O autorze
Dziennikarz i entuzjasta automobilizmu. Prezenter Wiadomości Radia ZET i brzydsza połowa duetu ZET za kółkiem. Wielbiciel aut wszelkich - szybkich i drogich, tanich i wolnych - bo w każdym jadą inne emocje.

instagram.com/michal_adamiuk
twitter.com/MichalAdamiuk
facebook.com/ZETzakolkiem

BMW i3s. Elektryczny staję się

BMW i3s (REx)
BMW i3s (REx) fot. Michał Adamiuk
Jestem wyznawcą silnika spalinowego. Ortodoksem. Moim bożkiem - w trzech osobach - benzyna, powietrze i iskra. Wiem, że kres tej religii jest przesądzony, choć tę myśl wypierałem ze świadomości. Do dziś.


Dzień 1.
Warszawa zlana deszczem, zupełnie jakby niebo płakało nad końcem spalinowej motoryzacji. Odbieram granatowo-czarne i3s w siedzibie BMW Polska. Nie będę krył, że to właśnie ta jedna literka zmotywowała mnie w końcu do spróbowania i3. Przy okazji liftingu, po 4 latach od premiery, BMW dało nam podkręconą wersję swojego elektrycznego hitu. Szybki instruktaż i w drogę. Przyda się, bo zakładam, że przez 4 dni, które spędzę z i3s, przynajmniej raz przyjdzie mi je ładować.

Na starcie wskaźnik w pełni naładowanej baterii pokazuje prawie 180 km. Nieźle, ale ten egzemplarz ma jeszcze asa w rękawie. To wersja z Range Extenderem, czyli pomocniczym silnikiem spalinowym. Nie, nie, to nie hybryda. Dwucylindrowy 38-konny motorek nie jest częścią układu napędowego. To agregat prądotwórczy, który doładowuje baterie w kryzysowej sytuacji. Teoretycznie jest więc około 300 km zasięgu. Wszystkie informacje o zasilaniu mam na niewielkim ekranie przed sobą, razem z danymi o prędkości i wszystkimi kontrolkami – jak normalnym aucie. Drugi, większy ekran to klasyczny monitor multimedialnego systemu iDrive, jak w każdej innej „beemce”. Otacza mnie zjawiskowe wnętrze. Futurystyczne, ale ciepłe i... na swój sposób przytulne, a na pewno przyjazne.

Ruszam i pierwsze, do czego muszę się przyzwyczaić to reakcja na gaz. Bezstopniowa skrzynia trzyma auto w miejscu nawet po puszczeniu hamulca. Wciskasz gaz – ruszasz, puszczasz – hamujesz. Wystarczy lekko unieść prawą stopę, a i3s naprawdę zdecydowanie zwalnia, odzyskując w tym czasie energię. Przy odrobinie wprawy można by jeździć bez używania hamulca!

Dzień 2.
Godzina 4:15. Bezszelestnie ruszam do pracy, poprowadzić poranne Wiadomości w Radiu ZET. Elektryczne i3s jest idealnym kompanem do przemykania niezauważonym o tak dzikiej porze. Mógłbym przejechać obok śpiącego kota, a nawet by mnie nie zauważył. To właśnie cisza robi w tym aucie największe wrażenie. Cisza i osiągi. O świcie, na pustych ulicach mogę pozwolić sobie na nieco więcej. BMW i3s przyspiesza jak dzikie! Automat o stałym przełożeniu dostarcza mi pod prawą stopę nieprzerwany, jednostajny strumień mocy. Zmysły głupieją, nieprzyzwyczajone do tak szybkiej zmiany prędkości w absolutnej ciszy. To przyspiesza jak jakiś super-tramwaj z powieści S-F. Konkretnie w 6,9 sekundy do 100 km/h i mam poczucie, że czyni to z niebywałą lekkością. Nic dziwnego.

