W Polsce 44 proc. ludzi nie ma zębów. ''Znaleźliśmy na to sposób. W godzinę wyjdziesz z pięknym uśmiechem''

Technika doktora Paula Malo jest bezkonkurencyjna na świecie - w godzinę daje piękny uśmiech zupełnie bezzębnej osobie.
Technika doktora Paula Malo jest bezkonkurencyjna na świecie - w godzinę daje piękny uśmiech zupełnie bezzębnej osobie. Malo Clinic
Prof. dr Paulo Malo osiągnął coś, nad czym świat stomatologii i chirurgii dentystycznej pracował od dziesiątek lat. W godzinę jest w stanie osobie zupełnie bezzębnej, u której nikt nie chciał podjąć się leczenia, stworzyć piękny uśmiech. Jego unikalna technika MALO CLINIC Protocol podbiła świat. Na całym świecie MALO CLINIC pomaga w kilkudziesięciu klinikach tysiącom pacjentów miesięcznie, szkoli tysiące lekarzy. Teraz zaczynając od Warszawy, która ma być centrum na tę część Europy, rusza podbijać Wschód.


Czy to prawda, że jeśli do waszej kliniki zgłosi się ktoś bez żadnego zęba, po godzinie wyjdzie z pięknym uśmiechem? To brzmi niemalże nierealnie.

Prof. dr Paulo Malo: Tak, teraz jesteśmy w stanie osiągnąć to w mniej niż godzinę, ale to nie żadna magia. Pracujemy nad innowacyjnymi technikami od 20 lat. Publikowaliśmy kilka naukowych artykułów w międzynarodowych magazynach z retrospekcją 10 lat naszych badań klinicznych. Teraz jest to rzeczywiście możliwe. Wracając do lat 90., u wielu pacjentów przed umieszczeniem implantów konieczny był często przeszczep kości. To oznaczało trwały dyskomfort i długi powrót do zdrowia, dodatkowe koszta i istotne opóźnienia w leczeniu.


Poza tym u milionów pacjentów przeszczep kości nie mógł być przeprowadzony ze względu na ograniczenia medyczne i psychologiczne. Postanowiłem się zmierzyć z tym problemem. Cel był prosty: uniknąć przeszczepu kości, zapewnić stale rosnącą jakość, wysoką estetykę i nowe zęby na niezawodnej podstawie dla całkowicie bezzębnych pacjentów. Udało się. Tysiące ludzi może wreszcie pożegnać się ze swoimi protezami i mieć uzębienie najwyższej jakości w możliwej cenie. Pacjenci odzyskali poczucie własnej wartości i jakość życia.


Jak to jest technicznie możliwe?

Przeważnie, kiedy traci się zęby, traci się również kość. Naturalne korzenie są osadzone w kości szczęki i stanowią fundament, który pozwala zębom działać. Kiedy zęby wypadają albo zostają usunięte, kość, która wcześniej stanowiła ich podparcie, przestaje być potrzebna, zaczyna zanikać. Kiedy kość zaniknie, tracisz stabilną podstawę i teoretycznie nie można umieścić implantów, które odbudowują korzenie zębów. W takiej sytuacji pozostają dwa wyjścia: proteza lub transplantacja kości.


Transplantacja to skomplikowany zabieg chirurgiczny. Przeważnie kość pobiera się z ciała pacjenta, często z biodra. Dopiero po sześciu miesiącach od przeszczepu można umieścić implanty. Wielu ludzi nie może skorzystać z przeszczepu kości ze względu na ograniczenia psychologiczne lub medyczne: są w zbyt podeszłym wieku, a to inwazyjne leczenie, są cukrzykami, mają osteoporozę lub po prostu nie mają pieniędzy (przeszczep kości praktycznie podwaja cenę leczenia).

Wynaleźliśmy innowacyjne rozwiązanie: MALO CLINIC Protocol (obejmuje chirurgiczną technikę All-on-4® i stałą protezę MALO CLINIC Bridge) dla rehabilitacji bezzębnych pacjentów, którym możemy pomóc bez przeszczepu kości w jeden dzień, redukując koszty w porównaniu z tradycyjnymi metodami. Tak technika jest bezpieczna i może być zastosowana również u cukrzyków, pacjentów z wirusem HIV itd.

Jak przebiega zabieg?

