Platforma chce zakazać trzymania psów na łańcuchach. PSL dziwi się, że nie zajmuje się ważniejszymi sprawami

Platforma chce zakazać trzymania psów na łańcuchach
Platforma chce zakazać trzymania psów na łańcuchach Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta
W Sejmie powstaje projekt, który zakaże trzymania psów na łańcuchach. Posłowie Platformy zapewniają, że kiedyś trzeba to wreszcie zrobić, a każdego (również rolnika) stać dziś na wybudowanie ogrodzenia lub kojca dla psa. Innego zdania są posłowie PSL, którzy przekonują, że ustawa i tak nie zmieni zakorzenionej "tradycji". – To totalna bzdura – uważa Stanisław Żelichowski z PSL.

Projekt przygotowany przez Parlamentarny Zespół Przyjaciół Zwierząt nie dotyka najważniejszych problemów, z jakimi zmaga się dziś nasze państwo. Jednak konsekwencje jego wprowadzenia mogą być daleko idące. Projekt ustawy mającej poprawić los zwierząt w naszym kraju wywołał reakcję łańcuchową, którą niekoniecznie może wyjść na dobre partii rządzącej.

Projekt, który wywołał burzliwą dyskusję między innymi na Twitterze, zakłada obowiązkowe chipowanie zwierząt czy zakaz hodowli zwierząt futerkowych. Jak informuje "Rzeczpospolita", projekt zawiera również zakaz występu dzikich zwierząt w cyrkach. Największe emocje wzbudza jednak zmiana dotycząca trzymania psów na łańcuchach, co w Polsce jest zjawiskiem powszechnym, żeby nie napisać, nagminnym.



Szef Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt Paweł Suski kompletnie nie przejmuje się tego typu uwagami komentatorów i jest przekonany o słuszności projektu. – Ja nie wnikam, czy ktoś mówi, że przesadzam czy nie. Mamy wysokie standardy ochrony zwierząt i będziemy się tego trzymać – stwierdza poseł Platformy Obywatelskiej.


Paweł Suski mówi, że jest świadomy, że spuszczanie z łańcucha zwierząt nieprzyzwyczajonych do życia na wolności jest ryzykowne. – Kiedyś musimy to zrobić. Właściciel psa, który za niego odpowiada, będzie mógł być posunięty do odpowiedzialności. W XXI wieku, w zjednoczonej Europie, każdego rolnika stać, aby ogrodzić swoje terytorium lub zbudować kojec dla psa – stwierdza w rozmowie z naTemat.

Koalicjant za łańcuchami
Okazuje się więc, że nie budżet czy sprawy światopoglądowe podzieliły koalicjantów. Powodem niezgody w koalicji stał się właśnie łańcuch, który dla rolników oznacza zupełnie co innego, niż dla mieszkańców miast i blokowisk. – Tego problemu nie da się rozwiązać w prosty sposób. To totalna bzdura – mówi o pomyśle zakazu trzymania psów na smyczy Stanisław Żelichowski.

Poseł PSL twierdzi, że ustawa nie jest w stanie zmienić tego, co w Polsce jest powszechne. – Moim zdaniem jest to problem, który wynika z tradycji i naszej kultury. To naprawdę nie jest tak, że jedną ustawą zakaże się trzymania psów na łańcuchu i problem zniknie. Trzeba działać na rzecz świadomości – mówi Żelichowski.

– Tradycją bym tego nie nazwał, bo to słowo jest zarezerwowane do czegoś pozytywnego – odpowiada zaś poseł Paweł Suski, który uważa że właśnie teraz jest czas, aby zerwać okowy barbarzyńskich zwyczajów. – Trudno byłoby twierdzić, że zamykanie psa z łańcuchem przyczepionym do szyi jest pozytywną tradycją – uważa poseł broniący praw zwierząt.


PSL nie dba o los zwierząt?
Dziwić może, że wśród 33 posłów działających w Parlamentarnym Zespole Przyjaciół Zwierząt, nie ma ani jednego posła z Polskiego Stronnictwa Ludowego. Partia może się kojarzyć z naturą i właśnie zwierzętami, które stanowią źródło utrzymania dla rolników. Stanisław Żelichowski tłumaczy, że nie widzi sensu pracy w tym zespole. – Zespołów parlamentarnych jest bardzo dużo, a my jesteśmy raczej pragmatyczną partią – tłumaczy.

Paweł Suski - Szef Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt
Platforma Obywatelska

Jestem przewodniczącym Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt, które w swojej nazwie ma pewną intencję. Składa się z osób, które kochają zwierzęta. Nie chcę powiedzieć, że w całym Sejmie nie ma posłów PSL, którzy kochają zwierzęta. Ale nie biorąc udziału w naszych sprawach ogłosili swoją postawę.


Poseł PSL tłumaczy, że posłowie z jego ugrupowania nie chcą pracować nad czymś, co jest jedynie "dmuchaniem w gwizdek". – Nikt nie chce pracować nad czymś, z czego i tak nic nie będzie – mówi. –  Zdaję sobie sprawę, że koalicjant nie będzie nas wspierał, bo ta ustawa dotyczy setek tysięcy zwierząt trzymanych na łańcuchu, zwłaszcza przez rolników – twierdzi z kolei Paweł Suski z Platformy Obywatelskiej.

Łańcuch zdarzeń
Poseł Paweł Suski ma nadzieję, że projekt trafi do do laski marszałkowskiej w ciągu dwóch miesięcy. – Mam nadzieję, że w miarę szybko zostanie poddana głosowaniu – stwierdza w rozmowie z naTemat. Jego zdaniem nie ma czasu na odwlekanie sprawy, gdyż zwierzęta są trzymane w dramatycznych warunkach, o czym alarmują organizacje broniące praw zwierząt.

Stanisław Żelichowski twierdzi jednak, że sprawa zakazu stosowania łańcucha to klasyczny przypadek, kiedy patrzymy na pewne zjawiska przez pryzmat logiki i zapominamy, że są one bardziej złożone. – Idea może i była słuszna, ale tego nie da się w ten sposób zrobić. Mamy na głowie naprawdę wiele dylematów i problemów. Dziwię się Platformie, że zamiast brać się za ich rozwiązywanie, zajmuje się trzymaniem psów na łańcuchach – mówi poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...