naTemat extra

Aranżacje jak z ekskluzywnego lookbooka znajdziesz w… sklepie budowlano-dekoracyjnym

Katalogi wnętrzarskie to małe dzieła sztuki: wszystkie elementy aranżacji są ze sobą połączone w idealną kompozycję, kolory tworzą płynne, tonalne przejścia. Nawet poduszki rzucone niedbale, o niebo ładniej układają się na satynowej kanapie niż na naszym domowym wypoczynku.
W zachwycie nad dziełem sztuki nie ma nic złego, nad dziełami sztuki użytkowej – tym bardziej. Kuchenna wyciskarka do cytrusów Philippe’a Starcka może przecież wywoływać nie mniejsze emocje niż odważne instalacje Jeffa Koonsa, a ustawione w odpowiedniej sekwencji kolorowe kafle mogą nawiązywać do najlepszych tradycji op-artu.
Wyzwanie z katalogami wnętrzarskimi jest inne. W przeciwieństwie do obrazów z pogranicza abstrakcyjnego ekspresjonizmu, marmurowych blatów kuchennych czy winylowych tapet nie chcemy jedynie podziwiać – chcemy je mieć u siebie w domu. Najlepiej już teraz.
I nawet jeśli nasze mieszkanie urządzone jest w chłodnym skandynawskim stylu, przy podziwianiu cudownie eklektycznej stylizacji, mamy ochotę rzucić wszystko, biec do najbliższego centrum wnętrzarskiego, kupić kilometr ociekającej złotem tapety, granatową farbę i wcielić aranżację w życie.

Tutaj możemy poczuć lekki zawód. Okazuje się bowiem, że skompletowanie elementów stylizacji wymyślonej przez profesjonalnego stylistę jest jak ułożenie kostki Rubika. Wszystkie elementy są na miejscu, trzeba je “tylko” odnaleźć – w odpowiednim kolorze i rozmiarze – a potem “tylko” do siebie dopasować.
Takie zderzenie z rzeczywistością nie spowoduje jednak, że przestaniemy marzyć o pastelowo niebieskich kuchennych frontach czy kranach w kolorze matowego złota. Rozwiązanie? Korzystanie z tworzonych przez firmy.
Największą przewagą stylizacji proponowanych przez firmy nad tymi odnalezionymi w internecie czy w prasie jest prostota kompozycji.  Wszystkie elementy, na których widok zaczęło nam bić mocniej serce, mają odpowiedni numerek i swoje miejsce na półce.
Problem w tym, że katalogi sprzedażowe – w przeciwieństwie do ekskluzywnych lookbooków – zazwyczaj nie należą do wydawnictw atrakcyjnych. Malutkie zdjęcia produktowe, przykryte w połowie ceną i w jednej trzeciej drobnym druczkiem z parametrami technicznymi, owszem, spełniają funkcję użytkową, ale do zmysłu estetycznego przemawiają raczej słabo.
I choć takie zderzenie z rzeczywistością bywa zbawienne dla naszego portfela, nie spowoduje przecież, że przestaniemy marzyć o pastelowo niebieskich kuchennych frontach czy kranach w kolorze matowego złota. Rozwiązanie? Korzystanie z tworzonych przez firmy. Przykładem może być najnowszy katalog Leroy Merlin, w którym oprócz samych produktów znalazły się gotowe pomysły aranżacyjne i moodboardy z dodatkami o podobnej stylistyce.
Co najważniejsze, nie są to zestawienia pod tytułem: pokazujemy wszystko. Tutaj kompozycje są tak przemyślane, by podążać z duchem najnowszych trendów wnętrzarskich.
W najnowszym sieci znajdziemy opcje bardziej uniwersalne i zachowawcze. Są też jednak takie, na widok których zaświecą się oczy wszystkim spędzającym wolną chwilę na wyszukiwaniu aranżacyjnych pomysłów na Pintereście.
Z resztą sami zobaczcie. Wytypowaliśmy kilka stylizacji  najlepiej odzwierciedlających tegoroczne trendy.

Tapety jak malowane

Tapety niepodzielnie królowały w latach 90., aby potem ustąpić na rzecz farb i tynków. Dzisiaj wracają do łask i to w iście hollywoodzkim stylu. Tapety nie są już łatwiejszą alternatywą na remont ścian. To  właśnie one kradną show wielu stylizacji.
Oczywiście, te mocno wzorzyste wymagają równie silnego otoczenia oraz dodatków współgrających z przedstawianym tematem. Decydując się na motyw z papugami, postarajmy się o rattanowe lub drewniane dodatki oraz tekstylia w stonowanych barwach. Beże, pastele i pudry uspokoją każdy “świergot”.
Z kolei w otoczeniu ścian pokrytych tapetą z motywem przerdzewiałej blachy umieśćmy elementy, które do industrialnego stylu nawiążą, ale jednocześnie odejmą mu “dosłowności” – przykładowo metalowe krzesła w mocnych, wesołych barwach.
Tapety można umiejscowić również w mniej oczywistych kontekstach i na przykład okleić nimi również drzwi. Efekt “tajemnego przejścia” uzyskamy instalując skrzydła z ukrytą ościeżnicą.

