własne

25 czerwca 1976 r. w reakcji na rządowe zapowiedzi podwyżek cen żywności zastrajkowało 55 - 70 tys. robotników w 10 województwach w ponad 90 dużych zakładach przemysłowych, min. w Radomiu,.....

REKLAMA
logo
KOD
logo
KOD
logo
KOD
logo
KOD
Ursusie, Płocku, Gdańsku, Elblągu, Grudziądzu, Poznaniu, Szczecinie, Warszawie, Wrocławiu. Drastyczną podwyżką cen miały być objęte prawie wszystkie artykuły spożywcze i wiele artykułów przemysłowych spośród tych, które można było jeszcze czasem znaleźć w sklepach. Zapowiedziane podwyżki cen takich niezbędnych produktów żywnościowych jak cukier – o 90%, ryż – 150%, ryby, mięso i wędliny – 70%, sery – 64% były nieproporcjonalnie obciążające dla domowych budżetów w porównaniu z obiecanymi rekompensatami, które wynosić miały od 10 do 20% wynagrodzenia pracowniczego.
Szczególnie dramatyczny przebieg miały protesty w Radomiu, Ursusie i w Płocku. Rano 25 czerwca strajk rozpoczęli robotnicy Zakładów Metalowych im. gen Waltera w Radomiu, którzy przerwali pracę i wyszli na ulice, kierując się do centrum miasta. Dołączyli do nich pracownicy 25 innych zakładów przemysłowych i fabryk. Protestujący zgromadzili się przed budynkiem Komitetu Wojewódzkiego PZPR w oczekiwaniu na efekt negocjacji z władzami. Gdy nie przyniosły one efektu, tłum demonstrantów podpalił siedzibę komitetu wojewódzkiego PZPR, a wielu protestujących wtargnęło do wnętrza budynku wyrzucając przez okna ogromne ilości luksusowych, niedostępnych dla zwykłych obywateli artykułów spożywczych, zgromadzonych tam przez partyjnych funkcjonariuszy.
W celu opanowania sytuacji rządząca ekipa wysłała do Radomia 1500 funkcjonariuszy MO (Milicji Obywatelskiej) i specjalnych jej oddziałów ZOMO, którzy użyli pałek, armatek wodnych i gazów łzawiących, usiłując spacyfikować rozgniewany tłum. ZOMO (Zmotoryzowane Obwody Milicji Obywatelskiej) atakowały nie tylko demonstrantów, a także przypadkowych przechodniów.
W starciach zginęło dwóch uczestników protestów, a ponad 2 tys. osób zostało dotkliwie pobitych, część z nich aresztowano. Zostali oni przewiezieni do aresztów oraz do siedziby Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej, gdzie poddano ich brutalnym metodom represji, polegającym m.in. na przechodzeniu przez tzw. "ścieżkę zdrowia".
Chociaż ostatecznie podwyżki cen zostały wstrzymane, robotniczy protest spotkał się z mocnym odwetem ze strony władz, a Radom zapłacił za niego wysoką cenę, zostawszy pozbawionym jakichkolwiek inwestycji i pomocy finansowej ze strony władz centralnych. Edward Gierek – I Sekretarz KC PZPR uruchomił potężną kampanię, aby okryć nasze miasto hańbą:
„Trzeba będzie zebrać tam Radomiaków i powiedzieć im, jak my ich nienawidzimy, jacy to są łajdacy, jak oni swoim postępowaniem szkodzą krajowi. Uważam, że im więcej będzie słów bluźnierstwa pod ich adresem, (…..) tym lepiej dla sprawy. To musi być atmosfera pokazywania na nich jak na czarne owce, jak na ludzi, którzy powinni się wstydzić, że w ogóle są Polakami, że w ogóle po świecie chodzą” – wydawał polecenia w dniu 26 czerwca 1976 roku.
Brutalna pacyfikacja protestów w Radomiu - aresztowania, tzw. ścieżki zdrowia, masowe zwolnienia z pracy w trybie natychmiastowym, były bezpośrednią przyczyną powstania Komitetu Obrony Robotników.
Aby uczcić 40. Rocznicę Wydarzeń Radomskich, Komitet Obrony Demokracji zorganizował marsz "Radom - Początek Wolności". Marsz ma upamiętnić bohaterów Radomskiego Czerwca, wspomnieć robotników walczących o swoje prawa, powstanie komitetu ich obrony, czyli KOR i początki wygranej walki o Demokrację.
W dniu dzisiejszym - 25 czerwca, marsz Komitetu Obrony Demokracji, który wsparli swoją obecnością członkowie i sympatycy KOD-u z wielu regionów Polski, rozpoczął się w historycznym miejscu, z którego wyszli pracownicy "Waltera" w 1976 roku, a zakończył na Placu Konstytucji 3 Maja. Tam, z przygotowanej specjalnie sceny, Mateusz Kijowski podkreślił, że walka o wolność i demokrację nie kończy się nigdy, bo wolność nie jest dana żadnemu narodowi na zawsze.
Następnie prezydent Bronisław Komorowski, który zaszczycił Radom swoją obecnością na tym marszu, wrócił wspomnieniami do roku 1976 i przypomniał zgromadzonym na Placu o tym, że radomski historyczny protest był wyrazem buntu społeczeństwa przeciwko arogancji ówczesnej władzy. "Wtedy, 40 lat temu, też było tak gorąco i tak parno,. I wtedy robotnicy wyszli walczyć o swoje prawa, o swoją godność. Demonstrowali, bo byli zdeterminowani.... Ludzie wychodzą manifestować wtedy, kiedy czują, że jest to absolutnie konieczne" - powiedział były prezydent Polski.
logo
Na uroczystościach w Radomiu: prezydent Bronisław Komorowski z innymi działaczami ówczesnego KOR-u własne
logo
Ireneusz Czarnecki z Radomia własne
Jako przedstawiciel radomskich robotników, biorących udział w czerwcowych wydarzeniach z 1976 roku, głos zabrał Ireneusz Czarnecki, który krótko opowiedział o swoich traumatycznych wydarzeniach z tamtego czasu, kiedy dotkliwie pobity przez ZOMO, a następnie aresztowany, postanowił kontynuować swoją "warcholsko-wywrotową" działalność i dziś znów przyszło mu walczyć o demokrację w szeregach radomskiego oddziału KOD.
W imieniu zaproszonych na uroczystości działaczy Komitetu Obrony Robotników, głos zabrał Andrzej Celiński, który też podkreślił odwagę, jaką wykazali się radomscy robotnicy w 1976 roku.
Komitet Obrony Demokracji ogłosił nową inicjatywę, która zrodziła się w jego szeregach. Będzie to KOD Pomoc, spadkobierca ideowy KOR-u, którego zadaniem będzie pomaganie obywatelom, którzy zostali zwolnieni z pracy na fali "dobrej zmiany" tylko dlatego, że ich poglądy nie podobają się rządzącej partii. Podobnie, jak było czterdzieści lat temu.