O autorze
Jestem historyczką i krytyczką literatury oraz sztuk wizualnych. Napisałam książkę krytycznoliteracką, piszę kolejne książki krytycznoliterackie, choć najchętniej napisałabym powieść o Izabeli Łęckiej (to kiedyś). Wierzę w każdą możliwą jeszcze Panią Bovary i kilku innych ludzi. Poza tym – wierzę w magię słów, zdarzeń, rzeczy i wszystko to, co pozostaje współczesne (adekwatne swoim czasom, miejscom, zasobom). W jednej kwestii pozostaję (absolutnie) anachroniczna: może to wyniknie w tym blogu, którego pisać będę – jak to się niegdyś mówiło – „z zachwycenia”. Lubię wszelkie byty i zdarzenia zagęszczone, intensywne. Jednym słowem – lubię sztukę. Mam swoje miejsce (jest mi tu dobrze) i z niego właśnie będę pisać.

Adrian Paci: światełka

Adrian_Paci_Turn on, 2004, courtesy The Artist and Galerie Peter Kilchman, Zurich
Adrian_Paci_Turn on, 2004, courtesy The Artist and Galerie Peter Kilchman, Zurich Adrian Paci
Czym jest Albania? Wbrew nazwie odsyłającej do koloru białego, Albania jest dla mnie synonimem ciemności, kresu, skraju, peryferii. Nigdy nie stanowiła centrum, a jednak to na jej terenach nieodmiennie stykały się wielkie cywilizacje, ścierały się starożytne armie, mieszały się ludy Ilirii z Trakami, Słowianami. W telegraficznym skrócie: podbita przez Rzym, przyłączona do Cesarstwa Bizantyjskiego, zagarnięta przez Bułgarię, podporządkowana przez Serbów, ujarzmiona przez Turków. Nie zaprzestała jednak dążeń niepodległościowych (XIX wiek) i w międzywojniu stanowiła już republikę, a potem nawet monarchię.


W roku 1939 Włochy zajęły Albanię. W czasie II wojny światowej tereny te znalazły się pod okupacją hitlerowską, lecz ostatecznie silna partyzantka komunistyczna zmusiła wojsko niemieckie do odwrotu. W 1944 Albania została ogłoszona republiką ludową. Od początku faktyczną władzę w niej sprawował Enver Hodża – komunista skłócony zarówno z Tito, jak i z Chruszczowem. Albania wiązała swoją przyszłość z Chinami, ale po śmierci Mao Zedonga także i te relacje uległy znacznemu oziębieniu. W końcu Albania została zupełnie sama. Ponadto, jako pierwszy kraj, ogłosiła się państwem ateistycznym. Śmierć Hodży w 1985 roku znaczyła kres pewnej epoki. Światełko w tunelu? Tak, w tunelu. Albowiem Albanię nadal drążyły wewnętrzne problemy, krachy, przewroty. Przykładowo, po załamaniu ekonomicznym w 1997 roku, miały miejsce rozruchy, które pochłonęły ponad tysiąc istnień ludzkich. Teraz jest już lepiej. Od 2009 roku Albania należy do NATO, kandyduje do Unii Europejskiej. Nadal to biedny region, z pewnością jednak pojawiło się (zielone) światło. Przy czym należy zauważyć, że także i dzisiaj właśnie w tym miejscu kończy się Europa, cywilizacja zachodnioeuropejska. Albania pozostaje dla nas takim ciemnym (s)krajem, którego nie rozumiemy, którego się trochę boimy, o którym chętnie zapominamy. Bo to jest to inne. Albania - miejsce przez całe wieki odłączone (także od własnych korzeni), z którym teraz tak trudno jest się połączyć. Wpierw styk i starcia z potężnymi mocami (zawsze silniejszymi), a potem izolacja, wyparcie. Albania w drugiej połowie XX wieku postanowiła odwrócić się od wszystkich - nawet od boga. Nic więc dziwnego, że współcześnie jest taka odłączona: samotna i osamotniona (tym bardziej, że duża część populacji wyemigrowała do Włoch, Grecji). Konflikty, zamieszki, bieda, uchodźcy – to są obrazy w mojej głowie. Innych nie mam. Jak to połączyć z dzisiejszą, kandydującą do Unii Europejskiej Albanią? Może przez sztukę, która nieodmiennie idzie w poprzek? Która konfrontuje się z tym, co niewyrażalne, wyparte, zapomniane, przenicowane i obrócone w tabu?

