O autorze
Lusia, lat 22, leczy WZW C terapią trójlekową – studentka medycyny, u której chorobę zdiagnozowano jeszcze przed ukończeniem 2. roku życia. W dzieciństwie dwukrotnie przeszłam leczenie interferonem i rybawiryną. Niestety, bez pozytywnego efektu. Wyniki, przeprowadzonych na początku 2013 r., badań wykazały duże zmiany wątroby, co było bezpośrednim powodem zakwalifikowania mnie w trybie pilnym do leczenia trójlekowego. Terapię rozpoczęłam w lutym 2014 r. Jestem osobą lekko zwariowaną, pozytywnie zakręconą i pełną energii. Uwielbiam ludzi przepełnionych optymizmem. Kocham podróżować, zwiedzać, tańczyć, śmiać się i bawić. A co najważniejsze... staram się nigdy nie poddawać!

Moje WZW C: Lato z lekami. Na plus czy na minus?

Słońca coraz mniej, dzień się staje coraz krótszy. Nic tylko narzekać! Ale powróćmy wspomnieniami do lata. Jak przebiegały moje wakacje będąc na terapii? Były i dobre i słabe momenty. Ale po podsumowaniu mogę postawić im dużego plusa!


Zajęcia na uczelni zakończyłam już na początku czerwca. Mimo wszystko nie był to koniec mojej pracy i obowiązków. Przede mną były jeszcze miesięczne praktyki wakacyjne oraz egzaminy. Nie będę ukrywać, że był to dla mnie bardzo intensywny i stresujący okres. Oczywiście w wolnych chwilach starałam się korzystać z pięknej pogody i od czasu do czasu wyskakiwać gdzieś ze znajomymi, ale wiadomo... „moja głowa” nie była w stanie się zupełnie wyłączyć, nie wypoczywała.

Wtedy też po raz pierwszy poczułam, pewnego rodzaju, frustrację związaną z leczeniem. Widok moich przyjaciół wyruszających w podróże, zwiedzających świat mnie dobijał. Oni korzystali z życia pełną piersią. A ja? Nie dość, że miałam tyle obowiązków to jeszcze leki, częste godziny ich przyjmowania, lodówka w której musiałam je trzymać. Czułam się naprawdę „u-wię-zio-na”.

Nie było najlepiej, podupadłam psychicznie. Aż w końcu nadszedł moment, w którym postanowiłam coś z tym zrobić. Bez wsparcia bliskich mi osób, którym naprawdę dziękuję, wcale nie byłoby to takie łatwe. Tak naprawdę to oni wzięli mnie w obroty i zmobilizowali do działania.


Kupiłam lodówkę turystyczną, taką, którą mogłam podłączyć zarówno do normalnego kontaktu jak i w aucie. I muszę przyznać, że to były najlepiej wydane pieniądze tych wakacji! Dzięki niej mogłam zacząć swobodnie podróżować! W końcu mogłam wyrwać się z domu i ruszyć „w świat”. Temperatura w lodówce, po włożeniu dodatkowych wkładów lodowych, była na tyle optymalna, że nie musiałam się już martwić o leki.

Zrobiłam sobie krótką wycieczkę w polskie góry. Co prawda moje tempo chodzenia po szlakach nie było powalające, bo kondycja nie jest już tak dobra jak kiedyś, ale i tak było fantastycznie. Piękne widoki rekompensowały wszystko!

Pod koniec swojego „urlopu” pojechałam jeszcze na kolonie z dzieciakami w roli opiekunki Mimo, że były dni, kiedy poziom mojego zmęczenia sięgał zenitu, to i tak, taki zastrzyk młodej, świeżej, dziecięcej energii bardzo mi pomógł pozbierać się i spojrzeć bardziej bezproblemowo w przyszłość.

Cieszę się, że udało mi się podnieść z dołka psychicznego i odzyskać swoją dawną energię, nadzieję. Zauważyłam też, że przy dobrym nastawieniu wszelakie niepożądane przeze mnie objawy związane z leczeniem, były zdecydowanie mniej odczuwalne.

Po tych wszystkich wojażach, powoli zaczęłam wracać do rzeczywistości. Między innymi czekała mnie kolejna wizyta w poradni, tym razem nie tylko po wydanie mi kolejnej porcji leków, ale i po odbiór wyników sprawdzających wiremię!
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
POLECAMY 0 0Jak mu tak wróżka powie, to zwolni pół firmy. Po 15 latach ujawnia kulisy pracy wróżenia w telewizji
MamaDu 0 0"Moja córka żyła 70 minut". Gest mamy po śmierci dziecka poruszył ludzi na całym świecie
POLECAMY 0 0Nie zawsze musisz być wśród ludzi. Te rzeczy powinieneś zrobić sam przynajmniej raz w życiu
0 0Technika sprzed 5 tys. lat pomoże ci popełnić mniej błędów. Mnisi mieli rację
dad:HERO 0 0Polecamy pięć hitów z Nefliksa i HBO Go do obejrzenia z dziećmi w ten weekend
0 0Wybrano najlepsze seriale dekady. O połowie pewnie nawet nie słyszałeś!
HYDEPARK 0 0Amatorzy często trenują tak ostro jak zawodowcy. Różnica często się zaciera
0 0Święta to czas (u)dawania. Tomasz Kot w poruszającym spocie, daje cenną lekcję
0 0"Chodziło o to, by mężczyźni odzyskali godność". Tomasz Raczek szczerze o zamknięciu "Playboya"
0 0Była pierwszą polską influencerką, kochała kobiety i seks. Łempicka to dziś ikona