Po pierwsze pacjent przechodzi szczegółowe badanie i ma robione zdjęcia diagnostyczne z wykorzystaniem specjalistycznego programu komputerowego, który tworzy obraz 3D. ''Wirtualne implanty'' są umieszczane w obrazie 3D, żeby precyzyjnie przeanalizować przebieg operacji. Żeby ułatwić procedurę i zapewnić jakość, niektóre elementy (MALO CLINIC Bridge) są wykonywane ręcznie jeszcze przed operacją.

Drugim krokiem jest chirurgiczna procedura All-on-4®, która zajmuje około 30 minut w zależności od skomplikowania przypadku. W miejscowym znieczuleniu usunięcie zęba i wszczepienie implantu może być zrobione w trakcie jednego zabiegu, nawet jeśli jest tam infekcja. Następnie, kiedy pacjent czeka na stały most przygotowywany w naszym laboratorium, które jest jednym z najlepszych laboratoriów protetycznych na świecie, odpoczywa w oddzielnym pokoju, gdzie ma zapewniony komfort i prywatność. W tym samym dniu opuszcza klinikę z nowymi stałymi zębami, będzie w stanie jeść, mówić i pewnie się uśmiechać.


Czy rozmawiamy o problemie tylko starszych osób?

Około 50 proc. ludzi na świecie powyżej 60-tki w krajach rozwiniętych nie ma zębów w przynajmniej jednej szczęce. Jednak możesz stracić zęby z powodu choroby, złej opieki dentystycznej, niewłaściwej higieny jamy ustnej. Większość ludzi bez zębów jest faktycznie powyżej 50-tki, ale trafia do nas również wielu młodych pacjentów. Dla przykładu, w ubiegłym miesiącu był u nas młody mężczyzna, 36 lat, który stracił wszystkie zęby w wypadku. Każdy pacjent, który stracił zęby, jest dobrym kandydatem do tego rodzaju leczenia.

Dzięki Malo Clinic Protocol Pan i Pana kliniki są znane na całym świecie.

Od 1993, kiedy zoperowaliśmy pierwszego pacjenta, aż do dziś wynaleźliśmy nowe, innowacyjne rozwiązania. Każdego roku się rozwijamy i szukamy nowych rozwiązań, ulepszamy implanty i inne produkty, które będą gwarantować sukces tej techniki i ułatwiać jej wykorzystanie. Innowacyjność, głównie poprzez Malo Clinic Protocol, prowadzi do internacjonalizacji, która przemienia się w umacnianie pozycji marki i międzynarodową rozpoznawalność. MALO CLINIC jest obecnie światowym liderem w implantologii i kosmetyce dentystycznej. Dzięki temu otworzyliśmy klika klinik na świecie, dokładnie 43 w 18 krajach, w tym w Polsce.

Czy to możliwe, że inne kliniki stosują waszą metodę?

Mieliśmy tysiące zagranicznych pacjentów, którzy chcieli być leczeni tą unikatową techniką. Przyjęliśmy więc strategię bycia o krok dalej i zaczęliśmy ekspansję otwierając kliniki w krajach, z których przyjeżdżali do nas pacjenci i w krajach, gdzie liczyliśmy na sukces.

Zaczęliście również kształcić stomatologów.

MALO CLINIC ma największe Centrum Edukacji i Zaawansowanej Rehabilitacji Jamy Ustnej. Trenujemy rocznie ponad 3500 dentystów, którzy przyjeżdżają z całego świata. Nie sprzedajemy jednak naszej metody. Uprawianie chirurgii nie jest podobne do pieczenia chleba, gdzie tylko postępujesz zgodnie z przepisem. Jeśli chcesz być wielkim malarzem, udajesz się do Leonardo da Vinci. Możesz stać obok niego, nauczyć się mieszać kolory, ale nie będziesz potrafił tego zrobić tak samo jak on. W chirurgii ustnej, a w szczególności w skomplikowanych przypadkach, trzeba mieć świetne ręce, biegłość i talent.

Doktorzy w MALO CLINIC otrzymują nie tylko szkolenie i wykształcenie, w rzeczywistości leczą tysiące pacjentów i mają dużo większe doświadczenie niż inne kliniki. Dodatkowo mamy wiedzę, która opiera się na badaniach i innowacyjności w zakresie implantów, która daje MALO CLINIC bezkonkurencyjność na świecie.


Musicie naprawiać błędy innych?

Niektórzy z dentystów, których uczymy, myślą, że są gotowi do wykorzystywania naszej metody i popełniają błędy. Nie jesteśmy w stanie nauczyć wszystkiego. Większość ludzi studiujących u nas nie będzie w stanie operować nawet prostych przypadków. To nie zależy od techniki, a od chirurga. Przykładowo w MALO CLINIC w Stanach Zjednoczonych, 50 proc. naszych przypadków to naprawianie tego, co zaczęli inni. To fatalne, bo pacjenci zapłacili za poprzednią operację, a my i tak musimy zacząć wszystko od początku.