W warszawskiej galerii lokal_30 trwa właśnie wystawa prac albańskiego artysty. Urodzony w 1969 roku w Szkodrze Adrian Paci przyjechał do Polski z 6 pracami wideo, których wspólny tytuł brzmi „The Storyteller” – co w kontekście pokazywanych filmów można przełożyć jako opowiadacz historii, ale też dawca historii, narrator, bajarz, nadawca. Paci urodził się i wychował w Albanii, wyemigrował z kraju w 1997 roku do Włoch (Mediolan), gdzie żyje, pracuje i wykłada sztuki wizualne. Decyzja o wyjeździe nie była w jego przypadku gestem odcięcia. Przeciwnie: upadek komunizmu w Albanii oraz okres przemian odcisnęły na artyście piętno tak duże, iż w swojej twórczości bezustannie wraca on do tych tematów (należy zresztą do artystów „pokolenia transformacji”).

Jednym z pokazywanych w lokalu_30 filmów jest wczesna praca – „Albanian Stories” (1997), przedstawiająca trzyletnią córkę artysty opowiadającą bajki swojej laleczce. Bynajmniej nie są to zwykłe bajeczki, dziecięce fantazje. Jest to historia Albanii z lat ‘90, w której – obok krowy, kota, świni i koguta – występują międzynarodowe siły wojskowe. Wideo, w którym córka artysty opowiada o swoich własnych początkach, pierwszych rozpoznaniach i doświadczeniach, skonfrontowane zostało z pracą „Vajtojca” z 2002 roku, w której bohater (sam Paci) układa się na katafalku, by zostać opłakanym przez wynajętą płaczkę żałobną. Nie mamy tutaj do czynienia z żadną mistyfikacją, od początku bowiem wiemy, że jest to gra. Niemniej jednak jest coś fascynującego w radości na twarzy mężczyzny, z jaką mamy do czynienia po skończonym obrządku. Czy rzeczywiście przejmujące lamenty wynajętej płaczki tak wzruszyły artystę, iż poczuł on coś w rodzaju katharsis? A może przeciwnie: może Paci chciał swoją pracą odczarować Bałkany wraz z ich tragicznym losem? Może artysta użył płaczki żałobnej – figury losu, czyli tego, co nieuchronne, naturalne, przedindywidualne, niepojmowalne, podświadome, ahistoryczne – do tego, by pokazać, że tragizm i egzystencjalizm (obie kategorie poczęły się, jak pamiętamy, w palącym słońcu południa) stanowią sztuczne, możliwe do przezwyciężenia konstrukcje i konwencje? Podobnie bowiem, jak mała dziewczynka oswaja grozę i rzeczywistość wojenną poprzez bajkę (poprzez sztukę opowiadania bajek), tak dorosły mężczyzna próbuje zamknąć śmierć w rytuał, a tym samym uczynić ze śmierci artefakt – coś sztucznego, możliwe do zrozumienia, okiełznania, rozbrojenia.

