Wawer, dzielnica prawobrzeżnej części Warszawy. Ulica Jeziorowa, przy której znajdują się domy z tarasami i ogrodami. Brama oznaczona tablicą z numerem 57 prowadzi na podwórko trzykondygnacyjnych domów szeregowych. Część z nich służy na wynajem. Jeden z nich wyróżnia się jednak swoim przeznaczeniem. Mieści się w nim bowiem ACTINA House, profesjonalny ośrodek treningowy dla esportowców, czyli… zawodowych graczy komputerowych.
Tak, to nie pomyłka. W trzypiętrowej willi z ogrodem regularnie spotykają się drużyny pasjonatów, aby ćwiczyć strzelanie z karabinów w Counter-Strike’a czy rzucanie czarami w fantastycznym świecie League of Legends.
W błędzie będzie ten, kto pomyśli, że robią to dla zabawy. Zgrupowania w gaming house’ie na warszawskim Wawrze są traktowane tak jak treningi w tradycyjnym sporcie – na serio. W końcu służą przygotowaniu do m.in. wyczerpujących turniejów.
– Chcieliśmy stworzyć miejsce spotkań i bootcampów dla organizacji rozpoczynających swoją przygodę z esportem, żeby mogły przekonać się, jak ten świat wygląda – wyjaśnia Michał Miłkowski, ekspert ds. gamingu dla marki ACTINA. Działający od stycznia 2019 roku gaming house to jeden z projektów powstałych w ramach współpracy producenta sprzętu komputerowego i założonej w marcu 2017 organizacji esportowej ACTINA PACT.
– Do tej pory borykaliśmy się z problemem braku własnego domu treningowego. Organizowaliśmy na własną rękę bootcampy, jeździliśmy po całej Polsce, byliśmy w Toruniu, Rzeszowie, Gdańsku. Było to dla nas duże wyzwanie logistyczne. Wspólnie z ACTINĄ, która od początku tego roku jest naszym sponsorem tytularnym, postanowiliśmy otworzyć gaming house, w którym będą mogły szlifować formę nasze dywizje – dodaje Marcin Kurzawski, założyciel i szef ACTINA PACT.
W trakcie turnusów szkoleniowych reprezentujący barwy PACT gracze czy zawodnicy innych drużyn korzystają nie tylko ze skonfigurowanych pod ich potrzeby wydajnych komputerów ACTINY, ergonomicznych foteli i superszybkiego internetu światłowodowego 1000 Mb/s, ale także z pełnego zaplecza socjalnego. Poza dwoma salami treningowymi lokatorzy gaming house’u mają do dyspozycji 4 sypialnie (16 łóżek), 3 łazienki, kuchnię i ogródek do tzw. chilloutu.
– Zapewniamy zawodnikom wszystko, co jest niezbędne do efektywnego treningu. Dostępność mocnego sprzętu sprawia, że w zasadzie w każdą grę można grać na najwyższym poziomie. Udostępniamy więc narzędzia i zaplecze, nie ingerujemy jednak w to, jak ma wyglądać trening. Mówimy tu przecież o profesjonalnych drużynach. Tak samo jak kluby piłkarskie, mają one swój ustalony plan szkoleniowy ściśle skonsultowany z trenerem – wyjaśnia założyciel PACT.
Treningi wyglądają różnie. Zazwyczaj jednak większość “meczów” odbywa się popołudniami, wieczorami i nocą. Eliminacje do turniejów trwają 6-8 godzin bez przerwy, więc najczęściej zawodnicy o 14 rozpoczynają trening i kończą go około północy. W tych zmaganiach niekiedy towarzyszy im też mentalny trener, który dba o ich kondycję psychiczną. Esport to bowiem wielkie emocje, ale i ogromny stres – smak zwycięstwa jednych miesza się tu z goryczą porażki innych.
– Jako szef organizacji PACT zdarza się, że towarzyszę graczom w najważniejszych dla nich rozgrywkach. Tak było chociażby z awansem do mistrzostw świata. Miałem okazje spędzić z zawodnikami finałowe eliminacje w popularnej w Europie grze ZULA. Byłem świadkiem łez, krzyków, radości. Ciężko jest opisać, jak wielką satysfakcję odczuwa drużyna, która awansowała na mistrzostwa świata. To były naprawdę niezapomniane chwile – wspomina Marcin Kurzawski.
