Prezydent Komorowski jest krytykowany za to, że Rada Bezpieczeństwa Narodowego zajmie się Ukrainą dopiero w środę.
Prezydent Komorowski jest krytykowany za to, że Rada Bezpieczeństwa Narodowego zajmie się Ukrainą dopiero w środę. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Chociaż urząd prezydenta powinien być sprawowany z powagą i dostojeństwem, nie powinno to oznaczać ślamazarności. A chyba tylko tak można określić decyzję Bronisława Komorowskiego, który postanowił, by podlegająca mu Rada Bezpieczeństwa Narodowego zajęła się sytuacją na Ukrainie w następną środę, czyli za sześć dni.

REKLAMA
Sytuacja nie tylko na kijowskim Majdanie, ale na całej Ukrainie zmienia się z godziny na godzinę. Trwają wytężone zabiegi o powstrzymanie rozlewu krwi. Tymczasem podlegająca prezydentowi Rada Bezpieczeństwa Narodowego zajmie się tym, co dzieje się za naszą wschodnią granicą dopiero w następną środę, czyli za sześć dni. Tak wolne tempo działań nie przystoi nawet skostniałej administracji.
– W obecnej sytuacji Pan Prezydent zarządził, aby w agendzie spotkania znalazł się także punkt poświęcony konsekwencjom kryzysu ukraińskiego dla polskiego bezpieczeństwa – mówił na antenie TVN24 gen. Stanisław Koziej. Patrząc jednak na tempo rozwoju wydarzeń, można się spodziewać, że w przyszłym tygodniu może być już nieco za późno.
Decyzja Bronisława Komorowskiego wywołała sporo komentarzy. Jak łatwo się domyślić na próżno szukać wśród nich pozytywnych opinii.