Miękkie lądowanie na… ścianie

Obicia ścian tapicerowanymi panelami, podobnie jak tapety, swój debiut przeżywały kilka dekad temu. Dzisiaj wracają – odmienione i zaskakują nowymi motywami.
“Na miękko” można wykończyć wnękę w przedpokoju i na zawsze rozwiązać problem zakładania problematycznych butów na stojąco. Panele sprawdzą się również na większych przestrzeniach. Wykończenie w ten sposób ścian w pokoju dziecięcym to trafiony pomysł.
Podobny renesans, co miękkie panele, przeżywa… boazeria. Białe, wąskie deski zestawione z surowymi drewnianymi dodatkami to najprostszy sposób, aby teleportować się do Skandynawii.
Boazeria, w zależności od wybranego wariantu, może sprawić, że wnętrze wyda się ciepłe i przytulne, albo eleganckie i wysmakowane. Deski białe lub w kolorze naturalnego drewna pomogą nam osiągnąć pierwszy efekt. Synonimem wysokiego stylu jest natomiast boazeria angielska – prostokątne panele, układane u dołu ściany, mniej więcej do kilkudziesięciu centymetrów jej wysokości.

Nie boimy się ciemności

Czerń miała opinię barwy dla odważnych – dla tych, którzy mają już pewne dekoratorskie doświadczenie i kolorystyczne wyczucie. Przez lata dawaliśmy się przekonywać, że wystarczy odrobinę za bardzo pofolgować sobie z ciemniejszymi barwami, aby optycznie zmniejszyć  każde pomieszczenie. Wprowadzanie czarnych detali w kawalerce? Nie do pomyślenia.
Od kilku sezonów wydaje się jednak, że specjaliści od aranżacji wnętrz wzięli sobie za punkt honoru odczarowanie czerni i, jak widać na załączonych obrazkach, dają sobie z tym świetnie radę.
Czerń sprawdza się świetnie w kuchniach i łazienkach. Okazuje się, że aby lekko ożywić głęboko grafitową ścianę wystarczy snop ciepłego, pomarańczowego światła.

Podobny efekt rozświetlenia uzyskamy zestawiając czerń z drewnem. Intensywność tej barwy można oczywiście regulować dodając więcej lub mniej jasnych detali: jasne fronty szafek lub blaty.
Ocieplenie czerni, wbrew pozorom, nie jest wcale trudne – pod warunkiem, że nie zastosujemy metody kontrastu. Ciemne ściany w zestawieniu ze sterylną bielą wcale nie staną się cieplejsze, wręcz przeciwnie. Co innego pomarańcze, brązy czy ciemne, głębokie czerwienie lub złoto.
W ciemnych wnętrzach nie stosujemy białego światła, raczej żółte, miodowe – takie, jak żarniki widoczne w lampach-żarówkach, które od kilku sezonów mocno trzymają się na listach wnętrzarskich  bestsellerów.

Urządzaj ekologicznie

Trendem, który zdominował obecnie praktycznie każdą dziedzinę naszego życia – z modą wnętrzarską włącznie – jest ekologia. Rosnącą świadomość na temat roli naturalnych materiałów w naszym życiu warto wykorzystać szukając wnętrzarskich inspiracji.
W stylizacjach Leroy Merlin elementy drewniane zaznaczają swoją obecność bardzo wyraźnie. Poza wspomnianą wcześniej przeciwwagą dla czerni, drewno świetnie uzupełnia również białe, łazienkowe stylizacje.

Nieodłącznym elementem stylu eko są rośliny – zarówno w pokojach dziennych, gdzie możemy dowolnie szafować kwitnącymi jak i zielonymi gatunkami, jak i w kuchni czy łazience. W tej pierwszej stawiamy na zioła, w drugiej – na sukulenty oraz mchy, które nie potrzebują dużej ilości światła.
Niezależnie od tego, czy zapragniemy zmienić domową stylizację na bardziej “ekologiczną” czy też damy się uwieść dyskretnemu urokowi czerni, dobrze wiedzieć, że za trendami nie musimy się już uganiać. Jest szansa, że wszystkie będą czekać na nas w jednym miejscu.
Artykuł powstał we współpracy z Leroy Merlin.




Autorzy artykułu: