"Kobieta woli umrzeć w męczarniach, niż przytyć", czyli śmiertelne odchudzanie

Niektóre kobiety wolą umrzeć, niż utyć - pisze "Newsweek"
Niektóre kobiety wolą umrzeć, niż utyć - pisze "Newsweek" Fot. "Newsweek"
"Może gdyby tej trucizny nie zamawiało się przez internet, to Martyna nie ugotowałaby się od środka" - pisze "Newsweek" o tabletkach na odchudzanie. Tygodnik opisuje szaleństwo, w które popadają niektóre kobiety: wolą umrzeć, niż utyć.


Martyna czuła się po tabletkach bardzo źle, ale i tak je brała - dinitrofenol, w skrócie DNP. Nikt nie wiedział, że dziewczyna zażywa DNP - ani rodzina, ani znajomi. Nie przyznała się do tego nawet lekarzom, choć do szpitala trafiła w fatalnym stanie. "Newsweek" opisuje ją jako normalną 20-latkę: chciała mieć piękną figurę, lubiła taniec. DNP brała masowo, w kilka dni zażyła kilkadziesiąt pigułek, bo tak radzono na forach internetowych.


W końcu jednak organizm Martyny nie wytrzymał. Jak to określają lekarze, ugotował się od środka, bo przy intensywnym spalaniu tłuszczu organizm wydziela dużo ciepła. Gdy media podały na początku czerwca informację o śmierci 20-latki, na nowo rozgorzały dyskusje o rozmaitych specyfikach odchudzających.


Nie wszystkie głosy w tej debacie były jednak negatywne, podkreśla "Newsweek". Niektórzy pisali w komentarzach do śmierci Martyny, że te tabletki działają i można dzięki nim schudnąć. Kupić je to żaden problem, są dostępne w internecie. 200 złotych i dostajemy paczkę z DNP na wskazany adres.

Toksykolog dr Marcin Zawadzki z Zakładu Medycyny Sądowej nie ma jednak wątpliwości, czy DNP można zażywać. – Mamy do czynienia z bezkarnym, śmiercionośnym biznesem, który żeruje na ludzkiej desperacji i naiwności – mówi "Newsweekowi" dr Zawadzki. On sam przebadał inne tabletki, chińskie, w których - jak się okazało - zamiast lotosu i arbuza były pochodne amfetaminy.


"Newsweek" opisuje kolejne metody i historie związane z szemranymi środkami na odchudzanie. Niektóre kobiety zażywały nawet jaja tasiemca, żeby pozbyć się wagi. Efekt łatwo przewidzieć: półżywe trafiały do szpitala.

Tygodnik podkreśla też, że wiele z tych środków, na przykład johimbina, jest po prostu zakazanych. Ale handel nimi kwitnie w internecie, w sklepach zarejestrowanych w egzotycznych krajach. Sprzedawcy nie mają zaś skrupułów, by namawiać zdesperowanych, a głównie zdesperowane, do szkodliwych substancji.

Cytowani przez "Newsweeka" lekarze podkreślają jednak, że problemem nie jest tylko desperacja osób, które chcą się odchudzić, ale ogólna presja na to, by być chudym. A według badań CBOS aż 32 proc. Polaków ma problem z otyłością.

Cały artykuł o trującym odchudzaniu w najnowszym "Newsweeku".

Czytaj także:

Zamiast waty i tasiemca: są lepsze metody na odchudzanie! Sprawdź, jak to robić naprawdę rozsądnie

Internet handluje truciznami. Kupisz tam wszystko, zwykle pod etykietką leku na odchudzanie

"Podczas odchudzania radość przeplatała się z autodestrukcją." [wywiad] z autorką książki o anoreksji

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
POLECAMY 0 0Franek Sterczewski zdradza plan na działanie w Sejmie. I opowiada, jak wyglądał "chrzest" w TVP
0 0Tak odpowiedziała na zaproszenie Dudy. Reakcja europosłanki PO zwróciła uwagę bułgarskiej prawniczki
Unum 0 0Nigdy nie mów nigdy. Weź sobie do serca wnioski z tego badania, bo życie pisze różne scenariusze
T-mobile 0 0Tomasz Raczek w serialu Netflixa? Oto dlaczego w tej plotce jest odrobina prawdy
0 0Przepis na prezydenta. To, co w kilka miesięcy zrobił Duda, powinno być lekcją dla opozycji
0 0Czarzasty ujawnia: będą poważne zmiany na Lewicy. "Rada krajowa SLD dała zielone światło"