2 miesiące temu pisałam o Ekwadorze w kontekście sporu 30 tysięcy Indian z firmą Chevron, która za dokonanie ogromnych zniszczeń na terenie Amazonii została zobowiązana do wypłacenia ogromnych odszkodowań – jednak płacić nie zamierza, bo nie widzi w zanieczyszczeniach swojej winy. Na stronach The Guardian ukazał się wczoraj artykuł o organizowanym przez Ekwador przetargu, którego zwycięzca otrzyma otrzymać 3 miliony hektarów lasów deszczowych, na których może eksploatować złoża ropy naftowej. Najsilniejsze zainteresowanie przetargiem przejawiają Chiny, które już od dawna inwestują w wydobycie ropy w Ekwadorze. Strony powoli dopracowują szczegóły ewentualnej współpracy.
"Wzywamy publiczne i prywatne firmy z całego świata, aby nie brały udziału w przetargu, który narusza prawa rdzennych mieszkańców poprzez przygotowywanie projektów naftowych, które będą realizowane na ziemiach należących do naszych przodków" – napisało w otwartym liście jesienią ubiegłego roku stowarzyszenie powołane przez rdzennych mieszkańców będących przedmiotem przetargu terenów.