W Polsce też zdarzają się takie sytuacje?

W Polsce, oprócz nas, nikt nie stosuje MALO CLINIC Protocol. To o wiele więcej niż jedynie technika chirurgiczna. Mamy świadomość, że inne kliniki oferują zabiegi nazywane również All-on-4 lub podobne, ale są zasadnicze różnice. Przeważnie używają 6-8 implantów jako wzmocnienia naprawionej protezy (my używamy czterech na każdy łuk) i trzeba czekać średnio sześć miesięcy, żeby mieć znowu zęby. Jest też wielka różnica w samej pracy protetycznej: jakości i naturalnego wyglądu zębów.

Odkąd otworzył pan klinikę w Warszawie, widać zainteresowanie to metodą?

Staje się coraz bardziej i bardziej popularna. Widać wśród polskich pacjentów silne i rosnące zapotrzebowanie na opiekę dentystyczną na najwyższym poziomie. Polacy coraz bardziej dbają o swój uśmiech. Nie tylko dlatego, żeby był piękny, ale także z powodów zdrowotnych.

Pytam o to, bo kiedy pierwszy raz usłyszałam o Pana klinice otwieranej w Warszawie, byłam trochę zaskoczona. Mam wątpliwości, czy jesteśmy już gotowi wydawać takie pieniądze akurat na zęby.

Mówi tak Pani, bo ma Pani zęby, więc jest ciężko Pani zrozumieć problemy, które powoduje bezzębność. Inaczej byłoby, gdyby nie miała Pani zębów albo wyciągałaby Pani co noc protezę i wkładała do szklanki z wodą, ukrywając się z tym przed swoim partnerem, bo byłoby Pani wstyd i bałaby się Pani go stracić z tego powodu, albo jeśli nie mogłaby się Pani całować, śmiać, krzyczeć, jeść swobodnie. Albo gdyby nie mogła Pani znaleźć pracy z powodu swojego wyglądu. Jeśli żyłaby Pani z bólem fizycznym i psychicznym, prawdopodobnie zamiast kupienia samochodu wybrałaby Pani posiadanie zębów. Tu nie chodzi tylko o chirurgię estetyczną. Bez zębów człowiek jest chory, a jego życie osobiste i społeczne traci na wartości. W przeszłości takie operacje były bardzo drogie, dziś ceny są znacznie niższe, praktycznie o połowę.

Ile teraz kosztuje taki zabieg?

Około 39 tys. zł. Najdroższy przypadek w Warszawie kosztował 70 tys. zł. Jeden implant to 5 tys. zł.

Domyślam się, że spotyka Pan wielu pacjentów z traumatycznymi historiami.

Najbardziej dramatycznym i skomplikowanym przypadkiem było leczenie 35-letniej kobiety. Kiedy miała 24 lata (była wtedy modelką) w trakcie leczenia zwykłego ropnia wykryto u niej raka jamy ustnej. Barbara obudziła się przypuszczalnie po zwykłej operacji z zupełnie zmienioną twarzą: usunięto całą szczękę i część żuchwy. 11 lat żyła bez zębów szukając rozwiązania, które pozwoliłoby jej przestać się ukrywać przed społeczeństwem, które ją wykluczyło. W Londynie zdecydowała się na kilka transplantacji kości, bez efektu. Jej przypadek kliniczny był tak skomplikowany, że nikt nie rozważał nawet ruchomej protezy. Przeszła u nas operację i proces rehabilitacji. Dziś jest inną kobietą, dzieli się swoją historią na całym świecie, żeby pomóc ludziom, którzy nie wiedzą, że istnieje coś takiego jak MALO CLINIC Protocol i działa.

Macie wielu młodych pacjentów?

Oczywiście. Proszę pamiętać, że młodzi pacjenci to również ci w wieku 40-50 lat. Największą rolę odgrywa tu genetyka, zupełnie jak przy wypadaniu włosów. Możesz myć zęby prawidłowo, mieć najlepszą opiekę dentystyczną, ale jeżeli masz skłonności genetyczne w tym zakresie, nie możesz nic zrobić. Jeśli zgodnie z twoją genetyką masz stracić zęby, stracisz je. Jak już mówiłem, większość ludzi bez zębów jest po 50-tce, ale mamy też bardzo wielu młodych pacjentów.


