O autorze
"Dawid Ciżewski" - (rocznik 1978) absolwent politologii oraz dziennikarstwa i komunikacji społecznej Uniwersytetu Warszawskiego. Wieloletni współpracownik Telewizji Polskiej S.A., TVN 24 (dziennikarz, autor materiałów informacyjnych, reportaży) oraz Dziennika Łódzkiego. Specjalista w zakresie pracy nad wizerunkiem, PR, marketingu politycznego, coachingu. Prezes zarządu Stowarzyszenia Promocji i Edukacji Społecznej "Pokolenie IDEA".

dawidcizewski@wp.pl

Słupek niższy, a PiS nie traci elektoratu

Kiedy patrzymy na wykresy poparcia dla partii politycznych IBRIS i Kantar Millward Brown widzimy jedynie wizualną stratę PiS. Słowo klucz do tej zagadki przynajmniej w przypadku pierwszej z wymienionych pracowni to frekwencja. IBRIS w sondażu zamówionym w połowie marca przez "Rzeczpospolitą" podaje, że głosować zamierza aż 63 proc. Polaków. To zwykle o około 15 procent obywateli więcej, którzy chodzą do urn wyborczych. To nie oznacza oczywiście, że od partii Kaczyńskiego nie będzie odsuwał się elektorat. Wzrost zaliczają natomiast inne ugrupowania.


Zarówno na podstawie badań IBRIS oraz Kantar Millward Brown, który przeprowadził sondaż pod koniec sierpnia na zamówienie TVN, PiS traci 5 pkt. procentowych. Po nerwowym zachowaniu prezesa oraz wypowiedziach, zapowiadających zmiany w składzie rządu, odejściu Misiewicza z MON czy wypowiedzi prezydenta Dudy o pozostaniu Polski w UE widać, że Kaczyńskiego przeraża 29 proc. na słupku poparcia.


Wraz ze spadkiem na diagramie dla PiS, wzrosło poparcie dla PO. Partię Kaczyńskiego, która zgromadziła twardy, radykalny elektorat oraz ten roszczeniowy, nie opuścili wyborcy, przechodząc do Platformy Obywatelskiej. Głosy w sondażach rozłożyły się ze względu na wyższą, deklarowaną przez respondentów frekwencję.


PO, widząc kto był kandydatem pisowskiego rządu na szefa Rady Europejskiej, przeprowadziła zręczny zabieg socjotechniczny. Jacek Saryusz - Wolski został natychmiast z hukiem wyrzucony z partii Grzegorza Schetyny, a Donald Tusk zyskał z kolei ogromne poparcie od swojego dawnego ugrupowania. Karteczki z napisami, że wybór jest tylko jeden, opanowały cały Internet. PO doskonale wykorzystała socjal media. To mogło wywołać sentyment u dawnych wyborców. De facto 10 proc. oprócz słynnego już zestawienia 27:1 otrzymał w bonusie właśnie Tusk, który członkiem PO już nie jest i reprezentuje obecnie 28 krajów Wspólnoty.


Według Kantar Millward Brown 5 pkt. procentowych od ostatnich badań sprzed miesiąca zyskał Sojusz Lewicy Demokratycznej. Pod koniec marca na SLD zagłosowałoby 8 proc. wyborców. Tutaj znów ważną rolę odgrywa wyższa frekwencja. Pod demolce gospodarczej, jaką robi gabinet Szydło, Polacy nie będą przygotowani w kolejnej kadencji na rządy konserwatystów, chadeków czy liberałów. Do wzięcia będzie elektorat centro - lewicowy. W tej sytuacji wzrost poparcia dla SLD jest czymś naturalnym. Sojusz będzie musiał jeszcze popracować nad wizerunkiem i uspokoić spory wewnątrzpartyjne, jeśli zamierza odzyskać zaufanie chociaż części swojego dawnego elektoratu.

Głód na lewicy widać po sondażach dla partii Razem. W połowie marca IBRIS pokazał słupek dla ugrupowania Zandberga na poziomie 5%. Partia stale waha się na granicy progu wyborczego, nie zbyt zabiegając o popularność w mediach. Czasem spontaniczna wypowiedź czy happening, jak ten z wyrokiem TK wyświetlonym z rzutnika na gmachu UPRM, podbił nagle wówczas sondaż Razem o 3 pkt. proc.

