Warszawska scena kulinarna zmienia się jak w kalejdoskopie. Kolejne trendy przewijają się przez nią niczym fale na Wiśle tworzone przez wiatr. W tej niełatwej branży na stałe zakotwiczył Piotr Popiński, właściciel m.in. restauracji Czerwony Wieprz. Lokal właśnie świętuje swoje 20. urodziny.
Jeżeli szukacie miejsca, w którym po przekroczeniu progu poczujecie się jak po cofnięciu w czasie o ok. 50 lat, koniecznie zajrzyjcie na ul. Żelazną 68 w Warszawie. To właśnie tam, przy drewnianym stole, w sąsiedztwie czerwonych goździków, a nawet fresku z Leninem, spróbujecie kultowych potraw. Obok tatara i galarety z nóżek w menu znajduje się m.in. devolay, pieczona kaczka oraz koktajl Bruce’a Willisa. Ten ostatni to pamiątka po niezwykłym gościu, który miał spędzić w lokalu 45 minut, a został na dwie godziny, zapisując się w historii Czerwonego Wieprza.
20 lat historii Czerwonego Wieprza. Zostali jednym z kultowych punktów Warszawy
W 2018 roku restauracja Czerwony Wieprz została wymieniona przez "New York Times" jako jeden z dziesięciu powodów, dla których warto odwiedzić Warszawę. Renomę lokal zaczął jednak budować znacznie wcześniej, serwując gościom kuchnię polską – co 20 lat temu wcale nie było oczywistym wyborem.
– Naszą siłą po tych 20 latach jest to, że te smaki są niezmienne. Nasza kaczka pieczona z pieca, żeberka, golonka, barszcz czerwony zabielany, rosół czy pierogi smakują dokładnie tak samo, jak 20 lat temu. Wierność tradycji, recepturze i jakość produktu jest absolutną siłą tego miejsca – mówi Piotr Popiński, założyciel restauracji Czerwony Wieprz.
A zapewnienie tej niezmiennej jakości wymaga wielu poświęceń. – Restauracja żyje praktycznie całą dobę, dla gości otwieramy się o godzinie 12 i zamykamy o godzinie 24, ale na noc przychodzi cała nasza wspaniała ekipa produkcyjna. Są to panie, które lepią pierogi, cukiernia, która piecze ciasta na następny dzień i chleby, przygotowujemy mięsa, więc restauracja praktycznie nigdy nie śpi. Jest to biznes, który działa praktycznie 365 dni w roku – podkreśla Popiński.
Jak dodaje restaurator, większą sztuką od otwarcia lokalu w Warszawie jest jego utrzymanie przez dwie dekady. – Otworzyć restaurację nie jest łatwo, ale można to zrobić siłą dobrego pomysłu, dobrze skrojonym budżetem marketingowym, nagłośnieniem i wspaniałym wydarzeniem, szeroko komunikowanym. To przyciąga gości do restauracji. Zdecydowanie większą sztuką jest jednak jej utrzymanie przez długi okres – 5, 10, 15 czy 20 lat, tak jak tutaj. Jest to wyzwanie i pewna sztuka. Myślę, że restauracja nie żyje z samych otwarć, a z powrotów gości – przyznaje.
Bruce Willis na zawsze wpisał się w historię warszawskiej restauracji
Na przestrzeni 20 lat w murach Czerwonego Wieprza pojawiło się wielu znamienitych gości. Jadała tu Agnieszka Radwańska, były prezydent Aleksander Kwaśniewski z małżonką oraz reprezentacja Francji w piłce nożnej z Karimem Benzemą na czele. Wizytą, która najbardziej zapisała się w historii lokalu, były jednak odwiedziny Bruce’a Willisa.
– Musieliśmy przygotować odpowiednie menu, spełnić wymogi bezpieczeństwa, łącznie z wyłączeniem pasa ruchu na ulicy Żelaznej. To była wizyta w prawdziwie hollywoodzkim stylu: z dużą liczbą ochroniarzy i pięcioma limuzynami. Wielką nagrodą i niespodzianką było to, że dziesięć minut przed przyjazdem dostaliśmy telefon z hotelu Bristol, że Bruce Willis jedzie właśnie do nas – wspomina Popiński, pokazując album z niepublikowanymi wcześniej zdjęciami z odwiedzin gwiazdy kina.
Właściciel podkreśla jednak, że choć wizyty znanych osób zapadają w pamięć, to ostatecznie nie one są najważniejszymi klientami. – Dzisiaj odwiedzają nas dzieci gości sprzed 20 lat, czasami już ze swoimi małymi dziećmi na rękach. Przychodzą dorosłe osoby, które wychowywały się w okolicy i uczyły w tutejszych przedszkolach czy szkołach. Przychodziły do nas po cukierki – pamiętam, że rozdawaliśmy kukułki i jabłka. Niesamowite jest to, że dla wielu przedstawicieli młodego pokolenia smaki Czerwonego Wieprza są smakami z ich dzieciństwa – podsumowuje restaurator.
A jak będzie wyglądała przyszłość lokalu? Czy nadal będzie opierał się kolejnym modom i serwował tradycyjną polską kuchnię? – Myślę, że pomimo niesamowitego rozwoju technologii i sztucznej inteligencji nie nakarmimy się nigdy pastylką ani aplikacją z iPhone'a. Zawsze będziemy chcieli się spotykać, rozmawiać, spędzać miłe chwile i czuć emocje przy stole – kończy Popiński.
Artykuł powstał we współpracy z restauracją Czerwony Wieprz
