Donald Tusk nie przyszedł na debatę o zdrowiu z Jarosławem Kaczyńskim.
Donald Tusk nie przyszedł na debatę o zdrowiu z Jarosławem Kaczyńskim. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

PiS próbuje na nowo narzucić temat służby zdrowia, który królował w mediach przed wybuchem kryzysu ukraińskiego. Wezwał więc premiera i ministra zdrowia na debatę. Krzesło premiera pozostało puste, a prezes Kaczyński po wygłoszeniu kilku zarzutów wobec Donalda Tuska wyszedł ze spotkania.

REKLAMA

Sztab wyborczy Prawa i Sprawiedliwości próbuje odwrócić niekorzystny dla tej partii trend w sondażach, który jest napędzany kryzysem na Ukrainie i skupieniu się na tym temacie PO. Odkurzył więc temat debaty o zdrowiu, która miała się odbyć jeszcze na początku marca. Od początku było wiadomo, że premier nie przyjdzie na zaplanowane na 7 kwietnia spotkanie.

Tak też się stało. Ustawione w centrum sali krzesło premiera (tak wygląda scenografia programu „Młodzież kontra”, gdzie polityk siedzi na symbolu tarczy strzelniczej) pozostało puste. Na debatę przyszli minister zdrowia Bartosz Arłukowicz i jego zastępca Sławomir Neumann. Prezes PiS Jarosław Kaczyński ocenił, że premier stchórzył.

Można się tylko spodziewać, że wkrótce pojawi się spot wyborczy PiS-u epatujący zdjęciami pustego krzesła na tle ogromnego napisu "Debata zdrowotna Kaczyński-Tusk". Ale prezes po wygłoszeniu kilku zdań, głównie krytykujących rząd i Ministerstwo Zdrowia wyszedł z sali. Więc debata między Kaczyńskim a Tuskiem odbywa się bez ich udziału.

Na debatę chcieli też wejść politycy Twojego Ruchu, ale nie zostali wpuszczeni.

Debata zapowiada się na długą. Bartosz Arłukowicz przez kilkadziesiąt minut opowiadał o swoich planach na rozwiązanie problemów z kolejkami w służbie zdrowia. Prowadzący debatę wicemarszałek Senatu Stanisław Karczewski z PiS zaczęli się irytować i prosili, by minister pozwolił zadać pytania. – Ja i moi współpracownicy nie mamy żadnych ograniczeń czasowych – zapewnił. – Dobrze, więc siedzimy do oporu – odparł prowadzący.

Wszystko wskazuje na to, że minister przyjął taktykę zagadania przeciwników i zalania dziennikarzy taką dawką informacji, że przez znużenie nie będą w stanie wyłapać jego wpadek. PiS-owi trudno zmusić go do odpowiadania na niewygodne pytania.

czytaj także: