350 ton złota pod Polską. Amerykańska firma prosi o koncesję na poszukiwanie

Amerykanie bardziej wierzą w potencjał polskich złóż złota niż my sami.
Amerykanie bardziej wierzą w potencjał polskich złóż złota niż my sami. fot. Shutterstock.com
Gdyby na poważnie dobrać się do złóż złota w Polsce, moglibyśmy liczyć nawet na 350 ton. Trzykrotnie więcej niż wynoszą obecne rezerwy Narodowego Banku Polskiego. Czy po gorączce poszukiwań gazu łupkowego czeka nas gorączka złota?


Amarante Investment z Krakowa wystąpiła w lutym o 7 koncesji poszukiwawczych. Jedna z nich z nich dotyczy okolic Lubania i Wlenia koło Lwówka Śląskiego na Dolnym Śląsku. W piaskach i żwirach okolicznych potoków już od wieków płukano tzw. złoto okruchowe. Według danych Państwowego Instytutu Geologicznego z 2010 roku zasoby złota w osadach doliny rzeki Bóbr szacuje się na 2,5 tony. Jeśli Amerykanie je znajdą, czekać będzie ich walka o kolejną koncesję na wydobycie, a potem ustalenie szczegółów ewentualnych rozliczeń.


– Cały obszar Gór Kaczawskich jest obszarem perspektywicznym dla złota i powinien być przedmiotem nowoczesnych prac poszukiwawczych – mówi naTemat profesor Stanisław Mikulski z Państwowego Instytutu Geologicznego. Mikulski i inni geolodzy szacują, że w kilkunastu podobnych, najbardziej perspektywicznych rejonach poszukiwań złota, znajduje się około 350 ton kruszcu. To złoto, o którym wiemy, że na pewno jest, ale trudno oszacować opłacalność jego wydobycia.


Złoci chłopcy z Nowego Jorku
Kim są amerykanie chcący sięgnąć po polskie złoto? Amarante Investments to polska spółka grupy Electrum. Jej udziałowcem jest Thomas Kaplan, miliarder z Nowego Jorku inwestujący w poszukiwania cennych metali w Ameryce Północnej, Afryce i Europie Wschodniej. Przedstawiciele spółki nie chcieli jednak rozmawiać o koncesjach. Od 5 lat interesują się polskimi złożami miedzi i srebra oraz innych metali – jednak bez specjalnych sukcesów.


To, co najbardziej rozpala wyobraźnię poszukiwaczy to historyczne doniesienia o wydobyciu dużych ilości złota, porzuceniu nierentownych kopalni i następnie dużych znaleziskach amatorów na terenie Polski. Jak w 2008 roku gdy, środowiskiem poszukiwaczy złota wstrząsnęła wiadomość o znalezieniu dużych samorodków złota o wadze: 57, 11,5 i 4 gram. Miały zostać znalezione przez poszukiwaczy militariów w żwirach nad doliną Kaczawy.


Pocieszenie górnika
Rewelacją dla amerykańskich poszukiwaczy złota może się okazać złoże położone na południe od Wlenia. Około 100 ton złota to potencjalne zasoby rejonu Klecza-Radomice-Nielestno. Już 100 lat temu wydobywano tam złoto idąc tropem żył kwarcowych. Znaleziono je ponieważ kilka miało ujścia na powierzchni ziemi. Pojedyncze żyły o długości kilkuset metrów zawierały od kilkudziesięciu do kilkuset kilogramów złota.

„Pocieszenie górnika” to nazwa żyły złota ciągnącej się przez 2 kilometry na głębokości 200 metrów. Ma 25 cm grubości i według szacunków ekspertów może zawierać 364 kg kruszcu. Z kolei najbardziej bogata w złoto jest „Wanda”: ma 320 metrów długości, 14 centymetrów grubości, a szacowana zawartość cennego metalu to od 544 do 800 kg.

Jak twierdzą eksperci PIG, przedłużenie istniejących żył o kilkaset metrów i znalezienie 5 nowych dodałoby do złotego bilansu tego rejonu około 100 ton kruszcu. Tak naprawdę żyły złota rzadko mają swoje ujście na powierzchni. Prawdziwe skarby mogą się więc wciąż kryć pod skałami. Aby do nich dotrzeć, należy wykonać serię wierceń na głębokość 100-300 metrów. Dopiero taka inwestycja da odpowiedź ile złota kryje się w Radomicach.

Złoty stok jeszcze zabłyśnie
Zdanie o potrzebie przeprowadzenia nowoczesnych badań geolodzy powtarzają jak mantrę. Bo złota przyszłość może czekać miejsca już dawno opuszczone przez górników. Takie jak kopalnia Złoty Stok, zamknięta w 1960 roku. Wydobywano tam głównie rudę arsenu, ale wraz z nim występowało złoto - 2,8 grama na tonę urobku. Wydobyto stamtąd 14,5 tony złota, ale według szacunków pozostało jeszcze 2,5 tony.

Kiedy w ostatnich latach ceny złota biły rekordy, już kilka zagranicznych firm rozważało wznowienie biznesu. Problemem jest małe zapotrzebowanie na arsen, który jest wykorzystywany do produkcji półprzewodników, szkła oraz w garbarstwie. Dodatkowo, wydobycie złota wraz z metalem mogącym toksycznie skazić środowisko byłoby kłopotliwe dla inwestora.

– Badania w latach 90-tych dawały szanse na znalezienie równie bogatych w złoto terenów na północ i południe od kopalni. Odkryto szereg pojedynczych punktów z mineralizacją arsenową zawierającą złoto – twierdzi prof. Stanisław Mikulski. Dodaje, że opłacalne do przerobienia i odzysku złota są składowiska odpadów ze starych hut arsenu działających przed laty w okolicy. Mogą zawierać nawet półtorej tony złota.

Złoto na przyszłość
Największym polskim producentem złota jest KGHM, który odzyskuje metal z rudy miedzi. Roczna produkcja to około 500 kilogramów o wartości ok. 18 mln dolarów. Przy kilkuset tonach wydobywanych w USA, Chinach, Rosji i Kanadzie to drobniaki, ale i po nie warto się schylić.

350 ton złota w polskich zasobach, które szacują geolodzy, to trzykrotnie więcej niż wynoszą rezerwy Narodowego Banku Polskiego. Jeśli będziemy wiedzieć dokładniej ile go jest i gdzie leży, to będzie ono taką samą lokatą jak to realne złoto NBP zdeponowane w skarbcu banku w Londynie. A wydobyć można je w czasach kiedy podrożeje…

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...