O autorze
Jacek Dubois – adwokat specjalizujący się w prawie karnym. W chwilach wolnych pisarz.

Krzysztof Stępiński – z wyboru sędzia (1974-1983). Od trzydziestu lat adwokat. W wolnych chwilach kibicuje Legii Warszawa.

Zaklepywanie bohaterów


Z zawłaszczaniem bohaterów, jest jak z zabawą w chowanego. Trzeba zaklepać. „Każdy ma własnych bohaterów”, powiedział filozoficznym zapale minister Mariusz Błaszaczak. Co jednak wtedy, gdy ludzie o różnych poglądach chcą mieć tego samego bohatera? No właśnie, co wtedy?


Na sali czuć rosnące podniecenie. Mimo, że siedzący przy stołach goście starają się zachować pozory spokoju, emocje sięgają szczytu. Witany lawiną braw prowadzący ceremonię losowania wychodzi na scenę i uruchamia maszynę losująca. Wypada pierwszy los. „Numer jeden Mieszko I przypada Nowoczesnej”, ogłasza mistrz ceremonii. Przy stoliku obleganym przez posłów tej partii widać szał radość. Wszyscy klepią po plecach Ryszarda Petru, który z dumnie wypięta piersią podchodzi do prowadzącego odebrać statuetkę wylosowanego bohatera. Po chwili z bezdusznej maszyny wypada dugi los. „Numer dwa Marceli Nowotko przypada Platformie Obywatelskiej”. Przy platformianym stoliku słychać jęk zawodu. Grzegorz Schetyna niechętnie podnosi się i krokiem skazańca podchodzi do prowadzącego. Niesie swojego bohatera do stolika wstydliwie ukrytego pod marynarką, zastanawiając się, jak dyskretnie pozbyć się kłopotliwego ciężaru. Kolejny obrót maszyny i wypada numer trzy. „Róża Luksemburg, przypada Prawu i Sprawiedliwości”. Przy stoliku cisza. Nikt nie reaguje, bo wszyscy czekają, jak się zachowa szef. Jarosław Kaczyński wstaje z godnością i odbiera bohaterkę, a przedstawiciele dobrej zmiany - licznie siedzący przy partyjnym stoliku - zastanawiają się, co zrobi? Może okrzyknie ją ikoną patriotyzmu, tak jak uczynił z działaczami komunistycznymi, którzy wstąpili do jego partii, czy każe spalić na stosie, jak Joannę D’Arc, bo przecież wszystko jest relatywne.


Nie o to zresztą chodzi, co ze swoim bohaterem zrobi prezes. Przedstawiliśmy jedynie cywilizowaną wersje następstw filozoficznego pomysłu ministra Błaszczaka, że każdy powinien mieć swoich bohaterów. W przedstawiony sposób można podzielić istniejących bohaterów po równo i sprawiedliwie wobec wszystkich zainteresowanych. Co jednak, gdy uczestnicy życia politycznego nie zgodzą się na demokratyczny i uczciwy podział? Możemy wyobrazić sobie również inny scenariusz. Do siedziby Polskiego Stronnictwa Ludowego wpadają zamaskowane bojówki, które - po skatowaniu ochroniarzy - wysadzają drzwi do sejfu. Znajdują tam to, po co przyszli, czyli Wincentego Witosa. Zabierają go i w nogi. Pozostawiony w sejfie Adam Pług zdezorientowany krzyczy - a ja? A ja? Nieważne. Właściwy bohater został zdobyty i od tego czasu ma już nowego pana. Może być jednak zupełnie inny scenariusz. Po co kraść, jeśli można to, co się chce ukraść, mieć od razu na własność. Wszak można to rozwiązać ustawowo, albo wręcz konstytucyjnie. My Partia Rządząca mamy tych najlepszych bohaterów, zaś opozycja wszystkie niedoróbki, odpady i ochłapy. Taki administracyjny przydział rozstrzygnąłby zresztą wszelkie wybory w przyszłości, bo jaki wyborca potraktowałby poważnie opozycję, niosącą na swoich sztandarach Franciszka Ksawerego Branickiego czy Jakuba Bermana, gdy na sztandarach rządzących widnieliby Jan III Sobieski, czy bohaterski generał Nil.


Scenariusze zawłaszczania bohaterów można snuć i snuć twierdząc np., że prawo do bohatera nabywa się przez jego pochowanie. Z tej mrocznej szkoły zdaje się wywodzić pani premier Beata Szydło, która - komentując uroczystości związane z uroczystym pogrzebem żołnierzy wyklętych w Gdańsku - stwierdziła, że obecność na tym pogrzebie osób o odmiennych poglądach politycznych, czyli przedstawicieli KOD była prowokacją. Zatem pani premier uważa, że jeśli ona chowa bohatera, to ten bohater jest tylko jej i innym wara od niego. A prawo do bohatera jest wyłączne i przypada tylko jej opcji, a nie obcym w swoim kraju. Kto żąda praw do zaklepanego bohatera, staje się wrogiem! Problem bohaterów polega na tym, że nie mogą bronić się przed tymi, którzy próbują ich zaklepać. Prezes Kaczyński ostatnio był porównywany do Bolesława Chrobrego. Ciekawe, co by powiedział o porównaniu sam zainteresowany.

Finał rozpoczętych rozgrywek o zbieranie bohaterów do swojego koszyka, jak pokemony, widzimy następujący. Pewnego dnia pewien bohater ten największy najbardziej wielbiony i pożądany przez współczesnych polityków, który urzęduje obecnie w niebie podchodzi do Świętego Piotra i pyta, czy może skorzystać z telefonu. „Czcigodny bohaterze - odpowiada z szacunkiem Święty Piotr - wie bohater, jakie są zasady? My nieżyjący nie możemy dzwonić do żywych”. Bohater zaczyna tłumaczyć, że to sytuacja absolutnie wyjątkowa i w końcu przekonuje Świętego Piotra, który przynosi mu telefon. Bohater podnosi słuchawkę i wykręca numer. Gdy uzyskuje połączenie, mówi stanowczym głosem:

„Panie prezesie mam do pana jedną, za to wielką prośbę. Niech pan się ode mnie odczepi. Wam kury szczać prowadzić, a nie politykę robić”.

Dubois & Stępiński

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
POLECAMY 0 0Franek Sterczewski zdradza plan na działanie w Sejmie. I opowiada, jak wyglądał "chrzest" w TVP
0 0Tak odpowiedziała na zaproszenie Dudy. Reakcja europosłanki PO zwróciła uwagę bułgarskiej prawniczki
Unum 0 0Nigdy nie mów nigdy. Weź sobie do serca wnioski z tego badania, bo życie pisze różne scenariusze
T-mobile 0 0Tomasz Raczek w serialu Netflixa? Oto dlaczego w tej plotce jest odrobina prawdy
0 0Przepis na prezydenta. To, co w kilka miesięcy zrobił Duda, powinno być lekcją dla opozycji
0 0Czarzasty ujawnia: będą poważne zmiany na Lewicy. "Rada krajowa SLD dała zielone światło"