Dwa mamy dziś najważniejsze zagrożenia na naszej planecie: monstrualne zanieczyszczenie środowiska naturalnego i równie olbrzymie oraz szybko rosnące zagrożenie przestrzeni informacyjnej. To pierwsze jest już dość dobrze rozpoznane — choć dalekie od opanowania— bo obserwujemy je od dziesięcioleci. To drugie pojawiło się wraz z upowszechnieniem Internetu.

REKLAMA
Obok niewątpliwych korzyści wynikających dla społeczeństw z upowszechnienia informatyki, z powszechnego dostępu do wiedzy i kultury, wiążą się z nim zagrożenia, o rozmiarze których jeszcze nie do końca zdajemy sobie sprawę. Oto dwie tylko liczby ilustrujące ten stan rzeczy: w Internecie działa dziś ponad 230 mln kont zajmujących się sianiem nienawiści, kłamstwa i dezorientacji, a ponad 60 procent tzw. ruchu w sieci jest generowane przez automaty.
230 mln to populacja dużego kraju. To więcej niż liczba mieszkańców Brazylii. Ale nie ta liczba jest najgroźniejsza. Znacznie niebezpieczniejszy jest fakt, że tak dużo z tych kont obsługują automaty o wysokiej umiejętności symulowania werbalnych zachowań człowieka i wysyłania komunikatów 24 godziny na dobę i 7 dni w tygodniu. Na dodatek potrafią dostosowywać swój język i przekazywane treści do naszych indywidualnych oczekiwań. Specjalizują się też w sianiu dezinformacji mieszając wiadomości prawdziwe z fałszywymi.
Istnieją oczywiście instytucja, które starają się walczyć z tym zjawiskiem na drodze technicznej, jednak one nas przed dezinformacją nie uchronią. Musimy sami nauczyć się odróżniać prawdę od kłamstwa. Musimy nauczyć tego nasze dzieci i nasze wnuki. W tym dziele mamy dwóch bardzo ważnych sojuszników, którymi są nauczyciele i wolne media. Dlatego musimy ich wspierać, bo bez nich czeka nas chaos. Czytajmy i finansujmy wolną prasę oraz twardo stójmy przy nauczycielach w ich walce o dobrą szkołę.