O autorze
Cześć. Nazywam się Adam Grzesik
Na codzień prowadzę własne firmy i pomagam innym przedsiębiorcom zarabiać pieniądze. Robię to poprzez dzielenie się praktyczną wiedzą, ciekawymi warsztatami i podczas konsultacji.

Przez wiele lat pracowałem na stanowiskach dyrektora sprzedaży, operacyjnego i generalnego. Od ośmiu lat prowadzę własne firmy.

Klienci najbardziej cenią mnie za:
- podejście budżetowe, dlatego zarabiają
- praktyczne rozwiązania, stosuję tylko to co działa w polskich realiach
- upraszanie, w prosty sposób tłumaczę skomplikowane tematy

Negocjacje w biznesie i … w domu

„Co ma piernik do wiatraka i w ogóle co to za temat” – usłyszałem w domu, kiedy pokazałem bliskim ten wpis. Ale kiedy żona doczytała moje słowa do końca, usłyszałem: „Jaki to ma to sens?” Dlatego jestem ciekaw Twojej opinii na temat poniższego artykułu.


Do popełnienia tego tekstu skłoniła mnie pewna okazja, którą stworzył mi szef marketingu BiznesMBA – Wojtek. Obecnie przygotowuję się do prowadzenia bardzo użytecznego kursu Negocjacje w Biznesie i kompletując materiały, usłyszałem od wspomnianego kolegi: „Adam, czy Twoje techniki tyczą się tylko biznesu? Może w domu, w życiu prywatnym też można z nich korzystać?”.
To pytanie wprawiło mnie w niemałe zakłopotanie. Oniemiałem. Negocjacje w domu, z bliskimi? Tak nie można – pomyślałem w pierwszej chwili, ale za moment mój umysł zrodził myśli innego rodzaju. „A co jeśli przesiąkłeś przedsiębiorczością i rodzinę traktujesz jak partnera w biznesie?” Przestraszyłem się tej idei. Zacząłem analizować swoje życie i doszedłem do wniosku, że w domu również negocjujemy. Teraz podam przykłady, które możesz zestawić ze swoim życiem:


Po pierwsze, jak pewnie się domyślasz, w negocjacjach można osiągać różne wyniki; przegrany-przegrany, przegrany-wygrany, wygrany-wygrany. W mądrych negocjacjach, kiedy chcesz pozyskać klienta lub partnera na długo, jest tylko jeden dopuszczalny rezultat: wygrany-wygrany. Stąd możemy wywnioskować pierwszą zasadę negocjacji domowych.


#1 WYGRANY - WYGRANY, co oznacza, że jeśli w dyskusji, a może sprzeczce, zaczynasz czuć się jak zwycięzca, a druga osoba w rodzinie jak przegrany/a, to nie ma to nic wspólnego z partnerstwem. Zawsze dąż do wyniku, który w pełni satysfakcjonuje każdego indywidualnie.


#2 PYTAJ i PROŚ, ponieważ większość ludzi nie pyta, lecz „COŚ” zakłada – tej reguły również nauczam na Negocjacjach w Biznesie, a przecież ona działa również w życiu prywatnym! Ile razy „coś” myślałeś lub „coś” zakładałeś, a na końcu okazywało się to olbrzymim nieporozumieniem. Ponad połowa nieporozumień w związkach wynika z magicznego „ja to wiem” i własnych założeń. Dlatego czasem warto po prostu zapytać lub poprosić o coś. Oczywiście musisz pamiętać, że druga osoba może Ci odmówić. Sprawdź, jak zadziała w Twoim związku ustalenie z partnerem/ką zasady, że wybieracie nadmiar komunikacji ponad jej niedobór. Dla mężczyzny może to być trochę trudne, ponieważ kobiety mogą się okazać wówczas baaaardzo rozmowne. Warto jednak podjąć takie ryzyko.

