O autorze
Mirosław z Lublina, Lat 26 - absolwent administracji, obecnie pracownik biura projektowego. Pracuje i mieszka w Lublinie.
Największa pasja: podróże po żelaznych szlakach całego świata, miłośnik kolei. Dotarł nocnym pociągiem m.in. do Portugalii, Hiszpanii, Czarnogóry, Turcji, Węgier, Słowacji.
O WZW C dowiedziałem się w IV 2012 r. przypadkiem - po pierwszym Honorowym Oddaniu Krwi. Dobry uczynek okazał się dla mnie z jednej strony nadzieją, ale i klęską. Bez żadnych objawów (do tej pory), musiałem pogodzić się z informacją o cichym zabójcy i rozpocząć trudną walkę o leczenie. Wizyty i badania rozpocząłem już w IV 2012 r. Na terapię czekałem od X 2012 r. (oficjalnej kwalifikacji, kilkudziesięciu wizytach).
Moją pierwszą terapię (nie leczyłem się wcześniej) rozpocząłem 6 września. Nastawienie bardzo pozytywne.

Moja trójlekowa walka z WZW C - Co jeść do leków? cz.3


Postanowiłem wrócić dzisiaj jeszcze raz do tematu. Tak wiem, jedzenie dzień w dzień tego samego nie należy do przyjemności - musimy mieć bogatą, niemonotonną dietę.

Na śniadanie polecam:
- omlet z dwóch jajek ze startym żółtym serem,
- owsiankę z orzechami i masełkiem,
- grzankę z serem i masłem,
- jajko z kiełbaską,
- różne kanapki z masłem, serem i szynką.

Na obiad na pewno warto wybrać:
- polskiego schabowego,
- frytki z majonezem,
- łososia pod różnymi postaciami,
- hamburgery, chociaż tutaj ciężko o hamburgera niesmażonego,
- udko kurczaka ze skórką.

Przekąski:
- czekolada,
- jogurty,
- lody,
- nutella,
- shake mleczny,
- chipsy ziemniaczane.

Tak! Nie jest to dieta wątrobowa, którą znamy. Nie stosuję diety wątrobowej - jem to, co sprawia mi przyjemność. Nie miałem z tym nigdy problemu - teraz również nie sprawia mi to trudności. Apetyt dopisuje zawsze i wszędzie. Staram się jedynie unikać jedzenia smażonego, pikantnego oraz wątróbki, na którą mam alergię od małego i uciekam od niej najdalej jak się da ;)
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...