Czy Zofia Klepacka przeprosi 5 letniego, transpłciowego Bartka za słowa o walce z osobami LGBT+?

Zrzut ekranu. Na zdjęciu od lewej %-letni Bartek. Po prawej Zofia Klepacka.
Zrzut ekranu. Na zdjęciu od lewej %-letni Bartek. Po prawej Zofia Klepacka. https://www.facebook.com/Rafał-Betlejewski
Takiego zwrotu akcji sportsmenka Zofia Klepacka, ani sprzyjająca jej władza i Kościół się pewnie nie spodziewali.


Nagle w tym szale agresji, nienawiści, manipulacji i kłamstw kierowanych pod adresem osób homoseksualnych, biseksualnych i transpłciowych, pojawia się 5-letnie dziecko.
Bartek, który urodził się Zosią. Transpłciowy, mały człowiek należący do społeczności LGBT+. Tej samej społeczności, z którą walczy olimpijka, Kościół i obecna władza.


To być może jedno z najważniejszych w Polsce i jednocześnie najodważniejszych świadectw miłości matki do dziecka. Pani Doroty do jej 5-letniego syna, których historię pokazał Rafał Betlejewski w swoim reportażu.

Jak Zosia stała się Bartkiem?
Gdy pani Dorota zaszła w ciążę, została porzucona przez partnera. Urodziła się Zosia. Na płeć żeńską wskazywały genitalia. Pani Dorota nie przypuszczała jednak, że za pięć lat córka Zosia stanie się Bartkiem - synem. 

Historia tej rodziny jest wyjątkowa pod wieloma względami. Przede wszystkim dlatego, że rzadko się zdarza, żeby transpłciowa osoba już w wieku 5 lat otwarcie mówiła o tym kim się czuje, kim tak naprawdę jest. Na to wskazują między innymi statystyki prowadzone przez członków Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego.


Psychologowie, seksuolodzy i psychiatrzy twierdzą, że osoby transpłciowe, których genitalia i wygląd nie zgadzają się z płcią mózgu i cechami charakteru, o zmianie płaci są w stanie mówić otwarcie dopiero wtedy, gdy dorosną.

Specjaliści zapewniają, że osoby takie o tym, iż mają inną płeć wiedzą od dziecięcych lat. Niestety presja społeczna, nietolerancja i strach przed odrzuceniem wymuszają na nich ukrywanie swojej tożsamości. Duszą się we własnych ciałach. Ta obawa często popycha takich ludzi do prób samobójczych. Przypadek transpłciowej Milo, która zabiła się kilka miesięcy temu skacząc z mostu, brutalnie ukazuje, że często są to próby skuteczne. 



Tutaj mamy historię 5-latka, który powiedział swojej mamie i siostrze, że jest chłopcem i wybrał sobie imię Bartek. Nikt, kto patrzy na to dziecko nie powinien mieć wątpliwości, że jest to chłopiec. Tutaj nie trzeba opinii specjalistów.
Druga niezwykłość tej opowieści polega na stosunku mamy do swojego transpłciowego dziecka. Na palcach jednej ręki można policzyć rodziców w Polsce, którzy byliby w stanie zaakceptować swoje transpłciowe dzieci. Najczęściej takie sytuacje kończą się dramatami rodzinnymi, wykluczeniami, wyrzuceniem z domu, wyrzeknięciem się własnej pociechy.

Czyli można kochać swoje dziecko, bez względu na to jakie się urodzi?
Ogromna miłość Pani Doroty, zrozumienie, mądre podejście i walka o szacunek do syna, dają nadzieję na to, że są w Polsce świadomi, mądrzy rodzice. Pani Dorota walczy o obowiązek respektowania osiągnięć nauki, ponad wiarę, uprzedzenia i zabobony. Niestety w tej walce do tej pory był sama. Jej sytuacja finansowa jest obecnie w opłakanym stanie.

W reportażu Rafała Betlejewskiego mówi „Leżymy”. Straciła pracę. Sama wychowuje dwójkę dzieci. Z Bartkiem jeździ po specjalistach. Na portalu pomagam.pl została uruchomiona zbiórka dla tej rodziny. Można im pomóc klikając w ten link

Reportaż Betlejewskiego daje do myślenia. Ukazuje matkę walczącą jak lwica z polskim systemem. Pani Dorota musi walczyć z dyrektorką przedszkola, która podważa opinię trzech niezależnych psychologów o tym, iż dziecko Pani Doroty jest chłopcem. Przedszkolanka twierdzi, że wie lepiej, bo jak mówi "dzieci lubią fantazjować". 
Materiał budzi ogromne emocje. Oglądając momentami przeciera się oczy ze zdumienia. Jednym z pytań, które od razu się nasuwa jest to, czy osoba z takimi poglądami jak pani dyrektor nie powinna być już przypadkiem na emeryturze? Przedszkolanka, która polemizuje z opiniami specjalistów, nie wróży dobrze rozwojowi dzieci. Do chłopca wszyscy zwracają się "Bartek", przedszkolanka zapewnia, że będzie zwracała się „Zosia”. W reportażu wypowiada się psycholog, seksuolog, który ocenia zachowanie pani dyrektor, jako krzywdę wyrządzaną dziecku. 

