Pojęcie "firewall" wdarło się do języka gospodarki, finansów, informatyki, jako ostateczna zapora, która ma coś chronić. Ściana ognia, która chroni i izoluje to coś od niebezpieczeństwa. Zapewne taki był zamysł Leszka Millera, gdy wypomniał Aleksandrowi Kwaśniewskiemu charkowskie wybryki.

REKLAMA
Szef SLD boi się, że w jego partii jest poważny nurt, który chce współpracy z byłym prezydentem. Współpracy partnerskiej, z korzyścią dla Sojuszu i dla nich samych. Po uruchomieniu sprawy charkowskiej Miller stawia siebie w sytuacji izolacji i chce to samo wymusić na partii. Ot, taka zapora ognia przed Kwaśniewskim.
Czy metoda będzie skuteczna? Tego nikt nie wie. Została jednak przekroczona bariera nie tyle dobrego smaku, co elementarnej przyzwoitości. Czują to wszyscy. Czują to też członkowie SLD. Może się więc okazać, że ściana ognia użyta przez Millera oddali go trwale od ważnego fragmentu swej partii.