
Na facebookowym profilu Iwony Hartwich, liderki protestujących w Sejmie rodziców, widnieją zdjęcia z wakacyjnego wyjazdu. Widać, że był to urlop za granicą. Internauci od razu zaczęli ją ostro krytykować. "Im tam się ładnie powodzi, ale udają biednych żeby dostać więcej kasy" – to przykład bardziej delikatnych obelg, jakie wylały się na Hartwich.
To wystarczyło, by nad głową liderki protestu rozpętało się małe piekiełko. "Tleniona blondyna z sejmu, dla której 1000 zł na rękę to za mało. Nie pozdrawiam" – napisał użytkownik, który wrzucił te fotki na Wykop. Społeczność serwisu dość ostro zareagowała na post. Komentarze były w większości krytyczne.
Przecież im tam się ładnie powodzi, ale udają biednych żeby dostać więcej kasy. Raz, że będą mieli niezasłużenie zwiększony zasiłek, a dwa, że dzięki nagłośnieniu sprawy więcej osób przekaże na nich 1 % podatku, więc będzie dodatkowa kasa. Te baby, a zwłaszcza ta blondyna nie różni się niczym od polityków. Dostała palca, to chce całą rękę.
Szybko też Wykopowicze zaczęli wyłapywać inne wątki, dotyczące rzekomego "bogactwa" Iwony Hartwich. Pytali m.in., jakiego ma smartfona (widać go na jednym ze zrzutów z telewizji) i czy aby na jednym ze zdjęć nie widać szalika Burberry. "O ile to oryginał, to zapewne kosztuje ponad 1000 zł... Interesujący jest również jej zegarek, który było widać na konferencji z Tuskiem" – pisze inny użytkownik Wykopu.
Również na Twitterze sporo osób zaczęło nagonkę na liderkę sejmowego protestu. Internauci szybko osądzili Iwonę Hartwich. Wnioski nasuwają się im same: są fotki z wakacji, znaczy: ma pieniądze, jest "hipokrytką, oszukuje ludzi dookoła i jeszcze bezczelnie wyciąga rękę po państwową kasę".
Druga strona medalu w sprawie Pani Iwony jednej z mam protestujących w Sejmie:
http://t.co/j24FVDNAfi
Koszty życia faktycznie ma wysokie.
— Tomasz Urbaś (@TomaszUrbas) marzec 26, 2014
Problem Pani Hartwich polega na tym, że biednych nie stać na zagraniczne wakacje, a widząc jej zdjęcie zastanawiam się na kogo trafiło.
— Łukasz Kulpa (@Lukasz_Kulpa) marzec 25, 2014
@AndrzejSzaja
niech pan obejrzy stronę pani Hartwich na FB , mąż Maciuś nie wygląda na biedaka. A ja wolę pomóc tym którzy tego potrzebują
— M.R.Nowosielski (@MrNowosielski) marzec 25, 2014
Wydawanie takich chybkich sądów jest dla mnie kompletnie niezrozumiałe. Wakacje w Chorwacji to nie jest jakiś niesłychany luksus – być może pani Hartwich przez cały rok odmawiała sobie przyjemności, by móc zabrać niepełnosprawnego syna na porządne wakacje, by zobaczył coś poza Polską.
Być może Iwona Hartwich wygrała tę wycieczkę w jakimś konkursie albo odkładała na nią od kilku lat. A może ma znajomego w biurze podróży, który dał jej dużą zniżkę, a może było jeszcze tysiąc innych scenariuszy tego, jak liderka sejmowego protestu pojechała do Chorwacji. Ja tego nie wiem, internauci też nie, dlatego wydawanie szybkich sądów na podstawie kilku zdjęć jest po prostu niewłaściwe. Tym bardziej, że pojechać na np. tygodniowe wakacje to zupełnie inny koszt, niż utrzymywanie niepełnosprawnego dziecka przez cały rok.
Nawet zakładając, że Iwona Hartwich na brak pieniędzy nie narzeka, to i tak przecież jest matką niepełnosprawnego dziecka. Wie, ile rodziców kosztuje opieka nad taką osobą i chce pomóc tym, którzy nie są w tak dobrej sytuacji, jak ona. I to się ceni.

