
Z Kijowa stale napływają dramatyczne informacje: ukraińskie siły porządkowe zabiły już co najmniej dwie osoby, na ulicach wciąż trwają starcia. Polskie media piszą, że to już wojna domowa, MSZ ostrzega przed wyjazdem na Ukrainę, a USA wprowadza sankcje. – W centrum miasta panuje kompletny chaos – mówi nam w rozmowie telefonicznej jeden z aktywistów Majdanu.

“Według premiera [Mykoły Azarowa], skrajnie prawicowi bojówkarze z radykalnej części Majdanu rozpoczęli zamieszki w centrum Kijowa: napadali na funkcjonariuszy, stosowali białą broń, mieszanki wybuchowe, podpalali samochody, budynki, stosowali terror” – pisze Polskieradio.pl.
– To zaplanowany scenariusz. Wszystko co zdarzyło się dzisiaj, z ofiarami śmiertelnymi włącznie a wcześniej brak rozmów miedzy opozycją a prezydentem Janukowyczem, miało doprowadzić do rozprawienia się z Majdanem. To wojna między władzą a społeczeństwem – mówił rano w radiu TOK FM ukraiński dziennikarz Witalij Portnikow.
Media donoszą, że ostre starcia trwają co najmniej od niedzieli, ale szczególnie dramatyczna był noc z wtorku na środę, gdy po raz pierwszy padły strzały, a milicja zatrzymała ok. 50 osób. Zdarzały się także przypadki dotkliwych pobić. W środę od rana Berkut ponawiał kolejne szturmy na barykady protestujących, używano broni gładkolufowej, wciąż napływają informacje o kolejnych ciężko rannych osobach.
Brutalność Berkutu jest ogromna. Widziałem jak wyciągano z demonstracji pojedynczych ludzi i przez wiele minut pałowano. Berkut już przestał udawać – widać, jak przekazują sobie zawczasu przygotowane koktajle molotowa. Wielu protestujących jest mocno poparzonych. Rano Berkut przypuścił szturm, rozebrał część barykad. Następnie wycofał się na wcześniejsze pozycje. (...) Dzisiejszy dzień może być decydujący. Jeśli Majdan nie pokaże siły, Berkut będzie wiedział, że może mordować. Trzymajcie kciuki za Majdan. CZYTAJ WIĘCEJ
– Niezależnie od politycznych kalkulacji Polacy będą zawsze solidarni z ofiarami represji – mówił na konferencji prasowej Donald Tusk, a MSZ na swojej stronie internetowej ostrzegł polskich obywateli przed podróżowaniem na Ukrainę.
D.Tusk nie chce (?) zrozumieć, że polska racja stanu wymaga reakcji Zachodu na wydarzenia na Ukrainie, a nie „empatii” dla Janukowycza
— Marek Jurek (@marekjurek) January 22, 2014
Swoje zaniepokojenie sytuacją na Ukrainie wyrazili przedstawicieli Unii Europejskiej, a Stany Zjednoczone poinformowały, że odpowiedzialni za rozlew krwi zostaną pozbawieni amerykańskich wiz. Pytanie tylko, czy takie reakcje wobec dramatu rozgrywającego się na ulicach Kijowa są wystarczające?

Zdaniem Zalewskiego priorytetem jest wycofanie przez rząd nowych ustaw wymierzonych w wolność zgromadzeń oraz ustalenie osób odpowiedzialnych za śmierć manifestantów. – Ewentualne sankcje powinny być wprowadzone wobec konkretnych osób, bo inaczej pchniemy Ukraińców w objęcia Rosji – ocenia Zalewski. Nasz bloger nie ma zresztą wątpliwości, że za najnowszymi działaniami Janukowycza stoi Putin: – Nowe ustawy są kopią przepisów rosyjskich, a z Berkutem współpracują tysiące doradców z rosyjskiego FSB – ocenia.
Wobec doniesień o kolejnych ofiarach coraz bardziej palące staje się pytanie o to, co dalej z Ukrainą? Niestety wobec panującego w Kijowie chaosu z polskiej perspektywy bardzo trudno na nie odpowiedzieć. Paweł Zalewski zwraca uwagę, że zarówno Janukowycz jak i przywódcy opozycji stracili kontrolę nad tym, co dzieje się na ulicach Kijowa. – Choć opozycja wzywa do zachowania spokoju, część Majdanu bardzo się zradykalizowała i działa w tej chwili na własną rękę – ocenia Zalewski. Potwierdza to zresztą Jurko Zozulia:
Ludzie są na Majdanie od czterech miesięcy i ciągle czekają na liderów opozycji, którzy zaproponowaliby jakiś plan. Ale cięgle słyszymy tylko jakieś bzdury i puste deklaracje, nikt nie ma pomysłu działania. Straciliśmy wiarę i wzięliśmy sprawy w swoje ręce.
Niestety ofiar przemocy milicji może być więcej: ukraińskie media powołując się na lekarzy informują, że jest wiele ciężko rannych osób. Tymczasem Janukowycz wezwał trzech przywódców opozycji na rozmowy. Jak podaje dziennik.pl, spotkanie zaplanowano na 12.45 polskiego czasu. Mniej więcej w tym samym czasie aktywiści Euromajdanu poinformowali na Twitterze, że na ulicach miasta pojawił się pierwszy samochód pancerny.