Ryszard Petru jeszcze kilka miesięcy temu był kreowany na lidera opozycji i przyszłego premiera. Z niskich sondaży na początku kadencji, Nowoczesna, jak na nowy twór polityczny zaczęła rosnąć w siłę i stała się konkurentem dla partii Schetyny. Od sylwestrowej - nie tylko politycznej, ale i obyczajowej afery maderskiej, Nowoczesna ma obecnie 8 proc. Tyle samo ile SLD. Petru stracił pazur i zadziorność, a jego partia miała szansę stać się alternatywą dla PO oraz mniejszym złem dla PiS. Na poszybowanie notowań Nowoczesnej szanse są marne.

Stowarzyszenia nie są brane pod uwagę w sondażach dla partii i ruchów politycznych, tak więc niejasne jest poparcie dla Inicjatywy Polskiej. Wiadomo natomiast, że gdyby liderka IP kandydowała do fotela prezydenta Warszawy, według badań IBRIS, Barbara Nowacka otrzymałaby 10%. To oczywiście wynik bez programu wyborczego dla mieszkańców stolicy. IP - młode stowarzyszenie, stawia na ludzi kreatywnych, pomysłowych i aktywnych politycznie, ale jest przeciwko typowemu partyjniactwu. Inicjatywa Polska jest aktywna, widoczna na ulicy oraz w mediach. Sprawdzianem dla stowarzyszenia Nowackiej będą wybory samorządowe.

PiS chociaż póki co traci elektorat wizualnie, niewykluczone, że partia Kaczyńskiego będzie tracić w sondażach. Zamieszanie wokół armii i eksperymenty szefa MON, każdy gest antyunijny, problemy z kopalniami, niepopularna reforma edukacyjna (siłą rzeczy straci pracę znaczna część nauczycieli i pracownicy administracyjni szkół), protesty w służbie zdrowia, rolnicy niepewni corocznych dopłat unijnych (znaczny elektorat PiS), to wszystko przełoży się wcześniej czy później na spadek realny sondaży partii Kaczyńskiego. Nie stali są wyborcy roszczeniowi PiS. Jeśli zauważą, że obecnie rządzący będą zasiadać za 2,5 roku w opozycji, postawią na socjalne ugrupowania, które 500 plus będą musieli zostawić.

Należy pamiętać, że PiS tak naprawę nie jest właścicielem najtwardszego elektoratu, którym dysponuje o. Rydzyk oraz Kluby Gazety Polskiej. W kościele może szukać w przyszłości poparcia konserwatywny Grzegorz Schetyna i PSL. Ludowcy robili już to podczas kampanii parlamentarnej w 2015 roku.

Wniosek z tego płynie jeden. PiS wygrywa przy niskiej frekwencji na poziomie 47 proc. 63 procentowe deklaracje respondentów pójścia do wyborów obniżyły sondaże partii prezesa do 29 proc. wizualnie, a tym samym podbiły słupki innym ugrupowaniom. Jeśli Suweren prze 2,5 roku zrozumie tę prostą matematykę, PiS może ponownie zasiąść w ławach opozycji.

Nie idąc do wyborów, to jak wstrzymanie się od ważnego, budzącego kontrowersje społeczne głosowania. Bezczynność oznacza de facto podniesienie ręki "za". Tak właśnie jest w Polsce z frekwencją i z tym PiS - em.


Źródło: Kantar Millward Brown (30 marca 2017 r.), IBRIS (17 marca 2017 r.)

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0O pracy w tym miejscu marzą setki osób. Tylko oferta dla stolarza wzbudziła drwiny
Bella Happy Pants 0 0Mniej powodów do zmartwień. 5 gadżetów – twoje dziecko będzie bezpieczniejsze
WYBORY2019 0 0Pozwolił powiesić plakaty kandydata PiS i teraz żałuje. "Popełniłem błąd i właśnie za niego płacę"
0 0Parodiował niepełnosprawnych? Pszoniak: Trzeba się puknąć w głowę!