Cmentarzysko lokomotyw, jak już zostało okrzyknięte w mediach, jest miejscem owianym tajemniczą aurą. Bocznica z wrakami jest mało znana nawet dla samych łodzian. Stacja towarowa Łódź Olechów mieści się na widzewskim osiedlu... i to tyle jeśli chodzi o szczegóły lokalizacji.
Nie zdradzam nic więcej, choć i tak bocznicę nie jest trudno znaleźć, podobnie jak i się na nią dostać. To sprawia, że jest miejscówką okolicznych pijaczków, złomiarzy i wandali. Tymczasem to stacja z dramatyczną historią.

Na stację nie można wchodzić, ale wiele osób nic sobie nie robi z zakazu
Niemiecka stacja zbudowana rękami Żydów
Teoretycznie stacja jest dziełem Niemców. Jednak prawdziwymi budowniczymi byli Żydzi. Okupanci zmusili do pracy więźniów z powstałego w czasie II wojny światowej na terenie Łodzi - Litzmannstadt Ghetto.
“Prace budowlane przy budowie stacji prowadzono w nieludzkich warunkach, panowała tu ogromna śmiertelność, ofiary grzebano w nasypach kolejowych i w wyrobiskach przy torach. Na terenie stacji znajduje się tablica poświęcona tym wydarzeniom” – podaje strona bazakolejowa.pl.

Tory uginają się na próchniejących podkładach
Do pierwszej połowy lat 80 XX wieku na terenie stacji funkcjonowało kino „Kolejarz”
“Początkowo w skład kompleksu, prócz parowozowni, wieży wodnej (już nieczynnej) i szeregu budynków administracyjno-magazynowych, wchodził również przystanek osobowy - jego likwidacja nastąpiła w roku 1960” – czytamy na Wikipedii. Brutalna historia stacji i jej okolic jeszcze się nie kończy.
Sowieckie bestie
Z dworca na Olechowie korzystali też sowieci, którzy w czasie II Wojny Światowej mieli być wyzwolicielami, a okazali się barbarzyńcami.
Kilka band czerwonoarmistów z dwóch pociągów stojących na stacji dokonało zbrojnej napaści na okoliczne wsie. Łupem padł dobytek mieszkańców, którzy chowali się w lasach.

Pojazdy są nadwyrężone nie tylko przez ząb czasu, ale i wandali
“Po wsiach i miasteczkach krążyły hordy pijanego żołdactwa i urządzały regularne obławy na kobiety. Dochodziło nawet do pacyfikacji całych wsi. Stało się tak w okolicach Łodzi, gdzie 3 lipca 1945 r. sowieccy żołnierze zaatakowali wsie Zalesie, Olechów, Feliksin i Hutę Szklaną, rabując domostwa i gwałcąc kobiety, co w efekcie doprowadziło do panicznej ucieczki wszystkich mieszkańców” – pisał Dariusz Kaliński, autor książki “Czerwona zaraza. Jak naprawdę wyglądało wyzwolenie Polski?”.
Po jednym z największych terminali kolejowych pozostały wspomnienia, które istnieją również pod postacią lokomotyw, które przez dekady służyły na polskich torach.

Retro-klimat czuć tu na każdym kroku
Piknik na skraju torów
Obecnie wizyta w tym miejscu przyspiesza bicie serca: postapokaliptyczna atmosfera unosi się, jakbyśmy odwiedzili stację w ukraińskiej Prypeci, a nie w Łodzi.
Kontrast między dziką naturą a potężnymi maszynami zawsze robi piorunujące wrażenie. Tak jest i na bocznicy na Olechowie. Tuż obok szumiącego lasku stoją rdzewiejące brązowo-zielone lokomotywy, a w tle wyłania się okazała, murowana wieża ciśnień.
Kiedy idziemy po torach, czujemy jak uginają się na spróchniałych podkładach. Praktycznie każda szyba jest tam wybita, a w kabinach maszynistów urządzano sobie imprezki (w tym momencie każde drzwi są zaplombowane). Z kolei karoseria posłużyła za płótno dla graficiarzy.
Są momenty, kiedy nachodzą nas smutne myśli, że tak wiele nie do końca zdezelowanych pojazdów niszczeje tam w samotności. Z niewielką “pomocą” nieproszonych gości taka kupa sprzętu jest po prostu marnotrawiona. To tylko pierwsze wrażenie.

W lokomotywach prawdopodobnie pomieszkują bezdomni
Nieumarłe lokomotywy
Teren jednak nie jest pozostawiony sam sobie. Z jednej strony mamy rozlatujące się tory z grupą kilkudziesięciu trupów maszyn. Z drugiej strony, a raczej zaraz obok, jest w pełni działająca lokomotywownia należąca do PKP CARGO.
“Na taborze wyłączonym z eksploatacji zdarzają się pojedyncze przypadki wandalizmu i kradzieży – zdarzenia takie są zgłaszane do Straży Ochrony Kolei i policji”
“W lokalizacji Łódź Olechów w sąsiedztwie stacji kolejowej (na której odbywa się ciągły ruch pociągów towarowych) znajduje się Punkt Utrzymania Taboru PKP CARGO S.A. Oprócz lokomotyw wykorzystywanych do prowadzenia pociągów, przy których wykonywane są przeglądy techniczne i naprawy, na torach stoją także lokomotywy elektryczne i spalinowe wyłączone z eksploatacji np. ze względu na przekroczenie przebiegu” – informuje Krzysztof Losz, rzecznik PKP CARGO.
Idąc na miejsce faktycznie byliśmy zdziwieni, że w wielkim, odnowionym hangarze świecą się lampy, a po sąsiednich torach jeżdżą pociągi towarowe. Okazuje się, że stare lokomotywy są poddawane “recyclingowi”.

Cmentarzysko sąsiaduje z czynną lokomotywownią
“Część z pojazdów planowana jest do remontu, ale te najstarsze i najbardziej zużyte, których już nie opłaca się odnawiać, poddawane są likwidacji z odzyskiem sprawnych części czy podzespołów” – uzupełnia Losz.
To nie jedyne takie wyjątkowe “cmentarzysko” w Łódzkiem. Niedaleko Brzezin mogliśmy odwiedzić “miasteczko” porzuconych kiosków Ruchu. W samym środku pola niszczało kilkadziesiąt charakterystycznych budek. Tajemnicze cmentarzysko już zostało zamknięte.
Bartosz Godziński
Maciej Stanik
Autorzy artykułu:
Podobają Ci się moje artykuły?
Możesz zostawić napiwek
Teraz możesz docenić pracę dziennikarzy i dziennikarek. Cała kwota trafi do nich. Wraz z napiwkiem możesz przekazać też krótką wiadomość.
Sprawdź, jak to działaKwota napiwku
