O autorze
Katarzyna Błażejewska - mama dietetyczka, absolwentka dietetyki na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym i Psychodietetyki na SWPS. Od lat związana z warszawskim convivium Slow Food. Wyznaję zasadę, że jedzenie powinno stanowić źródło zdrowia oraz przyjemność. Dlatego ważna jest dobra jakość produktów, najlepiej sezonowych, regionalnych i naturalnych.

Blada krew

Historia pierwsza: podobno stacje krwiodawstwa wylewają część krwi, którą pobrali od krwiodawców bez badań, bo okazuje się, że coraz więcej osób ma anemię i oddaje krew nie wiedząc o tym, że nie spełnia ona pewnych kryteriów… Mam nadzieję, że potem się o tym dowiadują.


Historia druga:
robiłam ostatnio koktajle w restauracji gdzie lunche je wiele osób z pobliskich biurowców. Młodzi, zdrowi, aktywni, pełni życia. Pod biurowiec przyjechał autobus, w którym można było oddać krew. Robiłam wtedy między innymi koktajl z buraka z owocami. Spotkałam przy tej okazji kilka osób, które nie mogły oddać krwi z powodu słabej hemoglobiny. Pytali mnie, czy ten buraczkowy napój polepszy ich sytuację. A i owszem.


Wielu z nas żyje z lekką anemią nie wiedząc o tym. Może jesteśmy bardziej zmęczeni, może mamy mniej sił, szybciej się męczymy i bywamy bladzi… POPRAWMY SWOJĄ KREW! Oczywiście, dieta to nie wszystko ale rozmawiając z pacjentami o tym co jedzą, zapewniam, że większość ma coś do poprawienia i zmiany na lepsze ;) żelazo z suplementów bardzo źle się wchłania i powoduje dużo skutków ubocznych dlatego na początek warto zmienić dietę.


Aby procesy krwiotwórstwa zachodziły prawidłowo potrzeba nam kilku niezbędnych składników: żelaza, witaminy C, witaminy B12 i kwasu foliowego.

Żelazo jest dość oczywiste, każdy to wie... Myślicie teraz o cielęcinie, wołowinie, wątróbce. Zachęcam do poszerzenia horyzontu myślowego – wege dieta też jest OK!
Jest w produktach mięsnych czynnik zwany meet-factor – substancja nie do końca określona, ale jak pokazują badania poziomu wchłaniania żelaza z mięsa jest o kilka procent wyższy niż z produktów roślinnych. Różnice we wchłanianiu biorą się również z tego, że żelazo zawarte w mięsie jest żelazem hemowym, zbliżonym do tego w naszej krwi. Ale ale… zielony barwnik roślin – chlorofil – jest chemicznie prawie identyczny jak hemoglobina (czerwony barwnik krwi), z tą niewielką różnicą, że ten zielony w centrum cząsteczki ma magnez, a ten czerwony zamiast niego ma żelazo. Jedząc więc zielone rośliny bogate w błonnik dostarczamy sobie wszystkich niezbędnych składników na raz.


Żeby żelazo przyswoić potrzebujemy również witaminy C! A tej pod dostatkiem mamy w owocach i warzywach. Dlatego powinny być one składnikiem każdego posiłku. Jednorazowe przyjęcie dużej dawki witaminy C nie ma sensu – rozpuszcza się ona w wodzie i jej nadmiar wysikamy podczas najbliższej wizyty w toalecie. Dlatego należy ją przyjmować w mniejszych dawkach, regularnie co kilka godzin.

Witamina B12 – i tu uczulam wszystkich wege – niezbędna jest jej suplementacja. Na rynku są suplementy zawierające ją w wegańskiej wersji. Z diety bezmięsnej jej jednak nie dostarczycie w wystarczającej ilości.

Kwas foliowy jest niezbędny w procesie krwiotwórstwa, w diecie znajdziemy go głównie w zielonych roślinach (szpinak, sałata, kapusta, brokuły, szparagi, brukselka) oraz w kalafiorze, buraku, orzechach i pestkach, awokado, żółtku jaja czy bananach.

To co jeść?

Zielone rośliny – wszystkie, w każdej formie i w dużych ilościach – ja oczywiście pochłaniam je teraz w formie ukochanych koktajli.

Buraki – ich białko ma bardzo podobną strukturę do cząsteczki hemoglobiny.

Orzechy – każdy powinien zjeść garść orzechów dziennie. W ten sposób odpieram zarzuty o kaloryczność – wielki człowiek o wielkiej dłoni ma większe zapotrzebowanie kaloryczne, mała garstka w drobnej rączce pokryje zapotrzebowanie drobnej osoby.

Kasze – to odpowiedź na pytanie co powinno być podstawą diety niemal w każdym przypadku – dotyczy to również zdrowej krwi.

Rośliny strączkowe – i tu ciekawostka, pytając pacjentów czy jadają produkty z tej grupy zapada cisza, potem słyszę że źle znoszą fasolę. A przecież to taka różnorodna grupa produktów: groszek, fasolka szparagowa, bób, soczewica, cieciorka – teraz wszystko to jest świeże i dostępne – korzystajcie! A gotując zmieniajcie wodę w trakcie – w ten sposób wypłuczecie większość gazotwórczych substancji.

Monik Mrozowska swoją krew poprawiła pijąc codziennie lemoniadę, w skład której wchodzą:
Łyżeczka sproszkowanej trawy jęczmiennej zmieszana z sokiem z całej cytryny i łyżeczką miodu z wodą gazowaną.