#3 DLACZEGO > ZAWSZE TWORZĘ POWÓD DLACZEGO to kolejna zasada negocjacji w biznesie, którą możesz wykorzystać w domu. Kiedy zaczniesz podawać powód, dla którego coś robisz, czegoś chcesz, lub nie, dlaczego coś ma się wydarzyć itp., masz olbrzymią szansę zostać dużo lepiej zrozumiany przez partnera/kę. Dlatego przy najbliższej okazji, kiedy będziesz mieć ochotę na wspólne wyjście na spacer, zamiast pytać: „Czy masz chęć przejść się do parku?” sprawdź, jak zadziała zdanie: „Kochanie, chciałbym z Tobą dzisiaj wyjść na spacer, ponieważ mam na to nieodpartą chęć”. Wywołałem teraz pewnie uśmiech na Twojej twarzy, ponieważ to banalne zdanie. Jednak zanim skwitujesz mój tekst takim stwierdzeniem, dokończ lekturę tego tekstu i sprawdź jak działają tak proste metody pod Twoim własnym dachem. Wtedy również będziesz miał uśmiech na twarzy, ponieważ przekonasz się, jak są proste, a przy tym niesamowicie skuteczne.

#4 ZAWSZE MAM NA UWADZE CEL NEGOCJACJI
W związkach często toczymy rozmowy, czasem kłótnie, które do niczego nie prowadzą. Ludzie spierają się dla zasady o własne przekonania. Zatrzymaj się wówczas i zastanów, w jakim kierunku zmierza ta rozmowa, do czego może Cię doprowadzić. Czasem to jedno pytanie zadane sobie podczas gorącej dyskusji potrafi odmienić cały jej przebieg i wyznaczyć jej nowy kierunek.

#5 ŻONGLUJĘ WIELOMA OPCJAMI, KTÓRE SOBIE PRZYGOTOWAŁEM
– uwielbiam ten punkt! Podczas Negocjacji w biznesie ćwiczymy, jak używać przeróżnych opcji (zamiast jedynie ceny). Natomiast w rodzinie, mając na względzie ten punt, możesz ćwiczyć swoją „giętką gębę”. Szczególne przy dzieciach! Jeśli masz tylko jedną opcję: „Córko, odrób lekcje”, to Twoja wolność jest bardzo ograniczona. Dlatego zanim zaczniesz „negocjacje” z dzieckiem, przygotuj sobie cały worek dodatkowych opcji, np.:
„Kochanie, czy wolisz zacząć lekcje od matematyki czy polskiego?”
• „Wolisz odrabiać lekcje w kuchni czy w swoim pokoju?”
• „Potrzebujesz mojej pomocy przy pracy domowej czy mam tylko sprawdzić to, co sam/a zrobisz?”
• „Odrób proszę lekcje zanim przygotujemy kolację.”
• „Mam prośbę, abyś po tym serialu od razu odrobiła lekcje, ponieważ chcę jeszcze je sprawdzić.”


Wymyślaj wciąż nowe opcje i generuj pomysły. Zostaniesz doceniony!

#6 JESTEM GOTÓW ODEJŚĆ – to ostatnia z kilkunastu zasad negocjacji, której akurat nie polecam stosować w rodzinie, chyba… chyba, że dotyczy kłótni. Możecie np. wspólnie wypracować zasadę, że żadna kłótnia nie może trwać dłużej niż pół godziny. Po tym czasie, o ile wciąż nie osiągnięcie zgody – przerywacie i każde z Was szuka porady u swojego coacha lub przyjaciela, ponieważ problem leży po środku - po stronie każdego z Was, skoro nie potraficie go rozwiązać w ciągu 30 minut. Zapewniam, że to wystarczająca ilość czasu, aby się pokłócić i pogodzić.