Umieszczony z tyłu silnik elektryczny ma 184 KM i 270 Nm, a masa 1340 kg, z którą musi sobie poradzić, nie jest przesadnie wielka. To dzięki temu, że choć i3s z grubsza wygląda jak „normalny” samochód, nie jest zbudowany jak zwykłe auto. To kanapka, złożona z dwóch modułów. Górny – Life – to lekka i wytrzymała kabina pasażerska wykonana z karbonu, z poszyciem z tworzyw termoplastyczych. Żadnej blachy. Karoseria z aluminium byłaby o 30% cięższa. Dolny moduł – Drive – kryje cały zespól napędowy. Między osiami, w aluminiowej obudowie leży płaski litowo-jonowy akumulator (pojemność 94 Ah, moc 33 kWh). Z tyłu jest silnik elektryczny, skrzynia biegów i opcjonalny motor spalinowy.


Dzień 3.
Sobota. Może wycieczka za miasto? Po dwóch dniach kręcenia się po mieście, i3s pokazuje jeszcze ponad 170 kilometrów zasięgu. Według nawigacji, dojechałbym do Łodzi, ale wrodzona nieufność każe mi przed dalszą wyprawą doładować baterię do pełna. Przy stacji szybkiego ładowania melduję się z 35-procentowym zapasem energii, a 55 minut później odjeżdżam już z pełną baterią. Komputer pokładowy twierdzi, że przejadę na niej 177 km, a jeśli dodać do tego zasięg wydłużony dzięki silnikowi spalinowemu – prawie 300. No to w drogę, ruszam na autostradę. Nadal nie mogę wyjść z podziwu nad panującą tu ciszą. Rozpędzam się i słyszę tylko powietrze coraz szybciej opływające auto. Uczucie trochę jak w odrzutowcu na pasie startowym. W mieście i3s wydawało się szybkie jak wiatr, tutaj trochę traci parę. Raz, że nie pojedzie szybciej niż 160 km/h, dwa – pożera energię jak opętane. Co chwilę mam niepohamowany odruch, by zredukować bieg i trochę mu pomóc...


Po mniej więcej 60 kilometrach z prędkościami mocno autostradowymi zasięg na baterii spada do 50 kilometrów. Klasyczny „wir w baku” to przy tym pikuś. Pogodzony z tym, że trasy szybkiego ruchu nie są ulubionym środowiskiem elektrycznej „beemki”, zjeżdżam na wolniejsze, ale nieco bardziej kręte drogi. I dobrze, bo mogę tu docenić jakość roboty wykonanej przez inżynierów. Po ekologicznym elektrowozie spodziewałem się gumowatego układu kierowniczego i bujania się w zakrętach jak żaglówka. Nic z tych rzeczy. i3s naprawdę zasługuje by wozić na masce emblemat BMW. Bezpośredniość reakcji na kierownicy zaskakuje, podobnie jak lekkość i precyzja zmiany kierunku. To auto nie ma prawa tak jeździć, zważywszy jak jest wąskie i wysokie. Magię czyni tu wspomniana koncepcja nadwozia. Dzięki „kanapkowemu” układowi, to co najcięższe, jest umieszczone jak najniżej i równomiernie, płasko rozłożone.

W zakrętach czuć, jak ekstremalnie nisko leży środek ciężkości i jak sztywna jest karbonowa karoseria i3s. Masa rozłożona w proporcjach 50:50 i gigantyczne, 20-calowe koła rozstawione w samych rogach nadwozia też raczej nie przeszkadzają. Porównując do podstawowego i3, wersja „s” została też lekko podrasowana. Silnik jest mocniejszy o 14 KM, ale różnicę robi także parę centymetrów tu i ówdzie. i3s ma o 10 mm niższe zawieszenie, o 40 mm szerszy rozstaw kół i o 20 mm szersze opony. Dostało sportowe amortyzatory, sprężyny i stabilizatory. Pojawił się też dodatkowy tryb jazdy, SPORT – wyostrza reakcje na gaz i ogranicza wspomaganie kierownicy. Jeszcze jedno: i3 ma klasyczny tylny napęd, a BMW twierdzi, że kontrola trakcji pozwala na jazdę lekkimi poślizgami. Zaczynam tęsknić za zimą...

