O ile jeszcze przez wiele dni przedstawiciele wszystkich istniejących zawodów będą mogli przedłożyć lokalnemu proboszczowi deklarację wiary katolickiej (pod którą zapewne zostanie przybita pieczęć z herbem Watykanu), o tyle urzędnicy ZUS-u tylko do końca dzisiejszego dnia będą odbierać deklaracje niewiary w ich instytucję. Jednakże, o ile złożenie deklaracji wiernopoddaństwa arcybiskupowi Głódziowi i księdzu Rydzykowi jest banalnie proste, o tyle ZUS robi wszystko co możliwe, by utrudnić ludziom zatrzymanie swoich oszczędności.

REKLAMA
Według oficjalnego stanowiska premiera Donalda Tuska każdy obywatel powinien mieć dobrowolny i niczym nieskrępowany wybór, czy chce pozostać w OFE, czy też może wykazuje niezłomną wiarę w stojący na skraju bankructwa Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Niestety rząd nie zrobił praktycznie nic, by udostępnić obywatelom wiedzę o tym, kiedy i w jaki sposób mieliby tego wyboru dokonać. Jednocześnie zadekretowano, że jeśli obywatel nie przedłoży ZUS-owi w odpowiednim czasie stosownego oświadczenia, to niejako automatycznie zostanie uznane, iż jest on przeciwnikiem OFE i miłośnikiem ZUS-u. W skrócie mówiąc, rządzący liczyli na to, iż Polacy wpadną w ramiona ZUS-u przez to, że nie zauważą mijającego terminu składania deklaracji o chęci dalszego oszczędzania w OFE.
Oczywiście rząd może bronić się twierdząc, iż każdy mógł pobrać z Internetu tekst nowelizacji ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych i dowiedzieć się, co należy zrobić, by pozostać w OFE. Każdy obywatel mógł przecież otworzyć odpowiedni wolumen Dziennika Ustaw z 2013 r. i w ten sposób sprawdzić, do kiedy można przedłożyć deklarację, iż nie chce się przeznaczyć zgromadzonych w OFE prywatnych oszczędności na wsparcie ZUS-u w jego szlachetnym dziele łatania dziury budżetowej (starannie wykopanej przez ministra Rostowskiego).
Jednak nawet gdyby obywatel wykazał się czujnością i chciał jeszcze dziś (tj. w ostatnim dniu terminu składania deklaracji o pozostaniu w OFE) pobrać ze strony ZUS-u odpowiedni formularz, to dowiedziałby się tylko, iż „strona ZUS-u nie istnieje”.
logo
Należy powiedzieć wprost, iż dobrowolność wyboru Polaków co do sposobu oszczędzania na przyszłą emeryturę – podobnie jak strona internetowa ZUS-u – „istnieje jedynie teoretycznie”. Jeśli zaś chodzi o samą reformę rządu Tuska, to ta nawet w teorii nie jest zgodna z Konstytucją, zaś stwierdzenie przez Trybunał rażącego naruszenia prawa jest tylko kwestią czasu. Wszakże nawet stosując najzręczniejsze sofizmaty nie da się udowodnić, iż podstępne odebranie Polakom ich oszczędności jest wyrazem poszanowania konstytucyjnego prawa własności.
Powiedzmy zatem uczciwie, iż przekazanie przez władze rządowe zaoszczędzonych przez Polaków pieniędzy na konto jednej z najmniej kompetentnych instytucji w Polsce jaką jest Zakład Ubezpieczeń Społecznych to oczywisty skandal. Jako poseł wielokrotnie podejmowałem indywidualne interwencje w obronie osób pokrzywdzonych przez ZUS. Wystarczy, że przypomnę sobie o panu Januszu – emerycie, który całkiem niedawno odwiedził moje biuro. Arogancja i bezprawie urzędników ZUS-u doprowadziły go do zawału sercu. Pracownicy ZUS-u kazali mu bowiem zapłacić kilka tysięcy złotych składek z tytułu prowadzonej działalności gospodarczej, mimo iż w ogóle nie prowadził takiej działalności, o czym regularnie informował ZUS. Mając w pamięci obraz pana Janusza i wielu innych pokrzywdzonych przez ZUS, którzy odwiedzili moje biuro, pragnę w ostatnim dniu składania wniosków o pozostanie w OFE głośno i stanowczo oświadczyć, iż sam złożyłem deklarację głębokiej niewiary w Zakład Ubezpieczeń Społecznych.