Prace „Centro di Permanenza Temporenea” (2007) i „pilgrIMAGE” (2005) łączy motyw niemożliwej podróży (a właściwie niemożliwość ruchu i przymusowe pozostawanie w tym, co jest – w rozdzieleniu). Pierwszy z filmów opowiada o sytuacji nielegalnych emigrantów albańskich we Włoszech. Widzimy ich jako ubezwłasnowolnionych, stłoczonych, wykluczonych i poniekąd skazanych (na niebyt, na bycie nigdzie) na trwanie na schodach prowadzących donikąd. Tymczasem za plecami przymusowo terminujących Albańczyków startują i lądują samoloty, w których znajdują się wolni, podróżujący bez problemów ludzie różnych narodowości. Paci, który sam wyemigrował z izolującej go od świata ojczyzny, konfrontuje nas z prawdą o tym, że nie każda emigracja oznacza uwolnienie. W przypadku ludzi wykluczony, biednych, przez lata zniewalanych, nie wystarczy zmiana adresu, by stać się wolnymi. Są biografie, w których ucieczka może się powieść, jednakże z przyczyn ekonomicznych, geopolitycznych czy kulturowych i tak pozostanie ona drogą donikąd, przedsionkiem, obozem dla uchodźców, gettem dla obcokrajowców, kolejnym więzieniem. Z kolei praca z 2005 roku traktuje o rozłączeniu o wiele głębszym, bo sięgającym kilka wieków wstecz. Jak głosi legenda, w rodzinnym mieście artysty znajdował się mały, czternastowieczny fresk przedstawiający Madonnę z dzieciątkiem, a stanowiący obiekt kultu wśród albańskich chrześcijan. W trakcie najazdu tureckiego (1467 rok) ikona miała zostać uratowana przez anioły i przeniesiona do Genezzono we Włoszech. Jak wierzą Albańczycy, obraz kiedyś wróci do nich - na swoje miejsce, jednak póki co, mogą oni jedynie obyć osobliwą pielgrzymkę do Madonny z dzieciątkiem. Oto bowiem Paci zebrał tłum wiernych pod sanktuarium w Szkodrze i wyświetlił dla nich nagranie z odsłonięcia fresku we włoskim kościele. Podobną rzecz zrobił artysta w Genezzono: także i tutaj - przed świętym obrazem, wyświetlił film, na którym pokazał gromadzących się z modlących Albańczyków ze Szkodry. W ten sposób za pomocą obrazu, ekranu, nagrania cudowny obraz mógł powrócić do swojej ojczyzny, a tymczasem wierni mogli poobcować z utraconym niegdyś przedmiotem kultu. Wideo „pilgIMAGE” relacjonuje trwające kilka wieków oddzielenie (Albańczyków od ich chrześcijańskiej tradycji) i przy okazji mówi coś jeszcze na temat natury człowieka, który od zawsze kumuluje oraz zapośrednicza swoje największe nadzieje, lęki, pragnienia w obrazie i w przekazie (w tym wypadku byłaby to legenda), które stoją pomiędzy tym, co poznawalne, światowe i ludzkie, a tym, co niepoznawalne, zaświatowe i nie-ludzkie.

W lokalu_30 znajdziemy jeszcze dwa filmy wideo albańskiego artysty. Oba stanowią obrazy (i)grające (ze) światłem – mam na myśli „Per Speculum” (2006) oraz „Turn on” z roku 2004. Zacznijmy od pracy starszej: „Turn on” przedstawia bezrobotnych Albańczyków zgromadzonych na schodach opuszczonego czy zdewastowanego budynku. Panowie (dość zrezygnowani, sądząc po twarzach) trzymają w dłoniach żarówki, które zapalają za pomocą przenośnego generatora prądu. Dla amatorów podróży do krajów trzeciego świata nie będzie to widok niezwykły. Tam bowiem, gdzie państwo nie jest w stanie zapewnić swoich obywatelom podstawowej infrastruktury, istnieje konieczności posiadania podobnego urządzenia (przykładowo, w Indiach przeciążone sieci wysiadają nieomal każdego dnia i każda taka przerwa w dostawie prądu wymaga uruchomienia bardzo głośnych generatorów prywatnych). Jednak w Albanii, w kraju - było nie było - europejskim, w byłym demoludzie (jak pamiętamy, powszechna elektryfikacja stawiła idée fixe Lenina, a także i innych komunistów), jest to widok dość egzotyczny i przejmujący: oto widzimy pozbawionych pracy oraz prądu obywateli, którzy na przekór ciemności i niewydolnemu państwu generują energię. Obraz Adriana Paci rejestruje smutek, samotność i beznadziejną sytuację tych mężczyzn (a co za tym idzie – całej Albanii), lecz przecież nie przestaje być czymś w rodzaju światełka w tunelu! To jeszcze nie jasność (jak wspinałam, rdzeń alb ze słowa Albania został zaczerpnięty z języków ilirskich i oznacza kolor biały), to tylko światło punktowe – jednakowoż tak silne, że może wydobyć twarze albańskich mężczyzn z mroku.