Dzień 4.
Enjoy the silence. W BMW i3s nawet nie chce mi się słuchać muzyki (mimo znakomitego systemu harman/kardon na pokładzie), jeżdżę w kółko i nasycam się ciszą. Nagle okazuje się, że miasto ma swoje własne brzmienie, a ulice pulsują od dźwięków. Są momenty, kiedy najgłośniejszym, co słyszę, są krople deszczu uderzające o panoramiczną szybę. Kompletnie zmienia się percepcja – wszystkie inne auta nagle stały się potwornie głośne i... przestarzałe? i3s jest tak „zielone”, że niemal przeprowadza fotosyntezę. W środku otaczają mnie materiały w 80% pozyskane z recyklingu albo surowców odnawialnych. Drewno eukaliptusa z ekologicznych upraw, tkaniny z naturalnych włókien, skóra garbowana ekstraktem z liści oliwnych, tapicerka foteli z oddychającej wełny.

To, czego nie widać, też w dużej mierze dostało tu drugie życie. Aluminium? Nie z rudy, a ze stopionych odpadów. Karbon? 10% z recyklingu, reszta z fabryki zasilanej przez elektrownię wodną. BMW twierdzi, że energia używana przy produkcji i3 w pełni pochodzi ze źródeł odnawialnych. Na terenie zakładu postawiło nawet turbiny wiatrowe. Zaczynam mieć poczucie winy, że wypuszczam z płuc dwutlenek węgla. Szybko mija, kiedy przypominam sobie, skąd pochodzi prąd, którym wczoraj ładowałem to auto. W kraju zasilanym węglem, ekologiczne sumienie jeszcze długo nie będzie czyste. Za to dusza petrolhead`a może być spokojniejsza.

i3s to jedna z niewielu konstrukcji, o której naprawdę można powiedzieć, że jest autem z XXI wieku. Aż kipi od nowoczesnych technologii, ale nie odziera kierowcy z prostej przyjemności prowadzenia. Przyspiesza prawie jak GTI, a z zasięgiem 300 kilometrów daje szanse planowania dalszych podróży. My, entuzjaści motoryzacji nie pogodzimy z odejściem plujących ogniem, śmierdzących olejem silników. Auta takie jak BMW i3s dają jednak nadzieję, że przyszłość też może być elektryzująca. Jeśli do tej pory ktoś potrafił robić samochody dla kierowcy, to w nowych czasach też będzie umiał. Czekam w napięciu.








Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

NIE TYLKO POLITYKA

#SkuteczniePosprzatane 0 0Znamy wyniki akcji #SkuteczniePosprzatane. Organizatorzy przygotowali ogromną niespodziankę
NSC 0 0National Sales Congress po raz trzeci na Narodowym. Motyw przewodni ma wiele wspólnego ze sportem
O TYM SIĘ MÓWI 0 0"Znajomi mi wyjaśnili". Kaczyński popłynął mówiąc o dzieciach – lekarka obala jego teorię
0 0Unia Europejska ma obciąć Polsce 13 miliardów euro. Chce przeznaczyć te pieniądze na ekologię
0 0Inflacja w Polsce wyższa niż oczekiwano. Wyjaśniamy, komu to jest na rękę
0 0Poważne oskarżenia Edyty Górniak. Wyjaśniła, czym były "podziękowania" Cleo
0 0Youtuber z kolegą nagrał jak jedzie 300 km/h i udawał, że to nie w Polsce. Szybko go namierzono
NATEMAT EXTRA 0 0“To jakby odbity człowiek”. Tutaj zachowały się ślady krwi powstańców
Reserved 0 0Top modelka w kampanii Reserved. Promuje kolejną odsłonę projektu ReDesign
Gutek 0 0Zachwyca się nim Tarantino. Oto 5 powodów, dla których trzeba zobaczyć najbardziej szalonego laureata Złotej Palmy