Zbigniew Ziobro rywalizowali ze sobą jako politycy PO i PiS. Teraz robią to jako liderzy swoich partii. Tylko styl jakby inny.
Zbigniew Ziobro rywalizowali ze sobą jako politycy PO i PiS. Teraz robią to jako liderzy swoich partii. Tylko styl jakby inny. Fot.Tomasz Wiech / AG

Chociaż polityczny plankton nie ma wielkiego wpływu na realną politykę, dostarcza sporo powodów do uśmiechu. Bo to chyba jedyna – obok zażenowania – możliwa reakcja na kłótnię Solidarnej Polski i Polski Razem w sprawie wspólnych list. Marek Migalski przyznał, że prowadził negocjacje by opóźnić rejestrację list konkurentów. Patryk Jaki, rzecznik Solidarnej Polski nazywa posła „specjalistą od majtek”, a działanie partii Gowina „pajacowaniem”.

REKLAMA
Kiedy partii brakuje sposobów na przypomnienie o sobie, zaczyna angażować się w głośne, choć bezproduktywne wojenki personalne. Na tym etapie są chyba właśnie Solidarna Polska i Polska Razem, które toczą głośny spór o pomysł stworzenia wspólnych list w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Ugrupowania prowadziły w tej sprawie rozmowy, ale spełzły one na niczym.
Jako pierwsza napisała o potencjalnym sojuszu „Polityka”, ale informacje szybko zdementował Jarosław Gowin. Komentując te wydarzenia w Onet.pl Marek Migalski przyznał, że dostał zadanie prowadzenia negocjacji, ale tylko po to, by opóźnić rejestrację komitetu wyborczego partii Zbigniewa Ziobry. Jak wyjaśnił Solidarna Polska chciała po prostu osłabić konkurenta.
Migalskiego i Polskę Razem ostro skrytykował Patryk Jaki, rzecznik Solidarnej Polski. Nazwał byłego wiceprezesa partii „specjalistą od kobiecej bielizny”, nawiązując do jego wizyty w sklepie, uchwyconej przez fotografa tabloidu. – Jeszcze kilka tygodni temu chcieliśmy rozmawiać z partią Gowina, dziś de facto nie ma tej formacji - jest tylko masa upadłościowa - a my nie aspirujemy do roli syndyka – mówił w rozmowie z portalem braci Karnowskich.
Wojenka przeniosła się na Twittera, gdzie uszczypliwości prawili sobie Patryk Jaki i John Godson.