Nieszczęście systemów, które z patologii czynią normę polega na tym, że patologia wrasta w ludzi i i instytucje. Zatruwa przyszłość.
REKLAMA
Europa się starzeje, a Polska starzeje się najszybciej. Wedle raportu Komisji Europejskiej w roku 2050 liczebność emerytów (12.6 mln) zrówna się z liczbą płatników składek emerytalnych, gdy obecne proporcje to 9.8 mln emerytów do 16 mln zatrudnionych. Odpowiedzią na to wyzwanie jest wydłużenie czasu aktywności zawodowej, czyli kroczący wiek emerytalny, stosownie do wydłużenia życia. Tak radzi sobie Europa i taki był sens reformy emerytalnej rządu Tuska, podjętej przy pełnej świadomości kosztu politycznego. Skoro ten koszt został już poniesiony, to skrajną nieodpowiedzialnością było cofnięcie reformy przez PiS. Anty-reformę podjęto dla bieżących zysków politycznych, przy pełnym rozpoznaniu czarnych perspektyw polskiej demografii i katastrofalnych skutków dla systemu ZUS (wstępne szacunki wskazywały brak 340 mld zł na emerytury i renty w ciągu 5 lat). Nieuchronna będzie coraz niższa stopa zastąpienia, czyli relacja pierwszej emerytury do ostatniego wynagrodzenia. Najboleśniej dotknie to kobiety. Teraz okazuje się, że rząd, likwidując OFE, chce zebrać od emerytów haracz w postaci 15-procentowej opłaty przekształceniowej. Znowu nadzieja na dodatkowe dochody ( ok. 20 mld zł) w krótkiej perspektywie przesłania długofalowe skutki rządzenia.
PiS zrobił wiele, by polski rynek pracy stał się poważną barierą rozwojową. Cofnięcie reformy emerytalnej oznacza coroczny, 10 -procentowy ubytek rąk do pracy . Na szczęście tysiące emerytów łączy emeryturę z aktywnością zawodową w okresie wysokiej koniunktury i szukania rąk do pracy, ale koniunktura gaśnie. Ubocznym skutkiem programu 500 plus jest dezaktywizacja kobiet przy bardzo niskim, jak na Europę, poziomie ich aktywności zawodowej ( 46 proc.). Rozbudzając nieprzyjazne nastroje wobec imigrantów rząd prosi się o wyczerpanie rezerwy imigracyjnej, jakże potrzebnej gospodarce. Polska PiS nie prowadzi sensownej polityki migracyjnej, ale mnoży biurokratyzuje bariery pozyskania zagranicznych rąk do pracy. Efekt? W roku 2019 połowa firm deklaruje kłopoty z znalezieniem pracowników jako barierę rozwojową.
Rzecz dzieje się w kraju emigracji zarobkowej, która nasiliła się w czasie „dobrej zmiany”. W roku 2017 wyjechało z Polski aż 660.000 osób! W kraju doświadczonym przez drenaż mózgów. W kraju niskiej dzietności, która maleje, wbrew oczekiwaniom, łączonym z 500 plus. W roku 2018 urodziło się o 14 tysięcy dzieci mniej niż w roku 2017. Wyszło szydło z worka: inne są przesłanki zwiększenia dzietności, niż bezwarunkowe rozdanie pieniądza (recepta PiS) Potrzebne są żłobki, przedszkola, mieszkania, urlopy macierzyńskie z gwarancją kontynuowania kariery zawodowej (recepta PO). Ale dla rządzących liczą się tylko bieżące zyski wyborcze. Po nas choćby potop!
Pojutrze o pułapkach gospodarczych.
