Jurek Owsiak za eutanazją. To czyni go złym człowiekiem? [wywiad]

Jurek Owsiak w tym roku zbiera pieniądze nie tylko dla dzieci, lecz także dla seniorów.
Jurek Owsiak w tym roku zbiera pieniądze nie tylko dla dzieci, lecz także dla seniorów. Fot. Krzysztof Miller / Agencja Gazeta
Jurek Owsiak dołączył do grona osób popierających eutanazję. Stwierdził, że dla niego to "pomoc starszym w cierpieniach". Temat śmierci na życzenie niepewnie powraca. Dlaczego odmawiać ludziom możliwości wyboru?

Tytułu postaci kontrowersyjnej Jurkowi Owsiakowi nikt nie odmówi. Jednak przez lata działalności w WOŚP zasłynął jako jeden z największych w Polsce działaczy charytatywnych. Rodzice wielu dzieci poświadczą, że zawdzięczają Fundacji życie swoich pociech. 21 finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy będzie połowicznie ukłonem w stronę osób starszych.

Nie tylko dzieci, lecz także seniorzy będą beneficjentami zbliżającej się zbiórki pieniędzy. Jurek Owsiak w wywiadzie dla dziennik.pl otwarcie mówi, że emerytury w Polsce pozostawiają wiele do życzenia. Tłumaczył, że nie jest drogim obywatelem, a jego świadczenie to "pieniądze poniżej godności". Jurek Owsiak dodał też, że popiera eutanazję.
Jurek Owsiak
dla dziennik.pl

Ja bym się nie bał rozpocząć dyskusji na temat [ eutanazji przyp. red.]. Osobiście dopuszczam taki sposób pomocy, bo ja to tak rozumiem - eutanazja to dla mnie pomoc starszym w cierpieniach. CZYTAJ WIĘCEJ


Zobacz też: Prof. Hartman: Potraktujmy słowa Marii Czubaszek jako kolejny pretekst do rozmowy o eutanazji

Tym sposobem postawił się obok takich osób jak Maria Czubaszek przekonująca, że na starość "wolałaby zastrzyk, by się nie męczyć, niż szklankę herbaty" czy prof. Jan Hartman. Nie każdemu spodobała się deklaracja Owsiaka. Były radny Warszawy z ramienia PiS, Maciej Maciejowski oświadczył na Twitterze, że dając pieniądze WOŚP, popieramy eutanazję. Na słowa krytyki nie musiał długo czekać. Ostro odpowiedział mu znany bloger Azrael, który swoje tweety po jakimś czasie jednak usunął.

Temat eutanazji, z pewnością mniej chwytliwy niż aborcja czy in vitro znów nieśmiało wraca do debaty publicznej. O tym czy i dlaczego zabronić niewierzącym dobrowolnego samobójstwa opowiada jezuita, ojciec Krzysztof Mądel.


Jerzy Owsiak, Maria Czubaszek, Jan Hartman. To źli ludzie?

o. Krzysztof Mądel: Nie. Osobiście poznałem tylko prof. Jana Hartmana. Mamy odmienne poglądy, lecz nie znam żadnych złych czynów prof. Hartmana, zatem mogę śmiało powiedzieć, że jest człowiekiem dobrym, a jego stanowisko etyczne wydaje mi się spójne. Dla katolików wewnętrzna duchowa spójność to cnota.

Jerzy Owsiak, Maria Czubaszek, Jan Hartman to osoby deklarujące poparcie dla eutanazji. Czy teraz są złymi ludźmi?

Ja nie popieram eutanazji. Każdy, kto deklaruje taki pogląd powinien mieć na uwadze atmosferę wokół ciężko schorowanej osoby czy matki przerażonej niechcianą ciążą. Zamieszanie wokół eutanazji, otwarte sprzyjanie jej, może pchnąć tę osobę do ostatecznych czynów – do targnięcia się na własne życie, dlatego powinniśmy unikać zajmowania postaw etycznych wyłącznie w oparciu o stany emocjonalne. Decyzja o życiu wymaga namysłu nad całym życiem, a życie należy chronić.