Ilu ludziom Pan pomógł?

Tysiącom każdego miesiąca. Oczywiście nie przeprowadzam sam tysięcy operacji w miesiącu, ale robimy to we wszystkich naszych klinikach. Żeby to łatwiej zobrazować podam liczby, tylko w Lizbonie mamy co miesiąc ponad 612 nowych przypadków i 360 wizyt dziennie. Pracuje z nami 2500 ludzi. W Polsce, generalnie w Europie Wschodniej ludzie nie znają tej metody. Chcemy, żeby Polska była naszym centrum na Europę Wschodnią. Wszystkie kliniki, które chcemy otworzyć na Wschodzie (włącznie z Moskwą), będą kontrolowane przez Polskę. Dlatego szkolimy tutaj młodych lekarzy. Między Polską a Portugalią jest bardzo dobra więź, która zaczęła się od Biedronki, a później banku Millennium.

Dlatego zdecydował się Pan na otwarcie kliniki w Warszawie?

Podjęliśmy taką decyzję, bo Polska jest najbardziej rozwinięta ze wszystkich krajów na Wschód. Polska gospodarką rokuje pozytywnie. Z drugiej strony, implantologia dentystyczna nie jest jeszcze u Was rozwinięta, jak zresztą w większości krajów wschodnich. W Polsce żyje 44 proc. bezzębnych ludzi w wieku 65-74 lata (dane z warszawskiego UM z 2009). Poza tym, kraje wschodnie są popularnym kierunkiem turystyki dentystycznej. Są specjalne agencje turystyczne, które oferują takie kompleksowe leczenie (w szczególności implanty).

Czyli następny kierunek to Moskwa?

Tak. Mamy w klinice w Lizbonie ponad 200 pacjentów z Rosji rocznie. To duży rynek, ale również bardzo problematyczny. Rosja pozostaje w pewnych kwestiach daleko za Europą zachodnią.

Zagraniczni pacjenci przyjeżdżają również do kliniki w Warszawie?

Zdecydowanie. Najwięcej pacjentów jest z Wielkiej Brytanii, Niemiec i Włoch. Ceny tutaj są niższe.

Jaka jest różnica?

Jest 30-40 proc. taniej. Pierwszy pacjent w warszawskiej klinice był z Gdańska. Najwięcej osób jest jednak z Warszawy, Gdańsk jest na drugim miejscu, a na trzecim Londyn.

Ma Pan kliniki w USA, Chinach, Australii, Europie, które z państw przynosi największe pieniądze?

Nadal Portugalia. Centrala firmy w Lizbonie mieści się w nowoczesnym, 18-piętrowym budynku, ma 50 tys. m kw. i 600 pracowników. To największa klinika dentystyczna na świecie, międzynarodowe centrum. Później kolejno mamy USA, Australię i Chiny. Dla nas najważniejsze to poinformować ludzi, którzy stracili zęby, także tu w Warszawie, którzy usłyszeli od swoich dentystów, że w ich przypadku nie ma żadnego rozwiązania, że my je mamy. Możemy pomóc. W przeszłości nie mogliśmy operować 30 proc. pacjentów ze względu na wiek albo stan kości. Teraz nie stanowi to już żadnego problemu.


Czy to oznacza, że możecie pomóc naprawdę każdemu?

Jedynie pacjenci z zaburzeniami psychicznymi nie mogą być poddani operacji. Wszyscy pozostali jak najbardziej. Jeżeli twój dentysta mówi, że nie da ci się pomóc, poszukaj innego, bo jest rozwiązanie i my je mamy.

Problemem pozostają więc jedynie pieniądze. Obawiam się, że nawet jeśli polskie stawki są atrakcyjne dla Brytyjczyków, to nadal ogromne pieniądze dla Polaków.

Mamy świadomość, że są ludzie, których na to nie stać, tak jak nie każdy może mieć samochód. Ludzie muszą jednak wiedzieć, że nie możemy akceptować sytuacji, w której ci, których na to stać, nie wiedzą, że taka technologia istnieje i że możemy pomóc wielu pacjentom na całym świecie. Pomagamy również tym, którzy nie mogą sobie na to pozwolić, włącznie z dziećmi, młodymi ludźmi i żyjącymi w gorszych warunkach. W ramach naszego programu odpowiedzialności społecznej we wszystkich klinikach operujemy niektórych pacjentów bezpłatnie. Również w Polsce leczyliśmy już pacjentów pro bono.