
Platforma Obywatelska jeszcze na dobre nie okrzepła po kosztownych politycznie awanturach nad projektami ustaw o aborcji i o związkach partnerskich, a już tworzy podstawę do kolejnej wojny światopoglądowej. Tym razem rząd chce ubiec Annę Grodzką z Ruchu Palikota, która już złożyła projekt ustawy ułatwiającej zmianę płci. Powstał rządowy zespół, który ma stworzyć konkurencyjny projekt ustawy.
Przez kilka tygodni obserwowaliśmy rozrywanie Platformy Obywatelskiej debatującej nad projektem ustawy o związkach partnerskich. Ten spór pokazał głębokie podziały światopoglądowe w partii rządzącej, jednak wydaje się, że udało się je zasypać. Wkrótce jednak mogą odżyć na nowo, bo szykuje się kolejna burzliwa dyskusja, tym razem o możliwości oficjalnej zmiany płci przez osoby transseksualne – informuje "Rzeczpospolita". Rząd chce ubiec Annę Grodzą, która już złożyła projekt w tej sprawie, i przedstawić własne propozycje, które byłyby głosowane razem z projektem posłanki Ruchu Palikota.
Posłowie RP już zarzucają, że rząd kopiuje ich rozwiązania. Z kolei politolog dr Wojciech Jabłoński ocenia, że PO tylko markuje działania, chcąc pokazać się tym razem jako partia liberalna, a tak naprawdę do żadnych zmian nie dojdzie. Jeśli rzeczywiście tak jest, to zyski wydają się wątpliwe, a ugrupowanie ma wiele do stracenia.
Wydaje się, że ciężko będzie przekonać posłów do poparcia tych zmian, czego świadomość ma chyba sama Grodzka. – Nie rozumiem braku akceptacji dla ludzkiej odmienności i różnorodności. Dlaczego miałabym być gorsza od innych posłów tylko ze względu na moją transseksualność – tak Anna Grodzka wypowiadała się w Radiu ZET na godziny przed głosowaniem nad jej kandydaturą na wicemarszałka Sejmu.
Źródło: "Rzeczpospolita"