I ostatnia praca (najwięcej w niej zresztą światła): „Per Speculum”. Tytuł nawiązuje do nowotestamentowych słów Św. Pawła: Videmus nunc per speculum in aenigmate, tunc autem facie ad faciem” („Teraz widzimy w zwierciadle, niejasno, kiedyś zobaczymy twarzą w twarz”). Bohaterami filmu są dzieci przebywające w letni dzień w dość sielskiej (i pozbawionej jakiejkolwiek konkretności) scenerii. Dzieci stoją/siedzą pośród zielonej trawy, a ich włosy targane są przez wiatr. Po jakimś czasie orientujemy się jednak, że dzieci nie tyle patrzą w kamerę, co w lustro, w którym niedoskonale się odbijają (wiatr bowiem odgina powierzchnię lustra, przez co obraz odbity marszczy się i zniekształca). W pewnej chwili bosy chłopiec wyciąga z kieszeni procę, strzela z niej i rozbija lustro na wiele kawałków. Dzieci zabierają odłamki, siadają na wielkim, samotnym drzewie i zaczynają puszczać zajączki. Na ile jest to niewinna zabawa ze światłem, a na ile - podszyte trwogą - wysyłanie sygnałów świetlnych? Nie wiem. Zdaje się, że jest to (i)granie z czasem, światem, życiem. Zabawa staje się w ten sposób całkiem poważną grą z losem. Bose dzieci, rozbite lustro, trawa targana wiatrem – trzeba mieć w sobie dużo nadziei, by zobaczyć ten obraz niewinnym. Ale jest jasno i od tych światełek robi się jeszcze jaśniej. Inna sprawa, że to już nie jest punktowe światło, które rozświetla mroki zdewastowanej ruiny. To są migotliwie, wesołe błyski! To dzieci - nowe pokolenie zdolne roztrzaskać pofałdowaną powierzchnię lustra. Alfabet Morse’a? Gra w zajączka? Nieistotne. Dzieci (nawet nie wiemy czy są tą albańskie dzieci) nie tylko dają (nam) znaki, one – poukrywane w koronie drzewa – same stają się znakami, światłem. Taka biała, świetlista (być może) Albania.

ADRIAN PACI, „The Storyteller”, wideo, lokal_30, Warszawa

Otwarcie: 20 kwietnia 2012

Wystawa czynna do 11 maja 2012 (śr.-pt. 16:00 – 18:30, projekcja o każdej pełnej godzinie lub po umówieniu telefonicznym z obsługą lokalu_30).

Projekt zrealizowany we współpracy z CSW Zamek Ujazdowski oraz Instytutem Włoskim w Warszawie.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
POLECAMY 0 0Nie zawsze musisz być wśród ludzi. Te rzeczy powinieneś zrobić sam przynajmniej raz w życiu
#GRZEJE 0 010 godzin czekał na żonę, która poszła do dentysty. Musiała interweniować Straż Miejska
POLECAMY 0 0Jak mu tak wróżka powie, to zwolni pół firmy. Po 15 latach ujawnia kulisy pracy wróżenia w telewizji
0 0Półtora tysiąca euro za pracę 4 godziny dziennie. Taka oferta czeka na chętne dziewczyny, ale jest pewien szczegół
dad:HERO 0 0Polecamy pięć hitów z Nefliksa i HBO Go do obejrzenia z dziećmi w ten weekend
0 0Wybrano najlepsze seriale dekady. O połowie pewnie nawet nie słyszałeś!
Oknoplast 0 0Na takiej sprzedaży korzystają wszyscy. Polska marka promuje model "na później"
Actina Pact 0 0Albo dobrze, albo tanio? Ta firma potwierdza, że można mieć wszystko i to w bardzo trudnej branży
HYDEPARK 0 0Amatorzy często trenują tak ostro jak zawodowcy. Różnica często się zaciera
0 0Święta to czas (u)dawania. Tomasz Kot w poruszającym spocie, daje cenną lekcję
0 0"Chodziło o to, by mężczyźni odzyskali godność". Tomasz Raczek szczerze o zamknięciu "Playboya"
0 0Była pierwszą polską influencerką, kochała kobiety i seks. Łempicka to dziś ikona