O autorze
Lusia, lat 22, leczy WZW C terapią trójlekową – studentka medycyny, u której chorobę zdiagnozowano jeszcze przed ukończeniem 2. roku życia. W dzieciństwie dwukrotnie przeszłam leczenie interferonem i rybawiryną. Niestety, bez pozytywnego efektu. Wyniki, przeprowadzonych na początku 2013 r., badań wykazały duże zmiany wątroby, co było bezpośrednim powodem zakwalifikowania mnie w trybie pilnym do leczenia trójlekowego. Terapię rozpoczęłam w lutym 2014 r. Jestem osobą lekko zwariowaną, pozytywnie zakręconą i pełną energii. Uwielbiam ludzi przepełnionych optymizmem. Kocham podróżować, zwiedzać, tańczyć, śmiać się i bawić. A co najważniejsze... staram się nigdy nie poddawać!

Moje WZW C: Spadek formy

Już 54. dzień leczenia. Już? A może dopiero. W każdym poprzednim poście starałam się dzielić z Wami dobrą energią oraz pokazywać, że terapia, która nie należy do najłatwiejszych, jest naprawdę do zniesienia. Absolutnie podtrzymuję to wszystko! Ale…


Muszę przyznać, że ostatnio mam bardzo dziwny czas. Mimo, że staram się ćwiczyć swój optymizm, to coraz częściej zdarza mi się po prostu „poddać”. Zdaję sobie sprawę z tego, że sama namawiałam Was do pielęgnowania w sobie dobrej energii. W dalszym ciągu się tego trzymam! Natomiast nie chcę ukrywać, że od jakiegoś czasu czuję się trochę przygaszona.

Bywają chwile, kiedy najchętniej zostałabym w łóżku pod kołderką, kiedy przesypiam pół dnia i nie robię nic. Nie jest to spowodowane żadną gorączką czy bólami, tylko takim zniechęceniem do wszystkiego. Na szczęście nie zdarza się to często, ale jednak. Złapałam się też na tym, że ostatnio, kiedy zaczynam czuć się przygnębiona, daję sobie coraz większe pozwolenie na nicnierobienie. Po prostu odpuszczam. Wiem, że to źle, bardzo źle! I chyba sama muszę wrócić do moich poprzednich postów, żeby troszkę się podładować :)

Co więcej, trochę się stresuję najbliższymi badaniami kontrolnymi. W ostatnich nie wszystko wyglądało idealnie i niestety musiałam mieć zmniejszoną dawkę jednego z leków. Oczywiście staram się wierzyć w to, że teraz wszystko będzie dobrze, a przynajmniej, że będzie lepiej. Mam nadzieję, że będziecie trzymać kciuki :)


Przepraszam Was, że ten dzisiejszy post jest taki… przygnębiający, ale piszę tak jak czuję. Poza tym liczę na to, że kiedy to wyrzucę z siebie, to będzie mi ciut lżej… i wtedy znowu odnajdę w sobie siłę do pracy nad pozytywnym nastawieniem! :)
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
[b]Piknik, różowe włosy, internetowy detoks. [/b] Oto 30 rzeczy, które powinno się zrobić w lato chociaż raz
ALEKSANDRA GERSZ

Piknik, różowe włosy, internetowy detoks. Oto 30 rzeczy, które powinno się zrobić w lato chociaż raz

[b]Hans Solo kontratakuje! [/b] Raper z Pięć Dwa i członek Luxtorpedy o kondycji swojego serca i słuchu
WYWIAD

Hans Solo kontratakuje! Raper z Pięć Dwa i członek Luxtorpedy o kondycji swojego serca i słuchu

Marcin PonikowskiMarcin Ponikowski

Jim Jarmusch jeszcze nigdy nie był tak krytyczny wobec popkultury, swojej ojczyzny, kondycji planety, człowieka i jego ikon, a przede wszystkim względem swoich popularnych kolegów z branży. Wszyscy ci, którzy odsądzają go za film o zombie od czci i wiary w filmowy kunszt, powinni oglądnąć obraz jeszcze raz. Z potrójnym przymrużeniem oka.

MARSZ RÓWNOŚCI W BIAŁYMSTOKU

REAKCJE NA PRZEMOC I AGRESJĘ