Wiele argumentów przeciwstawiających się eutanazji ma podłoże moralne wynikające z danej wiary. Mam wrażenie, że moralność to rzecz względna i zależy od punktu widzenia…

Uważam, że wszyscy ludzie są moralni. Dla Sokratesa i Platona najbardziej podstawowe pytanie etyczne brzmiało: czy ludzie mogą świadomie i dobrowolnie popełniać zło? Odpowiadali: nie. Ludzie popełniają zło tylko dlatego, że na jakimś etapie rozumowania wydało się im ono dobrem. W najbardziej podstawowych wyborach moralnych wszyscy ludzie są do siebie podobni. Odruchowo wybierają dobro. Różnimy się dopiero na etapie identyfikacji określonych dóbr i wartości. Wszystkie, nawet mało zreflektowane postawy wobec życia, na swój sposób są etyczne. Jeśli można mówić o dialogu między wierzącymi a niewierzącymi, to ci pierwsi nie narzucają drugim gotowego światopoglądu, a tylko pewną wrażliwość, sposób patrzenia na świat i na człowieka.

Zatem jakie są argumenty niereligijne przemawiające za zakazem eutanazji?

Chociażby historyczne. Większość filozofów i bodaj wszystkie wielkie systemy etyczne potępiają samobójstwo. Uznają je za czyn wewnętrznie sprzeczny, niegodny człowieka. Samobójstwo w przeszłości było akceptowalne w sporadycznych przypadkach, ale i wtedy podporządkowywano je jakimś dobrym celom. Cyceron uważał, że Seneka i Sokrates popełnili samobójstwo wyłącznie po to, że by zachęcić innych do filozoficznej medytacji, a więc do afirmacji życia i to w pełni rozumnego, moralnego, a nie do śmierci. Innym argumentem niereligijnym jest niezwykle silna, instynktowna wola życia obecna w każdym człowieku, niezależna od jego poglądów religijnych czy filozoficznych. Nie można jej łatwo zakwestionować. Tylko skrajnie bolesne doświadczenia egzystencjalne mogą ją osłabić, ale miłość i więzi osobowe ją ożywiają.

Co złego w daniu ludziom wyboru? Niewierzący, który chce, by dokonano na nim eutanazji nie jest ograniczony przekonaniami religijnymi.

Ludzie są wolni, więc czasem podejmują bardzo niefortunne wybory życiowe niezależnie od prawa i na przekór prawu. Czy jednak wolność, która unicestwia samą siebie, jest jeszcze wolnością? Jest raczej jej zaprzeczeniem, zwłaszcza gdy motywem i celem wyboru jest odrzucenie życia jako takiego ze względu na jakieś jego negatywne cechy, np. brak sensu, cierpienie. Mam wrażenie, że spór o eutanazję w Polsce nie dotyczy wyborów pojedynczych ludzi, bo w zakresie indywidualnym chyba człowiek dobrej woli, spotkawszy zdesperowanego samobójcę, chciałby go odwieść od targnięcia się na własne życie.

O co zatem chodzi w tym sporze?

Problem pojawiają się dopiero na forum publicznym. Jaki kształt powinno przyjąć prawo? Czy powinno karać za wspomaganie lub propagowanie eutanazji? Kościół katolicki jest przekonany, że nie ma potrzeby liberalizacji prawa w tym zakresie, bo osoby silnie zdeterminowane do podjęcia radykalnych kroków, zazwyczaj gotowe są też lekceważyć prawo. Liberalizacja prawa byłaby dla nich psychologiczną zachętą, żeby podjąć taki radykalny krok, a tym samym prawo straciłoby swoją podstawową funkcję, jaką jest afirmowanie i ochrona samego życia, a nie tylko jego jakości.

Eutanazję musimy jednak odróżnić od zaprzestania uporczywego podtrzymywania życia. Chodzi o sytuację, w której degradacja biologiczna organizmu zaczyna postępować w sposób nieodwracalny, a dostępne środki sztucznego wspomagania życia nie są już w stanie tego procesu odwrócić ani zatrzymać. Polskie prawo nie jest wystarczająco precyzyjne, więc może zdarzyć się, że na stanowcze żądanie rodziny lekarz mimo wszystko postanowi nadal podtrzymywać życie pacjenta umierającego np. na stwardnienie zanikowe boczne (bardzo rzadka choroba polegająca na obumieraniu nerwów obwodowych), a to z etycznego i biologicznego punktu widzenia w tym wypadku nie będzie zasadne. Medycyna nie zna przypadków remisji tej choroby, a przeszczepy nie są w stanie niczego zmienić, gdyż choroba w tym samym stopniu postępuje w całym organizmie.