Bartek nie wygląda jak dziewczynka i nie zachowuje się jak dziewczynka

Przedszkolanka w pewnym sensie sama jest ofiarą systemu. A system ostatnio tworzą takie osoby, jak Zofia Klepacka i zachwycony homofobicznymi wypowiedziami Klepackiej Kościół. Materiał obnaża i kompromituje olimpijkę. Ta, jak wiemy rozpętała nie jedną burzę w internecie strasząc społeczeństwo osobami LGBT+. W materiale Betlejewskiego okazuje się, że Zofia Klepacka nie wie co oznacza skrót LGBT+. Zapytana o znaczenie skrótu LGBT+, myli osoby transpłciowe z transwestytami. Nie jest w stanie przed kamerą odpowiedzieć na pytanie dziennikarza co dokładnie oznacza skrót z którym tak walczy.
Rafał Betlejewski opisuję swoje spotkanie i wywiad z Klepacką tak:

"Mówię jej więc, że właśnie rozmawiałem z pięciolatkiem, który urodził się jako dziewczynka, a chce być chłopcem, czyli jest takim dzieckiem LGBT Kid. I co ona na to. A ona na to, że niby tak, bo T to transwestyta. A ja jej tłumaczę, że T to nie transwestyta, tylko transseksualista, że Bartek jest osobą transseksualną, czyli transpłciową. A Zofia Klepacka na to, że niby tak, ale skąd dziecko pięcioletnie może wiedzieć, czy woli chłopców, czy dziewczynki, że to jest za wcześnie.

A ja jej na to, że transseksualizm dotyczy tożsamości płciowej, a nie pożądania, że transseksualizm nie ma nic wspólnego z seksem, że jest odpowiedzią na pytanie o własną płeć, a nie na to, z kim chcę uprawiać seks. I widzę, że Zofia Klepacka słyszy o tym rozróżnieniu pierwszy raz w życiu. Nie pomyślała o tym wcześniej.

Zastanawiam się, czy zdaje sobie sprawę, że właśnie dokonała seksualizacji dziecka. Ale widzę, że nie zdaje sobie sprawy. Patrzy za to na mnie uważniej, gdyż zastanawia się, skąd jestem i w jaki sposób przedostałem się przez gęste sito broniących drzwi Legionistów. Mówi, że o wszystkim powinni decydować rodzice i że musi już lecieć odebrać honorowy tytuł."
Biorąc pod uwagę fakt, że ta sama osoba kilka tygodni temu została odznaczona medalem zasługi, nad dzisiejszą Polską należy płakać. Wszystko jest prowizorką tworzoną przez niewyedukowanych amatorów. Doszliśmy do muru. Pani Zofia otrzymała z tej okazji nawet różaniec od księdza.

Jak sama twierdzi, broniła dzieci przed zagrożeniami ze strony osób LGBT+. Klepacka twierdzi, że staje w obronie tradycyjnej rodziny. Ma dziś więc okazję obronić dziecko. Dziecko wymagające szczególnej wrażliwości i podejścia. Czy obroni Bartka przed szykanami?

Jakim modelem według Pani Klepackiej jest rodzina pani Doroty? Pani Dorota porzucona przez partnera, dwójka dzieci, w tym jedno transpłciowe. Czy to nadal tradycyjna rodzina? Czy taka, z którą należy walczyć?

Jakie Państwo, tacy odznaczeni 
Czy po reportażu Rafała Betlejewskiego Zofia Klepacka będzie miała odwagę spojrzeć 5-letniemu Bartkowi w oczy i przeprosi chłopca i jego mamę za wszystko to, co mówiła do tej pory o osobach LGBT+?

Jestem także ciekaw, czy prezenterka Anna Popek, która w TVP przeprowadziła wywiad z Zofią Klepacką broniąc jej skandalicznych wypowiedzi i nazywając je „nieszkodliwymi opiniami”, zaprosi dziś do studia panią Dorotę i jej transpłciowego 5-letniego syna wraz z psychologami, którzy wytłumaczą tak pani Klepackiej, jak i pani Popek kim są osoby LGBT+? Byłoby to przyznam niezwykłe wydarzenie w Telewizji Publicznej.

Zachęcam do obejrzenia reportażu, który w kilka godzin od publikacji na portalu Facebook obejrzało już 110 tysięcy użytkowników. Na portalu YouTube 20 tysięcy. Zobacz reportaż klikając tutaj

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

  • ZOBACZ TAKŻE:
  • LGBT
Trwa ładowanie komentarzy...