Nie jedziesz na wakacje po to, żeby się stresować. O ironio, te kilka dni bezpośrednio przed urlopem tradycyjnie należy do najbardziej nerwowych. Do tego, że w pracy o twoim wyjeździe wszyscy przypominają sobie góra dwa dni przed – zdążyłeś się już przyzwyczaić. Koniec końców, wszystkie projekty udaje się ostatecznie dopiąć. Wieczorem, po pracy, przychodzi jednak czas na bardziej skomplikowaną operację – domykanie walizki.
Przedwyjazdowa gorączka to oznaka jednego: za rzadko robisz sobie wakacje. Opanowanie podróżniczego drylu wymaga doświadczenia i praktyki. Dopóki jednak nie zamierzasz się ścigać na kilometrówkę z Tonym Halikiem – skorzystaj z naszej ściągi.
Zrób listę – nie dłuższą niż trzy pozycje
Nawet jeśli z reguły preferujesz działanie na spontanie, przed wyjazdem warto zmusić się do przygotowania spisu rzeczy, które mogą ci się przydać. Pomyśl, że im szybciej odfajkujesz wszystkie pozycje na liście, tym prędzej będziesz mógł odtrąbić oficjalne rozpoczęcie wakacji. A więc – długopis w dłoń, notatnik na stół i jedziemy!
Przed wyjazdem wszystko wydaje się potrzebne…
Jeśli nie planujesz kilkumiesięcznego wypadu do amazońskiej dżungli, istnieje prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że większość artykułów pierwszej potrzeby będziesz w stanie dostać na miejscu. To wystarczający powód, aby ograniczyć listę “niezbędności” do: dokumentów, pieniędzy i “reszty”, czyli rzeczy, których oczywiście nie powinieneś zapomnieć, ale jeśli tak się stanie – trudno. “Wszystko można kupić”. To powinna być twoja mantra do momentu, w którym wsiądziesz do samolotu lub autokaru.
Zrób kopie zapasowe dokumentów
Tu nie ma przebacz – zgubisz dowód osobisty albo prawo jazdy – jesteś uziemiony. Dlatego cyfrowe kopie trzeba mieć w telefonie, na mailu czy innej chmurze, a najlepiej we wszystkich tych miejscach na raz. Nie zapomnij też o ściągnięciu biletów – lubimy trzymać je na mailu, ale trzeba pamiętać, że wifi lubi się gubić w najbardziej nieoczekiwanych momentach.
Ściągnij mapy
Chciałbys poczuć się przez chwilę jak Indiana Jones? Świetnie, ale może lepiej znajdź na to inny sposób niż korzystanie z archaicznych atlasów. Jeśli w ogóle posiadasz jeszcze mapę w jakiejkolwiek innej formie niż googlowska – gratulacje, kiedyś może być warta fortunę. Tymczasem, przed nadchodzącą podróżą ściągnij mapy miejsc które zamierzasz odwiedzić lub włącz tryb offline w Google Maps. Jak to zrobić – przeczytasz tutaj.
Wybierz najpotrzebniejsze gadżety
Wybór elektroniki, która koniec końców trafi do torby, bywa trudny. Im więcej gadżetów posiadamy, tym bardziej jesteśmy przekonani o ich nieodzowności. Zanim więc zaczniesz na poważnie zastanawiać się, czy brać osobną torbę na laptopa, czy raczej schować go do plecaka, pomyśl, czy naprawdę chcesz go na wakacjach włączać. No właśnie. Komórka z powodzeniem wystarczy.
Jeśli chodzi o gadżety, które są w podróży naprawdę przydatne, to na pewno należą do nich powerbank i czytnik e-booków. Pierwszy – wynalazek na miarę koła i zapałek. Choć baterie w smartfonach z roku na rok stają się coraz bardziej wytrzymałe, to nadal strefa komfortu większości z nas kończy się kilometr od najbliższego gniazdka. Z odpowiednio naładowanym powerbankiem w kieszeni nawet całodzienna podróż pociągami rodzimych kolei nie będzie wam straszna.
Pytanie, po co wam czytnik e-booków, kiedy macie komórkę? Odpowiedź brzmi: bo wakacje powinny być też od ekranów emitujących niebieską poświatę męczącą oczy . Czytnik leży najbliżej prawdziwej książki i waży tyle co kilka kartek, bez okładki. Plus można do niego wpakować wszystkie przewodniki o miejscu docelowym, jakie kiedykolwiek wydano.
