O autorze
Dziennikarz i entuzjasta automobilizmu. Prezenter Wiadomości Radia ZET i brzydsza połowa duetu ZET za kółkiem. Wielbiciel aut wszelkich - szybkich i drogich, tanich i wolnych - bo w każdym jadą inne emocje.

instagram.com/michal_adamiuk
twitter.com/MichalAdamiuk
facebook.com/ZETzakolkiem

Gokart z lukrem. MINI Cooper S Cabrio

MINI Cooper S Cabrio
MINI Cooper S Cabrio MA
Słodki. To najczęściej słyszane słowo w kontekście tego samochodu. Jeśli o każdym MINI można powiedzieć, że jest uroczy, sympatyczny czy... no właśnie... słodki – to Cabrio mogłoby zostać szefem cukierni.


Zwłaszcza skonfigurowane tak jak ten egzemplarz. Lakier Carribean Aqua plus biała skóra to zdecydowanie nie jest moja estetyka, ale zrozumiem jeśli jakaś właścicielka zechce tak polukrować swojego „Miniaka” (tak, właścicielka, bo nie wierzę, że jakiś facet kupi dla siebie tak skonfigurowanego Coopera). Prawdziwy cukierek!



Tylko, że w tym przypadku – z plakietkami Cooper i S – ten cukierek ma nadzienie z chilli. Pozbawienie go dachu w zasadzie niczego w nim nie zmieniło. Odczucia zza kierownicy zostały niemal tak samo wyraziste, jak w zwykłym Cooperze S. 192 konie i superszybki 6-biegowy automat (który lekko szarpie w wyścigowym stylu) nadal robią z niego drogowego gokarta. Mimo, że jest o 100 kg cięższy, a brak dachu osłabia sztywność nadwozia, to różnice w prowadzeniu są mikroskopijne, ledwie zauważalne. Może nie reaguje na kierownicę tak piekielnie ostro jak hatchback, a hamulce trochę gorzej radzą sobie z większą masą, ale to wciąż MINI, które kochamy.



Jak się nim jeździ? Jak na szczeniaku z ADHD! Biega z wywieszonym jęzorem i krzyczy: „Baw się ze mną, baw się, baw się!!!”. Każdy inny samochód przypomina Wam o zmianie biegu przy jak najniższych obrotach. A co robi MINI? W momencie gwałtownego przyspieszania podpowiada: zrzuć bieg na niższy, żebym rozpędził się jeszcze szybciej! Każda redukcja to poezja dla uszu. Przegazówki i strzały z wydechu słychać w Cabrio jeszcze lepiej i chociażby po to warto było pozbawić go dachu. Mógłbym przez cały dzień, w tę i z powrotem jeździć nim po jakimś tunelu...



Poza tym - jak każde MINI - Cabrio to Inspektor Gadżet (ochrzciliśmy go tak w ZET za kółkiem). Pełno w nim bajerów i wodotrysków. Wnętrze migocze kolorami tęczy, lampki w lusterkach wyświetlają na chodniku logo MINI, a infotainment sprawdza kiedy będzie padać i sugeruje, że może jednak lepiej byłoby zamknąć dach (w pełni elektrycznie, w 18 sekund, nawet w czasie jazdy – do 30 km/h)...



To właściwe auto do tego, by godnie pożegnać lato. NFZ powinien go refundować jako lek na jesienno-zimową depresję, bo tym samochodzie będziecie się uśmiechać przez okrągły rok. Jeździ genialnie jak każdy Cooper S, a otwierany dach to tylko dodatkowa frajda w ciepłe dni. Jak ekstra lukier na ciastku.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...