Opieka nad osobą umierającą polega tu na towarzyszeniu jej w dobrej śmierci (właściwy sens słowa eutanazja), czyli zapewnieniu jej dobrej jakości życia, które już gaśnie, ale nie na łudzeniu jej, że ten nieuchronny proces będzie można jakimś cudem odwrócić. Osobie w stanie wegetatywnym przysługuje bezwzględne prawo do otrzymywania pokarmu, leków i innych zwyczajnych środków podtrzymywania życia, ujętych w publicznych standardach zdrowia, aż do czasu, kiedy jej organizm zacznie obumierać.

Poddawanie się najbardziej boli katolików?

Ludzi wierzących niepokoi swoista mentalność wycofania się z walki o życie, łatwej kapitulacji przed cierpieniem, które przecież dzisiejsza medycyna potrafi minimalizować. Dla katolików wszystko jest powołaniem, także dobre przeżycie choroby, mimo iż sama choroba jest złem. Chrześcijanin wierzy jednak, że Bóg pomaga mu zawsze, a więc także w chorobie i w sytuacji terminalnej, a to pozwala mu z większym spokojem przyjąć złe rokowania lekarzy. Jeśli dla samego zdrowia nie można zrobić już nic więcej, to można zawsze zrobić dużo, żeby dobrze się modlić, wyrazić miłość bliskim, mimo choroby i mimo zbliżającej się śmierci.

Przez wiele lat byłem kapelanem w krakowskich klinkach przy ul. Kopernika, więc wiem, że w sytuacjach granicznych życie duchowe osób wierzących pogłębia się, emanuje z nich spokój i wdzięczność, który pozwala znosić dolegliwości. Często takie osoby sprawiają wrażenie, jakby to one panowały nad sytuacją, a nie przejęta rodzina czy bezradni lekarze. Ludzie modlący się nie mają czasu na myśli samobójcze, a kiedy mimo wszystko takie myśli się pojawiają, traktują je jako pokusę, którą trzeba odrzucić właśnie w imię życia, które dla nich jest tylko zjawiskiem biologicznym.

Belgijscy socjaliści chcą, by umożliwić przeprowadzanie eutanazji na dzieciach. Zakładając oczywiście, że ich rodzice wyrażą na to zgodę. Co ojciec na to?

To bardzo niepokojące. Przyjęcie tego typu rozwiązania złamałoby kilka kolejnych tabu. Dzieciom brak podstaw egzystencjalnych, by mogły autonomicznie o sobie decydować w sprawach najważniejszych. To rodzice są za nie w pełni odpowiedzialni. Historia pokazuje wiele ich wręcz heroicznych wysiłków, by pomóc dzieciom w ciężkiej chorobie. Gdy rodzice kapitulują, to możemy chyba wnioskować o zaburzeniu ich podmiotowości.

Przeczytaj też: Orkiestra zagra dla schorowanych seniorów. Bo Polska to nie jest kraj dla starych ludzi

Możemy się spodziewać w miarę szybkiego uwarunkowania kwestii eutanazji? Póki co prawo jest po stronie katolików…

Mówiąc o przyszłości trzeba wziąć pod uwagę dwa czynniki. Społeczeństwo się starzeje. Pojawi się więcej seniorów, którzy mogą stracić chęć do życia, zwłaszcza jeśli zostaną sami w pustym mieszkaniu. Drugi ważny czynnik, który do pewnego stopnia może zrównoważyć ten pierwszy, to kształtowanie szeroko rozumianego zdrowia publicznego. Jeśli placówki świadczące usługi medycznych nie będą państwowymi molochami, zaczną się specjalizować w różnych dziedzinach i dostarczać usługi coraz wyższej jakości. Część z nich będą stanowić małe hospicja dla osób stanie przedterminalnym, a tam atmosfera jest zupełnie inna niż w szpitalu czy opuszczonym mieszkaniu. Hospicja zawsze są kameralne, pracują w nich wolontariusze i personel bardzo skupiony na jakości relacji międzyludzkich, a nie wyłącznie na wykonywaniu zadań medycznych, dlatego ich podopieczni są mniej skłonni do czarnych myśli.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...