A co, gdy trzeba obejść się smakiem? – PACT to wizytówka naszej marki. Od zawodników oczekujemy przede wszystkim tego, że będą brali udział w jak największej liczbie wydarzeń w Polsce i za granicą. Zwycięstwa są ważne, ale nie najważniejsze. Analogicznie jak w świecie piłkarskim, drużyna czasami wygrywa, czasami przegrywa, ale jest się z nią zawsze. Po porażce trzymamy za graczy kciuki, że się podniosą i następnym razem wygrają – mówi Michał Miłkowski.
Przystosowany specjalnie do gamingu dom służy również rozwojowi żeńskiej sceny esportowej, która w naszym kraju jeszcze raczkuje. Wszystkie drużyny żeńskie, z którymi współpracuje PACT, mogą tu bezpłatnie trenować. W niektórych organizowanych pod jego szyldem turniejach nagrodą jest właśnie pobyt w ACTINA House. Dzięki temu dziewczyny grające sportowo w gry komputerowe mogą przyjechać i zintegrować się, jeśli do tej pory znały się jedynie z sieci.
– Duchy Kuchenne, znajdujący się w czołówce Polski żeński team, również zawitał do naszego gaming house’u i odbywał w nim treningi. Niedawno mieliśmy tu zresztą niemałe poruszenie w związku z zaplanowanym pierwszym międzynarodowym turniejem w Poznaniu – eLadies. Polskie drużyny pasjonatek Counter-Strike’a walczyły o miano najlepszego żeńskiego zespołu. Nasza drużyna zajęła aż drugie miejsce – chwali osiągnięcia dziewcząt Marcin Kurzawski.
Takie miejsca jak ACTINA House spełniają jeszcze jedną rolę. Przyczyniają się do popularyzowania idei esportu, który mimo że ponad 10 mln Polaków interesuje się gamingiem, a 2 mln esportem, wciąż musi borykać się z krążącymi wokół niego mitami. – Nadal niewiele osób ma świadomość tego, że zawód profesjonalnego gracza to bardzo ciężka praca, często od rana do wieczora, jedynie z przerwą na posiłek i snem jako odpoczynkiem – tłumaczy Michał Miłkowski.
Jak dodaje Marcin Kurzawski, kolejny z mitów głosi, że uprawiając esport, nie da się w życiu nic osiągnąć w odróżnieniu od takich dyscyplin jak piłka nożna, pływanie czy narciarstwo. Tymczasem rzeczywistość przeczy tym przekonaniom. Coraz częstsze są bowiem przypadki, że niektórzy esportowcy zarabiają niejednokrotnie więcej niż piłkarze. Na ostatnich mistrzostwach świata Fortnite, które odbyły się w lipcu tego roku w Nowym Yorku, zwycięzca zgarnął 130 mln dolarów.
A nasza rodzima scena esportowa? Jest dynamiczna, bo mamy świetnych utalentowanych zawodników. Polska znajduje się w TOP 5 świata i TOP 3 Europy. Zarówno w “królowej gier” League of Legends, jak i w Counter-Strike’a Polacy walczą o szczytowe miejsca w europejskich rozgrywkach. Biorąc pod uwagę dwie czołowe ligi Pro League i MDL, w tej pierwszej na 8 najlepszych drużyn mamy jedną polską, a w tej drugiej spośród 18 aż 4 to zespoły z Polski.
Być może ACTINA House wychowa kolejnych mistrzów. – W Polsce nie ma jeszcze za dużo gaming house’ów, choć idący do nas z Zachodu trend najpewniej odwróci te proporcje. Nam zależy, by nasz gaming house stał się rozpoznawalny w kraju i był taką enklawą dającą możliwości nauki dla wszystkich wschodzących gwiazd przyszłego esportu – mówi Michał Miłkowski. – Ideą jest wspieranie przede wszystkim młodego pokolenia – podsumowuje Marcin Kurzawski.
Artykuł powstał we współpracy z marką ACTINA