O autorze
Z zawodu jestem matematykiem, ale przez 30 lat pracowałem w informatyce teoretycznej, a przez następne 20 prowadziłem rodzinną firmę cukierniczą istniejącą od roku 1869. Później — po przekazaniu zarządu firmy synowi Łukaszowi i synowej Małgosi — znów powróciłem do uczenia, choć nie informatyki, ale zarządzania. Szczególnie interesują mnie współczesne aspekty zarządzania jakością, a w tym motywowanie godnościowe jako przeciwieństwo metody kija i marchewki. Interesuje mnie też gospodarka wolnorynkowa, ekologia języka ojczystego (mówmy „w cudzysłowie”, a nie „w cudzysłowiu”) i parę innych tematów. Po pracy lubię teatr, muzykę baroku, Gabriela Garcię-Marquez, narty (zjazdowe i ski-alpinizm), wioślarstwo (skif), windsurfing i rower górski.
Mam też szczególną prośbę do dyskutantów: na moim blogu nie używajcie wulgaryzmów i innych nieobyczajnych zwrotów i określeń. Dyskutujmy na argumenty, a nie na epitety. Spróbujmy, może nam się uda.

Moją trzynastą emeryturę postanowiłem równo podzielić pomiędzy nauczycieli i niezależne media.

Dwa mamy dziś najważniejsze zagrożenia na naszej planecie: monstrualne zanieczyszczenie środowiska naturalnego i równie olbrzymie oraz szybko rosnące zagrożenie przestrzeni informacyjnej. To pierwsze jest już dość dobrze rozpoznane — choć dalekie od opanowania— bo obserwujemy je od dziesięcioleci. To drugie pojawiło się wraz z upowszechnieniem Internetu.


Obok niewątpliwych korzyści wynikających dla społeczeństw z upowszechnienia informatyki, z powszechnego dostępu do wiedzy i kultury, wiążą się z nim zagrożenia, o rozmiarze których jeszcze nie do końca zdajemy sobie sprawę. Oto dwie tylko liczby ilustrujące ten stan rzeczy: w Internecie działa dziś ponad 230 mln kont zajmujących się sianiem nienawiści, kłamstwa i dezorientacji, a ponad 60 procent tzw. ruchu w sieci jest generowane przez automaty.

230 mln to populacja dużego kraju. To więcej niż liczba mieszkańców Brazylii. Ale nie ta liczba jest najgroźniejsza. Znacznie niebezpieczniejszy jest fakt, że tak dużo z tych kont obsługują automaty o wysokiej umiejętności symulowania werbalnych zachowań człowieka i wysyłania komunikatów 24 godziny na dobę i 7 dni w tygodniu. Na dodatek potrafią dostosowywać swój język i przekazywane treści do naszych indywidualnych oczekiwań. Specjalizują się też w sianiu dezinformacji mieszając wiadomości prawdziwe z fałszywymi.

Istnieją oczywiście instytucja, które starają się walczyć z tym zjawiskiem na drodze technicznej, jednak one nas przed dezinformacją nie uchronią. Musimy sami nauczyć się odróżniać prawdę od kłamstwa. Musimy nauczyć tego nasze dzieci i nasze wnuki. W tym dziele mamy dwóch bardzo ważnych sojuszników, którymi są nauczyciele i wolne media. Dlatego musimy ich wspierać, bo bez nich czeka nas chaos. Czytajmy i finansujmy wolną prasę oraz twardo stójmy przy nauczycielach w ich walce o dobrą szkołę.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0O pracy w tym miejscu marzą setki osób. Tylko oferta dla stolarza wzbudziła drwiny
Bella Happy Pants 0 0Mniej powodów do zmartwień. 5 gadżetów – twoje dziecko będzie bezpieczniejsze
WYBORY2019 0 0Pozwolił powiesić plakaty kandydata PiS i teraz żałuje. "Popełniłem błąd i właśnie za niego płacę"
0 0Parodiował niepełnosprawnych? Pszoniak: Trzeba się puknąć w głowę!