
Lindsey Vonn po poważnym wypadku na IO we Włoszech "prawdopodobnie pozostanie w klinice jeszcze przez kilka dni". Taką informację przekazał szpital Ca' Foncello w Treviso. Według doniesień legenda narciarstwa alpejskiego ma złamaną lewą kość udową.
Kibice i media cały czas wyczekują nowych informacji na temat Lindsey Vonn. Legenda narciarstwa alpejskiego miała fatalnie wyglądający upadek na IO w Mediolanie, a informacje o jej stanie zdrowia są dość lakoniczne i szczątkowe.
Lindsey Vonn ma mieć złamaną lewą kość udową
Wcześniej informowaliśmy w naTemat.pl, że Vonn przeszła we Włoszech dwie operacje. W oficjalnym komunikacie opublikowanym w niedzielę 8 lutego poinformowano, że zawodniczka przeszła operację stabilizacji złamanej lewej nogi. Włoskie media podały natomiast, że doszło do złamania wieloodłamkowego, co oznaczałoby, że kość była pęknięta w co najmniej 3 lub 4 miejscach.
W poniedziałek nowe informacje przekazał Reuters. Vonn miała mieć nie jedną, a dwie operacje w klinice w Treviso. Jedna dotyczyła ustabilizowania złamanej nogi. Druga miała związek z przeciwdziałaniem obrzękowi. Rzecznik szpitala Ca' Foncello w Treviso przekazał agencji prasowej Ansa, że narciarka przebywa obecnie w izolacji. Według szpitala Vonn "prawdopodobnie pozostanie w klinice jeszcze przez kilka dni".
Według Ansa amerykańska narciarka ma złamaną lewą kość udową, co wymagało zastosowania stabilizatora zewnętrznego. Dodajmy, że kość udowa jest najdłuższą, najcięższą i najmocniejszą kością w ludzkim ciele. Jest niezwykle wytrzymała, może wytrzymać pionowy nacisk nawet do 1 tony, zanim ulegnie złamaniu. To tylko pokazuje, jak poważny był wypadek mistrzyni olimpijskiej z 2010 roku.
Koszmarny wypadek Lindsey Vonn na IO w Mediolanie
Olimpijski sen Lindsey Vonn trwał 13 sekund. Na jednej z początkowych bramek narciarka popełniła fatalny błąd i zahaczyła ręką o bramkę. Później nie mogła już nic zrobić. Wyskoczyła w powietrze, wychyliła się do tyłu, przekręciła i z impetem uderzyła o trasę. Kiedy tłum zamilkł, słychać było jej krzyk.
Sama zawodniczka jeszcze przed wypadkiem sugerowała, że jej kariera sportowa naprawdę dobiega końca. "Jutro: ostatni olimpijski bieg zjazdowy... Samo dotarcie na te igrzyska to była podróż, w którą niektórzy od początku nie wierzyli. Przeszłam na 6 lat na emeryturę, a z powodu częściowej wymiany kolana miałam szansę jeszcze raz rywalizować. Dlaczego? Wydaje się, że wszyscy zadają mi to pytanie. Ale myślę, że odpowiedź jest prosta... Uwielbiam wyścigi narciarskie" – pisała Vonn dzień przed startem.
Szanse na medal miała ogromne mimo faktu, iż 30 stycznia zerwała wiązadła krzyżowe w lewym kolanie. Z tego powodu na olimpijskim starcie pojawiła się w specjalnej ortezie.
Zobacz także
