Iwona Hartwich, liderka protestu rodziców w Sejmie, pod falą krytyki. Za "luksusowe" wakacje na Facebooku

Iwona Hartwich na wakacjach w Chorwacji. Liderka protestu rodziców niepełnosprawnych dzieci pod falą krytyki
Iwona Hartwich na wakacjach w Chorwacji. Liderka protestu rodziców niepełnosprawnych dzieci pod falą krytyki Fot. Facebook/IwonaHartwich
Na facebookowym profilu Iwony Hartwich, liderki protestujących w Sejmie rodziców, widnieją zdjęcia z wakacyjnego wyjazdu. Widać, że był to urlop za granicą. Internauci od razu zaczęli ją ostro krytykować. "Im tam się ładnie powodzi, ale udają biednych żeby dostać więcej kasy" – to przykład bardziej delikatnych obelg, jakie wylały się na Hartwich.

Zdjęcia z wakacji Iwony Hartwich, na które pojechała razem z niepełnosprawnym synem, może zobaczyć każdy. Liderka protestu nie ukrywa ich na Facebooku. Po podpisie jednego ze zdjęć można się dowiedzieć, że był to wyjazd do Chorwacji, w sierpniu 2013. Zdjęć jest razem osiem i przedstawiają Hartwich, jej męża i synów na spacerach czy plaży. Zwykły rodzinny wyjazd, luksusów, które zdają się dostrzegać internauci, brak.

Wykop sprawdza Iwonę Hartwich
To wystarczyło, by nad głową liderki protestu rozpętało się małe piekiełko. "Tleniona blondyna z sejmu, dla której 1000 zł na rękę to za mało. Nie pozdrawiam" – napisał użytkownik, który wrzucił te fotki na Wykop. Społeczność serwisu dość ostro zareagowała na post. Komentarze były w większości krytyczne.

Użytkownik Wykopu

Przecież im tam się ładnie powodzi, ale udają biednych żeby dostać więcej kasy. Raz, że będą mieli niezasłużenie zwiększony zasiłek, a dwa, że dzięki nagłośnieniu sprawy więcej osób przekaże na nich 1 % podatku, więc będzie dodatkowa kasa. Te baby, a zwłaszcza ta blondyna nie różni się niczym od polityków. Dostała palca, to chce całą rękę.


Szybko też Wykopowicze zaczęli wyłapywać inne wątki, dotyczące rzekomego "bogactwa" Iwony Hartwich. Pytali m.in., jakiego ma smartfona (widać go na jednym ze zrzutów z telewizji) i czy aby na jednym ze zdjęć nie widać szalika Burberry. "O ile to oryginał, to zapewne kosztuje ponad 1000 zł... Interesujący jest również jej zegarek, który było widać na konferencji z Tuskiem" – pisze inny użytkownik Wykopu.


Nagonka już się zaczęła
Również na Twitterze sporo osób zaczęło nagonkę na liderkę sejmowego protestu. Internauci szybko osądzili Iwonę Hartwich. Wnioski nasuwają się im same: są fotki z wakacji, znaczy: ma pieniądze, jest "hipokrytką, oszukuje ludzi dookoła i jeszcze bezczelnie wyciąga rękę po państwową kasę".


Wydawanie takich chybkich sądów jest dla mnie kompletnie niezrozumiałe. Wakacje w Chorwacji to nie jest jakiś niesłychany luksus – być może pani Hartwich przez cały rok odmawiała sobie przyjemności, by móc zabrać niepełnosprawnego syna na porządne wakacje, by zobaczył coś poza Polską.

Będę bronić liderki protestu!
Być może Iwona Hartwich wygrała tę wycieczkę w jakimś konkursie albo odkładała na nią od kilku lat. A może ma znajomego w biurze podróży, który dał jej dużą zniżkę, a może było jeszcze tysiąc innych scenariuszy tego, jak liderka sejmowego protestu pojechała do Chorwacji. Ja tego nie wiem, internauci też nie, dlatego wydawanie szybkich sądów na podstawie kilku zdjęć jest po prostu niewłaściwe. Tym bardziej, że pojechać na np. tygodniowe wakacje to zupełnie inny koszt, niż utrzymywanie niepełnosprawnego dziecka przez cały rok.

Tak samo nie wiem, czy jej smartfon jest drogi, ani czy szalik, który Hartwich nosi w Sejmie, to Burberry czy "zwykły szalik". Nie obchodzi mnie to i nie uważam, by można było oceniać tę kobietę za to, jak się ubiera albo gdzie jeździ na wakacje.

Dla istoty problemu, który Iwona Hartwich nagłaśnia, nie ma to bowiem żadnego znaczenia. Faktem przecież jest, że rodzice niepełnosprawnych dzieci dostają za mało i chyba nikt tego nie kwestionuje.

Nie reprezentuje tylko siebie
Nawet zakładając, że Iwona Hartwich na brak pieniędzy nie narzeka, to i tak przecież jest matką niepełnosprawnego dziecka. Wie, ile rodziców kosztuje opieka nad taką osobą i chce pomóc tym, którzy nie są w tak dobrej sytuacji, jak ona. I to się ceni.

Krytycy nad tym wszystkim się nie zastanawiają. A przecież Hartwich reprezentuje nie tylko siebie, ale całą grupę ludzi. Być może ludzie ci potrzebowali lidera, osoby silnej, która pomoże im się zebrać i powalczyć z państwem. Efekt osiągnęli: premier nie tylko zdecydował się na podniesienie świadczeń, ale przede wszystkim uwaga mediów i opinii publicznej skupiła się na kilka dni na bardzo ważnym, społecznym problemie. Bez Iwony Hartwich zapewne by się to nie stało, niezależnie od tego, ile razy i na jakie wakacje pojechała.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...