Torebka z zamknięciem typu “zip” – idealna do przechowywania “kabelków”. Przed splątaniem w walizce można je dodatkowo zabezpieczyć gumką do włosów
Mała podpowiedź w kwestii pakowania elektroniki do walizki: mniejsze rzeczy i łatwo plączące się kable włóżcie do plastikowej torebki typu “zip”. To kolejne szczytowe osiągnięcie ludzkiej myśli technicznej: wygodne i w miarę trwałe zamknięcie oraz przezroczysty plastik, przez który wszystko widać. Podróżniczy must have.
A skoro temat pakowania został już wywołany, czas odpowiedzieć na fundamentalne pytanie:
Plecak czy walizka?
Właściwie każdy zaprawiony w bojach podróżnik powie: plecak. Najważniejszą zasadą globtrotterskiego życia jest bowiem ta, którą można zanucić. A trudno być “gotowym dziś do drogi”, kiedy cały czas trzeba ciągnąć za sobą tobołek na tyrkoczących po chodniku kółeczkach. Jeśli więc masz zamiar “podróżować” – bierz plecak, jeśli odpoczywać i okazjonalnie wyskakiwać na wycieczki – walizkę.
Pytanie numer dwa, nie mniej istotne: walizka mała czy duża? Z dużego nie wypadnie, to jasne. Z drugiej strony, mniejsza będzie zdecydowanie poręczniejsza, zwłaszcza jeśli czekają cię przesiadki, transfery i częste zmiany środków lokomocji. Poza tym nie można wykluczyć, że w pewnym momencie kółeczka odmówią posłuszeństwa. Wtedy będziecie błogosławić swój “lżejszy” wybór.
Zmierz bagaż lotniczą miarą
Waga – to zwykle o niej pamiętamy przed spakowaniem się do samolotu. Dwadzieścia kilka kilogramów zawartości to maksimum tego, co możemy nadać. Ale przykre niespodzianki częściej niż na lotniczej wadze czekają nas w kolejce do samolotu, kiedy stewardessa z miarką w dłoni stwierdzi, że nasza walizka od centymetr przekracza podręczne wymiary. Lepiej sprawdzić dopuszczalne normy wcześniej w domu.
Odchudzona kosmetyczka
Powszechność podróży lotniczych sprawiła, że dzisiaj w każdej drogerii znajdziecie miniaturki kosmetyków czy pojemniki o pojemności odpowiadającej zaleceniom bezpieczeństwa. Korzystajcie z tego dobrodziejstwa, nawet jeśli podróżujecie autobusem czy pociągiem.
Miniaturki kosmetyków - korzystajcie z tego dobrodziejstwa,
Przy okazji kosmetyków – złota rada dla tych, którzy zawsze widzą szklankę do połowy pustą, a butelkę z szamponem – odkręconą i rozlaną po całej walizce: przed spakowaniem odkręć korek, zabezpiecz otwór kawałkiem folii i zakręć.
Kosmetyki to jedno, ale przed wakacjami sklepy są pełne również innych podróżniczych gadżetów. Jeśli czeka was “nocna jazda” – spakujcie zatyczki do uszu, opaskę na oczy i poduszkę typu “rogal”. Brzmi dziwnie, ale kiedy rano jako jedyni z ekipy wstaniecie wyspani – zapomnicie o początkowych wątpliwościach.
Nie pakuj – roluj!
Od dziecka składasz t-shirty w kostkę, skarpetki w kulkę, a spodnie – na pół? Przykro nam, ale to nie jest najbardziej efektywny system pakowania. Dla odmiany wypróbuj system rolowania. Każde ubranie zwijaj w zgrabny rulon i układaj w walizce jak najbliżej siebie. Nie powiemy, ile zaoszczędzisz dzięki temu miejsca – sprawdź sam, niespodzianka będzie spora.
Rolowanie przydaje się również, kiedy w bagażu chcecie przewieźć przedmioty łatwo się tłukące. Jeśli prezent powitalny dla miejscowych ma dotrzeć w stanie nienaruszonym, najlepiej zawinąć go w grubą bluzę. Przecież nie chcesz przybyć na miejsce z pustymi rękami?
Szczęśliwej podróży!
Artykuł powstał we współpracy z marką Książęce.

