Jak zapobiegać cukrzycy u dzieci?

InterContinental Hong Kong
Cukrzyca typu 1, choć znana od dawna, wciąż pod wieloma względami pozostaje dla nas tajemnicą. Nie mamy skutecznej metody zapobiegania jej rozwojowi i w niewielu przypadkach diagnozowana jest we wczesnym stadium. Tymczasem, cukrzyca typu 1 jest problemem coraz większej ilości ludzi na świecie. W 2005 roku w Europie chorowało już 10 tys. dzieci, a eksperci podejrzewają, że przed upływem 2020 roku liczba ta się podwoi. Iskierkę nadziei budzi odkrycie niemieckich naukowców, którzy twierdzą, iż potrafią przewidzieć, u kogo rozwinie się to chroniczne schorzenie.


Liczba autoprzeciwciał a ryzyko zachorowania na cukrzycę typu 1
Badaniu określającemu predyspozycje do zachorowania na cukrzycę typu 1 poddano dzieci z Kolorado, Finlandii i Niemiec, które były monitorowane od momentu narodzin przez co najmniej 15 kolejnych lat. Pierwsza z badanych grup składała się z maluchów pochodzących z Kolorado i Finlandii, u których odnotowano genetyczne uwarunkowania do rozwinięcia schorzenia. Tymczasem do grupy niemieckiej włączono dzieci, których rodzice chorowali na cukrzycę typu 1. Łącznie w eksperymencie wzięło udział ponad 13 000 badanych.


Jak się okazało, próbki krwi pobrane od dzieci z uwarunkowanym genetycznie podwyższonym ryzykiem zachorowania na cukrzycę typu 1 zawierały autoprzeciwciała, które wskazywały na możliwość rozwinięcia choroby w późniejszym życiu. Największe ryzyko zachorowania wiąże się z obecnością dwóch autoprzeciwciał – czytamy w „Dzienniku Amerykańskiego Stowarzyszenia Medycznego” (JAMA). Jak twierdzi dr Jay Skyler, z-ca dyrektora ds. badań klinicznych w Instytucie Badań nad Cukrzycą oraz profesor Uniwersytetu w Miami, jeżeli u dziecka występują dwa lub więcej autoprzeciwciał, zachorowanie jest praktycznie nieuniknione. Tymczasem większość ludzi, w tym diabetologów, bagatelizuje zagrożenie.


W trakcie testów okazało się, że prawie 1100 (ok. 8%) spośród badanych dzieci posiadało jedno lub dwa autoprzeciwciała, powiązane z niszczeniem komórek beta w trzustce. Jednak pomimo wysokiego ryzyka zachorowania, u większości maluchów nie wykryto żadnych czynników związanych z cukrzycą typu 1. Jak podkreśla dr Joel Zonszein z Centrum Medycznego Montefiore w Nowym Jorku, autoprzeciwciała są jedynie markerami dla ryzyka zachorowania na cukrzycę – nie są one przyczyną rozwinięcia schorzenia.


Czynniki zwiększające ryzyko zachorowania na cukrzycę typu 1
Wyniki badań mówią jasno – spośród 585 dzieci, które posiadały dwa lub więcej autoprzeciwciał, 43% zachorowało na cukrzycę typu 1 w okresie do 5 lat, ok. 70% po 10 latach, a 84% po 15 latach. Tymczasem, w przypadku wykrycia jednego autoprzeciwciała (474 badanych) po 10 latach cukrzycę zdiagnozowano u 14,5% dzieci.

Kolejnym spostrzeżeniem był wpływ wieku na ryzyko zachorowania. Naukowcy dowiedli, że u dzieci, u których autoprzeciwciała pojawiły się przed ukończeniem 3 roku życia schorzenie rozwijało się znacznie wcześniej. Szybciej chorobę diagnozowano także u dzieci o konkretnym genotypie (HLA DR3/DR4-DQ8). Co więcej, cukrzyca typu 1 pojawiała się szybciej u dziewczynek niż u chłopców.

Cukrzyca typu 1 jest chorobą autoimmunologiczną, w wyniku której układ odpornościowy człowieka niszczy komórki beta produkujące insulinę. Tymczasem hormon wytwarzany przez trzustkę potrzebny jest, aby przeistaczać węglowodany trafiające do organizmu wraz z pokarmem w energię. Osoby chorujące na cukrzycę typu 1 muszą nieustannie kontrolować spożywane pokarmy i uzupełniać poziom hormonu za pomocą zastrzyków i pompy insulinowej. Z innymi metodami leczenia cukrzycy typu 1 zapoznać się można w serwisie abcZdrowie.pl.

Cukrzyca typu 1 może pojawić się w każdym wieku i obecnie nie znamy żadnego sposobu na zapobieganie lub leczenie choroby – donosi Fundacja na rzecz Badań nad Cukrzycą Dzieci (JDRF). W odróżnieniu od cukrzycy typu 2, rozwój cukrzycy typu 1 nie jest związany ze stylem życia. Dlatego odkrycie niemieckich badaczy może się okazać pomocne we wczesnym określeniu ryzyka rozwinięcia schorzenia w późniejszym życiu. Dr Zonszein podkreśla, że od możliwości całkowitego zatrzymania rozwoju cukrzycy typu 1 wciąż dzieli nas daleka droga.