcze kilka lat temu nie było tak oczywiste.
Po co więc akcje takie, jak ta? Po to, by uczyć korzystania z tych urządzeń właściwie. Bo niestety większość z nas zapinając pasy chroni się jedynie przed mandatem. Przed uruchomieniem kampanii “LOTOS – Mistrzowie w pasach” umiejętność zapięcia pasów tak, by zagwarantowały bezpieczeństwo w razie kolizji lub wypadku posiadało tylko… ok. 10 proc. kierowców, którzy pojawili się na “pit stopach”.

– A źle zapięty pas może spowodować uszkodzenie narządów wewnętrznych. Pas skręcony lub nie poprowadzony na biodrach tylko przez brzuch może przy silnym hamowaniu spowodować uszkodzenia wątroby lub śledziony. Powinien być też dobrze wyregulowany na barku. Bo pas na brzegach jest dość ostry i gdy przebiega blisko szyi, może ją po prostu przeciąć. W innym przypadku, nawet przy małym uderzeniu mogą zadziałać poduszki powietrzne i być może na chwilę stracimy przytomność. Źle zapięty pas będzie przytrzymywał nas wówczas tak, ze w efekcie można zginać od uduszenia nim. Policji jest znanych sporo takich sytuacji, gdy w wypadku zadziałały wszystkie systemy,ale ktoś zginął, bo źle skorzystał z tego najprostszego, czyli pasów – tłumaczy moja rozmówczyni.
Czy nie jest to jednak argument za tym, by pasów nie zapinać…? Naprawdę nie można być w większym błędzie. A to dlatego, że poduszka powietrzna jest tylko dodatkowym zabezpieczeniem. I jak tłumaczyli na weekendowym “pit stopie” eksperci projektu “LOTOS – Mistrzowie w pasach”, jej działanie jest ściśle związane z właściwie działającymi pasami. Zwykle wybucha ona bowiem z prędkością ok. 300 km/h i jeśli nie jesteśmy w pasach, upadamy na poduszkę w niewłaściwej chwili i poważnych urazów możemy doznać na skutek poparzenia nią.
Niewłaściwie zapięty pas i wybuchająca poduszka również mogą być niebezpiecznym połączeniem, bo ciało znajduje się w złym położeniu w chwili, gdy z impetem otwiera się airbag. Okazuje się jednak, że istnieje na polskich drogach jeszcze inny problem… Kontrole prowadzone w ramach projektu “Mistrzowie w pasach” niejednokrotnie dowiodły niestety, iż niektóre auta poruszające się nad Wisłą są w tak złym stanie technicznym, że nawet prawidłowe zapięcie pasów jest w nich niemożliwe.
– Zdarza się, że kierowcy przyjeżdżają na nasze “pit stopy” samochodami z niewłaściwie działającymi pasami bezpieczeństwa. Spotykamy się z takimi pojazdami, które także pod tym względem są w bardzo słabym stanie technicznym. Mają sparciałe pasy lub widzimy, że nie dopinają się dobrze – ubolewa Dorota Olszewska.