Odniosłem kilka zasad negocjacji do życia w związku, ale przecież jest jeszcze kilkadziesiąt technik negocjacyjnych. Nie będę ich tutaj wszystkich opisywał, ale podam dwie, które możesz natychmiast wykorzystać w swoim domu…

Technika ROSYJSKI FRONT – jej nazwa wzięła się z czasów drugiej wojny światowej, a dokładniej stąd, że niemieccy oficerowie byli skłonni jechać lub zrobić cokolwiek innego, żeby tylko nie dostać się na brutalny wschodni front. Mówiąc językiem biznesu, wkładasz tutaj oczekiwanie nie do przyjęcia przez drugą stronę. Jest ona skłonna zrobić coś innego w zamian za Twoją rezygnację z tego warunku. Przyznam Ci się, że czasem używam tego w stosunku do dzieci, oczywiście bez nadużywania. Kiedy mój 7-letni Filip wykazuje duże problemy z zakończeniem zabawy i np. wieczorną kąpielą i snem, to wówczas mówię: „Filipie, niestety musimy teraz zrobić porządek we wszystkich zabawkach, a jutro po przedszkolu zamiast zabawy jeszcze to dokończymy, chyba że pobiegniesz się szybko wykąpać, to w tym czasie osobiście poukładam część samochodów i będziesz miał jutro spokój”. Kiedy teraz piszę ten tekst, przypomina mi się również sytuacja z wakacji. Jest późne popołudnie i właśnie wróciliśmy z całodziennego plażowania. Mały Filipek jest delikatnie mówiąc wycieńczony, ale … o tym nie wie, jak to dziecko. Właśnie usłyszał: „Filip może położysz się na godzinkę i odpoczniesz, żeby wieczorem iść na kinderbal, no chyba, że wolisz iść od razu po kolacji spać?". Działa idealnie!

Czas na kolejną technikę, której zapewne doświadczyłeś wielokrotnie w związku i być może sam stosujesz, choć sobie tego nie uświadamiasz.
Mam na myśli NAGRODĘ w RAJU – kiedy jedno z partnerów, chcąc uzyskać pewną korzyść, obiecuje coś w dalekiej przyszłości, co trudno będzie zweryfikować. Mam na myśli stwierdzenia w rodzaju „Kochanie, potrzebuję tę piękną torbę. Jeśli mi ją kupisz, to zapewniam, że przy najbliższej okazji to ja zrobię coś dla Ciebie”. Druga strona często później nie wywiązuje się z niej, a my puszczamy ją w niepamięć.

Sądzę, że kolejna technika też może Ci przypaść do gustu: NADANIE ETYKIETY. Polega ona na tym, że najpierw prawisz komplement, tak jakbyś naklejał komuś etykietkę z cechą, którą później sprytnie wykorzystasz. Założę się, że będąc mężczyzną usłyszałeś już kiedyś od partnerki coś w rodzaju: „Jesteś taki zaradny!”, by po kilkunastu minutach usłyszeć z tych samych ust prośbę o pomoc w pracy majsterkowicza lub polecenie naprawienia czegoś w domu.

OK. Trochę się pobawiliśmy negocjacjami w domu. Pamiętaj, aby zawsze dążyć do wyniku wygrany-wygrany i o tym, żeby podane techniki potraktować trochę z przymrużeniem oka, ponieważ pierwszą zasadą negocjacji jest NIE DOPUŚCIĆ DO NEGOCJACJI. To oznacza, że w związku oboje chcecie dla siebie tego, co najlepsze, ufacie sobie i macie szczere, pozytywne intencje. Każdy chce dać jak najwięcej od siebie. Wówczas nie trzeba negocjować, ani w życiu, ani w biznesie. Zostawiam Cię z tym morałem, a sam wracam do intensywnych przygotowań do poprowadzenia Negocjacji w Biznesie.

Powodzenia

Adam Grzesik
Trener Biznesu i Rozwoju Mentalnego
Założyciel Biznes MBA
kontakt@adamgrzesik.pl