O autorze
Krzysztof Przybył jest prezesem Fundacji Polskiego Godła Promocyjnego, znanej od ponad dwudziestu lat jako organizator konkursu „Teraz Polska”, nad którym honorowy patronat sprawuje Prezydent RP. W ramach tej inicjatywy wyróżniono setki polskich firm, oferujących najlepsze produkty i usługi, które dzięki swoim walorom jakościowym, technologicznym i użytkowym wyróżniają się na rynku oraz mogą być wzorem dla innych. Cel Fundacji to promocja dobrych, polskich marek, a jednocześnie przyczynianie się do wzmacniania marki Polska w Europie i na świecie.

Zamiast wskazywać wrogów, lepiej szukać konstruktywnych rozwiązań

Miasto to od wieków symbol koegzystencji różnych, często sprzecznych prądów i tendencji. To tygiel, który rozwija się dzięki różnorodności i współpracy. Dlatego dziwię się, że środowiska uznające się za miejskich aktywistów chcą tę różnorodność i otwartość zastąpić orwellowską poprawnością. Wszak ślepe zakazy nie są metodą na walkę z nadużyciami.


Nasze ruchy miejskie są zwolennikami manichejskiej wizji świata: my stoimy po stronie dobra, a oni po ciemnej stronie mocy. Albo my zwyciężymy, albo oni. Smutne, jak młodzi ludzie, deklarujący niechęć do brudnej polityki, nasiąkli myśleniem obecnym w polskiej polityce.
Dobrym przykładem jest obszar komunikacji. Oczywiste jest, że w metropolii powinno być miejsce i dla samochodów, i dla sprawnego transportu zbiorowego, i dla rowerzystów. Wszystko wyważone, dostosowane do potrzeb i oczekiwań mieszkańców. Aliści dla wielu miejskich aktywistów celem jest zniechęcenie ludzi do używania samochodów, a nie zachęta, by do pracy jeździli tramwajem albo rowerem. Łatwiej zakazać, niż przekonywać. Więc postuluje się zwężanie i tak zakorkowanych ulic, likwidację miejsc parkingowych (jak nie będą mieli gdzie parkować, to zostawią auta pod domem), zmiany w prawie, które z kierowców uczynią obywateli drugiej kategorii. Tacy aktywiści chętnie powołują się na przykład Amsterdamu i Kopenhagi, gdzie ludzie masowo korzystają z rowerów. Nic mi jednak nie wiadomo o tym, by władza zmuszała tamtejszych mieszkańców do przesiadania się na dwa kółka terrorem. Co zabawne, do grona wrogów dołączyli użytkownicy elektrycznych hulajnóg. Dlaczego? A dlatego, że jeżdżą po ścieżkach rowerowych, z których korzystają aktywiści-rowerzyści. Mam podejrzenie, że gdyby działacze ruchów miejskich upodobali sobie podróże paralotniami, żądaliby wyłączenia ruchu lotniczego nad Warszawą i innymi miastami.
Inny przykład szukania wroga – deweloperzy. Aktywiści chcieliby nowoczesnych, ekologicznych, zielonych osiedli, po których – a jakże – na licznych ścieżkach rowerowych śmigają cykliści. Takie osiedla powinny rodzić się same, niczym grzyby, bowiem deweloperzy, którzy je budują, to zło wcielone. Po pierwsze, starają się budować tam, gdzie dotąd nic nie stało (tak, jakby nie mogli burzyć i budować od nowa istniejących budynków). Po drugie, chcą na inwestycji zarabiać, więc niekoniecznie są zwolennikami wcielania w życie światłych koncepcji ruchów miejskich. Po trzecie, wolą rozmawiać o inwestycjach z urzędnikami i mieszkańcami, niż z aktywistami. Podejrzewam, że ten trzeci powód to główna przyczyna niechęci.
Nie ma co tracić czasu na dowodzenie oczywistości: że miasto musi się rozwijać, a rozwój to zrównoważony transport i mądre budowanie, a nie eksperymenty kosztem mieszkańców. Zamiast straszyć i zakazywać, trzeba zachęcać. Wyrazy wielkiego uznania należą się ówczesnej pani prezydent Hannie Gronkiewicz-Waltz, że przy okazji remontu po pożarze Mostu Łazienkowskiego dobudowała drugi poziom przeprawy przez Wisłę – rowerowy. Nie kosztem samochodów i nie kosztem narażenia rowerzystów na wypadki. Da się? Da się. Tak samo, jak można i należy rozmawiać z deweloperami. Ci, którzy myślą o inwestycjach w sposób długofalowy, są otwarci na wspieranie samorządu w ważnych inwestycjach. W sierpniu stołeczne media podały, że po przebudowie otwarto skręt w lewo z ulicy Instalatorów w Aleję Krakowską na terenie warszawskiej dzielnicy Włochy. I nie chodziło o proste postawienie znaku drogowego, tylko o żmudną przebudowę skrzyżowania na arterii, przez którą dodatkowo przechodzą tory tramwajowe. Skomplikowane i kosztowne. Sfinansował to deweloper, Apartamenty Raków. Oczywiście, miał w tym interes, bowiem tuż obok skrzyżowania zbudował osiedle. Ale inwestycja była potrzebna nie tylko mieszkańcom jego osiedla, bowiem przyczyniła się do rozładowania korków w tym rejonie. Wszystko, oczywiście, w porozumieniu z władzami dzielnicy. Da się? Da się.
Kochani aktywiści! Zamiast wskazywać wrogów i dążyć do ich zagłady, lepiej szukać konstruktywnych rozwiązań. Nie przeciw komuś, a dla kogoś. Przytoczone przykłady dowodzą, że nie jest to trudne. Wystarczy mieć pozytywne nastawienie.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
Reserved 0 0Top modelka w kampanii Reserved. Promuje kolejną odsłonę projektu ReDesign
Gutek 0 0Zachwyca się nim Tarantino. Oto 5 powodów, dla których trzeba zobaczyć najbardziej szalonego laureata Złotej Palmy
OPINIE 0 0Dlaczego poparcie dla PiS jest nie do ruszenia? Oto powody
WYBORY2019 0 0Nic dziwnego, że PiS przestraszyło się #SilniRazem. Akcja KO podbija media społecznościowe
GW Foksal 0 0Śniadanie z Saddamem Husajnem i obiad z Fidelem Castro. O tej książce będzie wkrótce głośno
WYWIAD 0 0To ona promuje Cosmic Dance. Taniec, który dla wielu kobiet jest katharsis

MOTO

O TYM SIĘ MÓWI 0 0Rządy PiS nazywała reżimem. Ta Czeszka może napsuć krwi Kaczyńskiemu bardziej niż Timmermans
0 0Nowa wojna wisi w powietrzu. Trump grozi odwetem za zniszczenie rafinerii