Musimy walczyć z przekonaniem, że wystarczy jakkolwiek zapiąć dziecko w foteliku, by tylko uniknąć mandatu, bo policjant widział, że zostało to zrobione… –  mówi mł.asp. Joanna Skręt z KWP w Gdańsku.
Udział w “pit stopie” projektu “LOTOS – Mistrzowie w pasach” to też świetna okazja do spotkania z… drogówką. Tu funkcjonariusze nie tropią jednak wykroczeń, a służą naprawdę dobrą radą. Opowiadają także o swojej pracy.
– Sposób przewożenia osób dorosłych i dzieci sprawdzamy tak naprawdę podczas każdej kontroli. Szczególną uwagę przykładamy do tego w okresach wakacyjnych, gdy podróżujących na polskich drogach jest znacznie więcej. Prawo o ruchu drogowym mówi co prawda o konieczności jedynie zapinania pasów i nie wspomina o sposobie ich zapięcia, ale policja chce zrobić krok dalej. Chcemy edukować kierowców i pasażerów tak, by pasy naprawdę mogły uratować ich życie – tłumaczy mówi mł.asp. Joanna Skręt z KWP w Gdańsku.
Policjantka zwraca uwagę na to, iż drogówka stara się dziś przede wszystkim kłaść nacisk na edukację związaną z bezpieczeństwem dzieci. Za kluczowe zadanie funkcjonariusze stawiają sobie zwalczenie przekonania, iż w zabezpieczaniu dzieci chodzi jedynie o unikanie mandatu z brak fotelika.
– Chcemy wyeliminować zbyt częste zjawisko polegające na tym, iż dziecko w foteliku jest zapięte, ale wcale nie jest w nim bezpieczne. Nie można otrzymać mandatu karnego za zbyt luźny pas, czy nieumiejętne zapięcie dziecka w foteliku, ale nam też nie chodzi o wystawianie mandatów, a wyjaśnienie, że należy odpowiednio zadbać o zdrowie życie nasze i naszych bliskich – stwierdza mł. asp. Skręt. Podczas “pit stopów” policjanci ostrzegają więc przed konsekwencjami niewiedzy w zakresie bezpieczeństwa maluchów w aucie.
Na przykład tym, iż niewłaściwe zamocowanie fotelika, szczególnie zbyt luźne, nawet przy lekkim zderzeniu grozi dziecku poważnymi obrażeniami, które może ono odnieść w wyniku niewłaściwego oddziaływania konstrukcji fotelika na jego delikatne ciało. Nieumiejętne obchodzenie się z fotelikiem może doprowadzić też do wysunięcia się dziecka z siedzenia i uduszenia pasem lub wyrwania się z fotelika i wypadnięcia przez okno pojazdu.
– Źle zapięty fotelik działa w zasadzie tak, jakbyśmy go w ogóle nie mieli zamontowanego. Obrażenia dzieci w takich sytuacjach są bardzo rozległe. I może do nich dojść już przy bardzo małej prędkości. Szczególnie groźne są urazy związane z uderzaniem w głowę. O obrażenia tej części ciała naprawdę bardzo łatwo, gdy mamy źle zapięte pasy lub źle zamontowany jest fotelik dziecięcy – ostrzega funkcjonariuszka.

Dyrektor ds. komunikacji i CSR Grupy LOTOS Jowita Twardowska w rozmowie z naTemat podkreśla, ze jej firma do edukacji w zakresie podstawowego bezpieczeństwa w aucie poprzez projekt “Mistrzowie w pasach” podeszła z takim rozmachem, bo tylko w ten sposób można było zareagować na zatrważające statystyki wypadków w Polsce. – Rocznie w Polsce odnotowywanych jest blisko 3,5 tys. wypadków drogowych z udziałem dzieci do lat 14, a w niemal 3 na 4 zdarzenia uczestniczą pasażerowie do 6. roku życia.
Z tego powodu w 2014 r. zainicjowaliśmy program, którego celem jest prewencja i edukacja dotycząca prawidłowego zapinania pasów bezpieczeństwa oraz właściwego doboru i montażu fotelików do przewożenia dzieci. Ambasadorem inicjatywy, realizowanej wspólnie z Krajowym Centrum BRD, jest Kajetan Kajetanowicz – czterokrotny Mistrz Polski w klasyfikacji generalnej Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski. Podkreśla on, iż doskonale rozumie znaczenie edukowania w tym zakresie, ponieważ podczas swojego pierwszego rajdu to właśnie odpowiednio zapięte pasy uratowały mu życie – mówi nam dyrektor Twardowska.
Przypominamy, że tegoroczna edycja “LOTOS – Mistrzowie w pasach” nie dobiegła jeszcze końca. Kto nie mógł przyjechać na wspomniany gdański “pit stop”, czy którąś z wcześniejszych akcji zorganizowanych w całym kraju, ten wciąż może to nadrobić! Już 4 września eksperci doradzać w dobrze i montażu fotelików dziecięcych, oraz szkolić z właściwego posługiwania się pasami bezpieczeństwa będą na stacji paliw LOTOS przy ul. Glinianej w Łodzi. Serdecznie tam zapraszamy!
Projekt zrealizowany przy współpracy naTemat.pl i Grupy LOTOS.




Autorzy artykułu:

Jakub Noch

Redaktor prowadzący naTemat.pl

Podobają Ci się moje artykuły?
Możesz zostawić napiwek

Teraz możesz docenić pracę dziennikarzy i dziennikarek. Cała kwota trafi do nich. Wraz z napiwkiem możesz przekazać też krótką wiadomość.

Sprawdź, jak to działa

Kwota napiwku

Wiadomość do autora (opcjonalnie)

Twój adres e-mail

Kod BLIK znajdziesz w aplikacji swojego banku