Nieszczęście systemów, które z patologii czynią normę polega na tym, że patologia wrasta w ludzi i instytucje. Zatruwa przyszłość.
REKLAMA
Polacy już wiedzą, jaką wartością jest czyste powietrze i jaką zmorą jest smog. Rząd nadal buduje energetykę na węglu. Do roku 2015 rósł udział energii odnawialnej, osiągając niezbyt imponujący poziom 12 proc. Daleko do unijnego celu na rok 2020, obniżonego dla Polski do 15 proc. „Dobra zmiana” rozpoczęła walkę z wiatrakami, tymi lądowymi, obciążając je podatkowo i regulacyjnie. W roku 2018 zmalała moc energii odnawialnej. Nie powstałą ani jedna nowa farma wiatrowa. Oddaliliśmy się od celu! Polska ośmieszyła się jako gospodarz konferencji klimatycznej ONZ w Katowicach, „wyróżniona” antynagrodą (fossil of the day) dla najgorszego kraju na naszym kontynencie, eksponując węgiel w naszym pawilonie, w gadżetach i wśród sponsorów.
Zniweczono wieloletnie wysiłki, by możliwie bezboleśnie dostosować polską energetykę, opartą na węglu, do realiów XXI wieku. Polegało to na cierpliwych negocjacjach, by złagodzić naszą ścieżkę dojścia do ambitnych celów klimatycznych UE (np. darmowe uprawnienia do emisji CO2). Promowano małe instalacje energii rozproszonej oraz prosumentów. Powstawały zalążki konkurencyjnego rynku energii, z obowiązkiem sprzedaży energii i gazu na giełdzie.
Po roku 2015, zgodnie z dewizą premier Szydło, iż górnictwo to przyszłość polskiej gospodarki, w energetyce wrócił czas PRL-u. Sektor państwowy dostarcza 90 proc. energii i buduje nowe bloki węglowe, coraz bardziej zależne od importu rosyjskiego węgla. A przecież w roku 2014 obecny minister Błaszczak żądał embarga, „bo za kasę za ten węgiel Putin napada na inne kraje”. Teraz milczy, gdy w roku 2018 import węgla z Rosji – 13 mln ton, bije historyczne rekordy! Wrósł także import gazu i energii elektrycznej. Mamy monopol w gazowy i oligopol w energetyce. Wszędzie wdarł się głodny lud PiS w miejsce menadżerów z prawdziwego zdarzenia. Skutek może być tylko jeden. Wycena spółek energetycznych i paliwowych w dół, ceny hurtowe energii ostro w górę. Zaklinanie cen prądu w wyborczym sezonie 2019 jest ekonomicznym kuglarstwem i największa ingerencją w rynek energii od roku 1989. Kosztuje miliardy złotych i grozi eksplozją cen w przyszłości. A samorządy, czy szpitale już w roku 2019 płacą więcej!
Widać spóźnione oznaki przepraszania się z wiatrakami, ale tylko morskimi. Ale pożądana spec-ustawa się oddala i tym samy pierwszy prąd z farm morskich. Najwcześniej w roku 2026. Trzy lata obrony węgla zwiastuje zderzenie czołowe z normami UE - coraz bardziej kosztowne. I coraz gorsze powietrze. A przecież UE jest gotowa pomóc. W kwietniu 2019 Komisja Europejska zatwierdziła 5 mld euro pomocy publicznej w Polsce na kogenerację, czyli wspólne wytwarzanie energii elektrycznej i ciepła. Możemy pozyskać nawet 8 mld euro na walkę ze smogiem w następnej Perspektywie Finansowej UE (post-20120), o ile program „Czyste powietrze” nie będzie taką rządową porażką, jak obecnie. Rzecz dzieje się w kraju, w którym około 46 tysięcy Polek i Polaków umiera rocznie, przedwcześnie, gdyż oddychają najgorszym powietrzem w Europie. Mieszkają w czołówce najbardziej zatrutych miast w Unii Europejskiej…
Pojutrze o minach szkolnych i kulturowych, bo jutro – 1 maja, świętujemy rocznicę naszego wejścia do UE!
