Z okazji trzydziestej rocznicy pierwszych wolnych wyborów postanowiłam pokusić się o przekazanie Wam kilku refleksji. I choć do ruchu związkowego przystąpiłam ładnych kilka lat po 1989 roku to jako obywatelka byłam świadkiem przemian, które dokonywały się na oczach milionów ludzi, nie tylko w Polsce, ale na całym świecie. W jakiej rzeczywistości obudziliśmy po trzech dekadach tzw. wolności?

REKLAMA
Wybudowaliśmy autostrady. Zbudowaliśmy stadiony. Zadbaliśmy o to, aby duże miasta stały się wizytówkami naszego kraju. Po torach jeżdżą coraz szybsze i wygodniejsze pociągi. Weszliśmy do Unii Europejskiej, NATO, możemy swobodnie podróżować po Europie. W pewnym sensie nam się udało. Tylko kto jest kim? Komu się udało? Kim jesteśmy my, a kim są oni?
Nie wszystkim się udało. Kto z Was, zarabiających powyżej średniej krajowej chciałby na stałe osiąść w miasteczku zamieszkałym przez 15 - 20 tysięcy mieszkańców, gdzie nie dojeżdża żaden pociąg, PKS, a w szpitalu niedawno zamknięto kolejny oddział? Takich miejsc jest więcej niż Wam się wydaje. Zapewne część z Was uciekała przed scenariuszem pozostania w takim miejscu, często urokliwym i pełnym niewykorzystanych potencjałów.
Czym dla Was jest wolność? Owszem, możecie wyjechać za chlebem do Niemiec czy Wielkiej Brytanii. Możecie też wybrać się na wspaniały urlop. Tylko kogo na ten urlop stać? Pielęgniarkę? Nauczyciela? Pracownika socjalnego? Samozatrudnionego kuriera? Osobę pracująca w sądzie czy prokuraturze? A może fizjoterapeutę? Sporo tych grup.
10% najbogatszych Polaków zarabia 41% całego dochodu. To znaczy, że 90% zarabia pozostałe 51%. Różnica jest ogromna. Zapytacie - czy to sprawiedliwe? Samo rozważanie tej kwestii jest oznaką niedojrzałości. Czy ktoś, kto pracuje 16 godzin dziennie by przetrwać od wypłaty do wypłaty jest człowiekiem wolnym? Suwerennym? Czy przypadkiem nie zaczęliśmy postrzegać dobrobytu społeczeństwa przez pryzmat bogactwa skupionego wokół poszczególnych jednostek?
Tak bardzo zachłysnęliśmy się wolnością, że zapomnieliśmy o równości i braterstwie. To właśnie dlatego żyjemy w państwie o regresywnym systemie podatkowym. Stąd kolejne nieudane próby naprawy systemu ochrony zdrowia, edukacji, kolejne porażki związane z emeryturami. Nie zasypiemy podziałów legendą o wolności, o przełomie, bo ogromna część społeczeństwa wciąż czuje się wyrzucona poza margines, oddzielona od beneficjentów wolności niewidzialną kurtyną.
Równość i braterstwo - musimy je odzyskać, by urzeczywistnić poczucie wolności. Tego Wam życzę!