naTemat extra

Inteligentne metki i sztuczna inteligencja

Średnio 200 mln sztuk odzieży – tyle, w skali roku, sprzedaje łącznie 1760 salonów marek Reserved, Mohito, Sinsay, Cropp i House, które działają  w 24 krajach. I choć brzmi to niewiarygodnie, już niedługo żadna kurtka, t-shirt czy sukienka nie będą miały prawa schować się “gdzieś na zapleczu”, albo zgubić w transporcie. Dbać o to będą nie tylko pracownicy salonów, ale przede wszystkim specjaliści IT polskiej firmy odzieżowej.
LPP od jakiegoś czasu posiada bowiem własny, prężnie działający dział IT, który przygotowuje rozwiązania szyte na miarę polskiej firmy o globalnych aspiracjach. Osiągnieciami zespołu przedstawiciele spółki chwalili się na niedawnej konferencji InfoShare.

AI przejmuje dostawy

A jest się czym chwalić. Jak tłumaczył Andrzej Kryżewski, kierownik ds. analityki i business intelligence w LPP, jeszcze kilka lat temu systemy zaopatrzenia sklepów opierały się w dużej mierze na intuicji i zasadzie: im więcej, tym lepiej.
Więcej miało być oczywiście ubrań w salonie. Magazyny opróżniano więc w 80 proc., a całość kolekcji pozostawiano na sali sprzedaży i zapleczach sklepów. Teoretycznie miało to zapewnić szybszy dostęp do całości rozmiarówki.

Rzeczywistość wyglądała jednak tak, że niektóre fasony i rozmiary sprzedawały się szybciej, inne — zalegały na półkach tygodniami. Do tego dochodziły problemy z synchronizacją dostaw: nowa kolekcja w salonie warszawskim mogła wyprzedać się w połowie, jeszcze zanim w ogóle trafiła do salonu w Moskwie.
— Kiedyś braliśmy pod uwagę wielkość salonu, a nie jego potencjał sprzedażowy. Po wysyłce na salony mieliśmy niemal puste magazyny – 80 proc. towaru trafiało do sklepów, a tylko 20 proc. zostawało w magazynie — wspomina Andrzej Kryżewski.
Wdrażanie systemu, który miał usprawnić proces alokacji towaru, rozpoczął się trzy lata temu. Zespół Kryżewskiego stworzył aplikację, która miała sprawić, że sklepy staną się kompatybilne z konceptem “Open to public”, który zakłada, że znaczną część kolekcji możemy “ogarnąć” wzrokiem jeszcze przed wejściem do salonu, spoglądając jedynie w stronę przestronnego wejścia i witryn.

— Stworzyliśmy hurtownię danych, w której mamy już 100 mld rekordów. Od trzech lat tworzymy algorytmy, które robią predykcje, ile sztuk danej rzeczy powinniśmy do konkretnego salonu wysłać — tłumaczy Kryżewski i dodaje, że główny algorytm opiera się na dwóch miarach: pierwsza z nich to prędkość sprzedaży dziennej, czyli ile i jakie ubrania sprzedają się w salonie. Drugą miarą są “dni pokrycia”, czyli na ile dni należy zaopatrzyć dany salon.
Dzisiaj, dzięki analizie danych prowadzonej w czasie rzeczywistym, magazyny są opróżniane do połowy. Dzięki temu towar może być co 3-4 dni dosyłany tam, gdzie występują braki.
Kryżewski dodaje, że kolejnym krokiem w usprawnianiu sprzedaży będzie kontrola nad poszczególnymi sztukami odzieży. W ich śledzeniu mają pomagać elektroniczne metki RFID.

Inteligentna metka

Implementacja metek, które można “skanować” na odległość, to dla LPP kamień milowy. Najbardziej prozaiczne zastosowanie RFID w salonach? Utrzymanie porządku.
— Przed wdrożeniem systemu RFID inwentaryzacja trwała całą noc, co najmniej 10 godzin. Pracowało przy niej około 15 osób, co daje nam 150 roboczogodzin w roku. Z oczywistych względów, stan magazynów przeglądano więc raz, dwa razy do roku — mówiła podczas prezentacji na konferencji InfoShare Katarzyna Owczarek, project manager IT w LPP.
— RFID pozwala na elastyczność. Inwentaryzację można teraz robić raz na miesiąc albo raz na tydzień — tłumaczy Owczarek i dodaje, że takie działania są w pełni uzasadnione. Sprzedawca dokładne wie, jakie ubrania znajdują się w salonie, zarówno na sali sprzedaży, jak i na zapleczu salonu. Kiedy więc klient przychodzi i prosi o żółtą bluzkę z koronkową aplikacją, którą widział w reklamie, można ją bardzo szybko zlokalizować i dostarczyć mu do przymierzalni.
W salonach przyszłości RFID znajdzie zastosowanie właśnie w przymierzalniach. Sprzedawca będzie wiedział, z czym do niej wchodzimy i w razie potrzeby, szybciej zareaguje na komunikat “Poproszę większy rozmiar”, który wyślemy z tabletu znajdującego się w przymierzalni.
Natomiast już dzisiaj RFID usprawnia proces obsługi przy kasie: — Elektroniczna metka znajduje się w klipsie, przyczepionym do ubrania. Nie trzeba więc jak dotąd zdejmować zabezpieczenia przed kradzieżą, a następnie szukać metki i skanować kodu kreskowego — wystarczy zdjąć klips RFID łączący w sobie zarazem funkcję zabezpieczenia antykradzieżowego, a informacja o ubraniu wyświetli się automatycznie sprzedawcy na ekranie monitora — opisuje Owczarek. To skróci czas rejestracji na kasie aż o 70 proc.

RFID ma również zastosowanie wcześniej, jeszcze zanim towar trafi do sklepów. – W magazynie pojawia się karton. Nie musimy go rozpakowywać, żeby wiedzieć, co w nim jest. Mało tego: polski dział IT ma na bieżąco podgląd wszystkich “kartonów”, jakie docierają do wszystkich sklepów LPP na świecie, czyli do 24 krajów — przekonywał Piotr Zyziuk, Enterprise Architect w LPP.

Metka szyta na miarę

Dostosowanie technologii RFID do potrzeb polskiego producenta odzieży nie było łatwym zadaniem. LPP nie chciało korzystać z gotowych rozwiązań. Zdecydowano, że powstanie specjalny zespół, który od zera zaprojektuje całą architekturę systemu i stworzy autorskie rozwiązania. Początkowo liczył on 80 osób, z czego połowę stanowili pracownicy działu IT. W kluczowym momencie liczebność teamu wzrosła aż do 140 pracowników.
Komfort pracy był o tyle wysoki, że każdy nowy pomysł można było niemal od razu przetestować w praktyce: w centrali LPP powstał prototyp salonu. Jeśli rozwiązanie sprawdzało się w warunkach kontrolowanych, wdrażano je w sklepach wytypowanych do programu pilotażowego.

— Mieliśmy natychmiastowy feedback od użytkowników — naszych sprzedawców. Mogliśmy więc natychmiast wyłapywać błędy i niwelować je na bieżąco — mówi Owczarek i wspomina, że proces projektowania i testowania elektronicznej metki trwał 12 miesięcy.
— W ostatnich tygodniach przetworzyliśmy 100 mln zdarzeń. To wynik zaledwie z 60 sklepów. Docelowo, aplikacja do obsługi elektronicznych metek będzie działać w salonach wszystkich marek należących do LPP — zapowiada Piotr Zyziuk.
Artykuł powstał we współpracy z LPP. 




Autorzy artykułu:

Karolina Kałędkowska