O autorze
Paweł Szwarcbach jest członkiem Stowarzyszenia Mensa Polska, w latach 2012-2014 pełnił także funkcję Członka Zarządu – Koordynatora ds. Rozwoju. Obecnie doktoryzuje się z zarządzania na SGH, prowadzi zajęcia na jednej z warszawskich uczelni. Od 5 lat prowadzi działalność consultingową – zajmuje się głównie optymalizacją procesów i zasobów ludzkich w przedsiębiorstwach usługowych. Uczestniczył zarówno w otwieraniu jak i zamykaniu kilku przedsięwzięć. Pisze o gospodarce, zarządzaniu, ludziach. Przede wszystkim o ludziach.

Śledź mnie na: Google+, Twitter i Facebook.

GENERACJA GLAMOUR

Żyjemy w pięknych czasach wolności słowa, prawa do publicznego wyrażania własnego zdania, a także jego poszanowania przez innych. Dziś w mediach może się pojawić praktycznie wszystko. Słowo pisane jest właściwie niczym nieskrępowane. Problem polega na tym, że czasami jego wartość mocno spada, a co za tym idzie – również jakość.


Słowo palcem na wodzie pisane

W ostatnią sobotę wpadł mi w ręce miesięcznik „Glamour”, a dokładnie wydanie październikowe (2014 nr 10 (139) 3,99 zł w tym 8% VAT). Był to (tak mi się przynajmniej wydaje) mój pierwszy w życiu kontakt z tym magazynem. Jak dla mnie jest on co najmniej o 3,99 zł (w tym 8% VAT) za drogi, ale w końcu to nie ja jestem w grupie docelowej. Najpierw zacząłem czytać artykuł „Życie na kredyt”– niestety, nie dałem rady. Poradziłem sobie za to z felietonem Marcina Prokopa „Odkrycie Ameryki”, oceniając go na stopień „nawet spoko”. Jednak moją szczególną uwagę przykuł artykuł „Seryjnie zakochani – poznaj monogamistów, którzy wymyślili nowy trend w związkach” Pani Angeliki Kucińskiej. Autorka tekstu, jak podaje Gazeta Wyborcza, jeszcze rok temu była dziennikarką muzyczną T-Mobile Music, współprowadzącą audycję "Zanadrze" w Radiu Kampus.


Po pierwsze i najważniejsze, byłbym ostatnim hipokrytą, gdybym domagał się wstrzymania pisania dowolnych głupot przez dowolną osobę tak długo, jak media mają je ochotę publikować. Sam kiedyś np. napisałem głupoty o umowach śmieciowych, portal Na Temat je opublikował, a (m.in.) Pani Hanna Gill-Piątek na łamach Krytyki Politycznej te głupoty skomentowała. I każdy miał prawo zrobić to, co zrobił. W porządku. Tak samo Pani Angelika Kucińska miała absolutne prawo napisać… swój artykuł, a Glamour go opublikować. Analogicznie, mogę go zatem skomentować. I tutaj ważna uwaga – poniżej komentuję artykuł:

Zasadniczo artykuł miał traktować o nowych trendach w związkach partnerskich/małżeńskich. Główne opisane w nim trendy to:

1. Seryjna monogamia
2. Częstsze rozwody/rozstania, ale i częstsze ponowne łączenie się w pary
3. Chęć „millenialsów” do okresu próbnego w małżeństwie – po 2 latach mogę zdecydować, czy chcę być z tym kimś na stałe czy też nie
4. Etc. w podobnym kontekście…


I wszystko OK. W pierwszej połowie tekstu jest nawet przywołana Margaret Mead, antropolog kultury. Jakieś podstawy, fakty, trendy. Problem zaczyna się w drugiej połowie:

„Związki seryjne monogamistów wcale nie są gorsze, płytsze, mniej wartościowe – są po prostu krótsze. Co więcej, jedna z prognoz mówi o tym, że ich relacje będą lepsze i zdrowsze, tyle, że podskoczy również liczba rozwodów. To ma sens? Oczywiście.”

„(…) Bez społecznego sprzeciwu, bo nikt nie widzi w osobnym mieszkaniu niczego złego, a ci, którzy mieszkają oddzielnie, zapewniają, że związek na tym nie traci. Przeciwnie: zdaniem ekspertów niezależność w parze wzmacnia relację.”

„Nie potrzebujesz małżeństwa również do tego, żeby awansować w hierarchii społecznej. Skończyłaś dobre studia – masz dobrą pracę, więc odpowiedni status zapewnisz sobie sama. Seryjni monogamiści chcą ślubów, tyle, że od razu zakładają, że może ich być więcej niż jeden. Zachłanność? Realizm. I choć tym samym wysadzają w powietrze tradycyjne wyobrażenie o instytucji małżeństwa, w związki wchodzą z jedynego słusznego powodu – miłości.”

Moja subiektywna opinia

Pomijając już szastanie słowami typu „nikt” i „eksperci”, nie jestem pewien, odnośnie samego artykułu, czy jest to:

1. Prezentacja nowych trendów w związkach partnerskich i małżeńskich
2. Subiektywna ocena nowych trendów w związkach partnerskich i małżeńskich dokonana przez autorkę artykułu
3. Agitka do podążania nowymi trendami w związkach partnerskich i małżeńskich

Przy czym, podkreślam, każdy ma prawo pisać dowolne „lekkie” teksty. Niech jednak będzie łaskaw to wyraźnie zaznaczyć. Ja sam często na tym blogu piszę moje prywatne zdanie na różne tematy, niemniej jednak jasno to zaznaczam. Czytelnicy zgadzają się ze mną bądź nie, czemu dają wyraz w komentarzach. Czasami opisuję np. miejsca i poszerzam je o to, co mi się podobało. Czasami nawet zachęcam do pewnych postaw czy zachowań, lecz wyjaśniam, że zachęcanie wynika z tego, że mi się coś sprawdza, a komuś innemu nie musi. Według mnie jest to fair.

A tym razem piszę swój prywatny komentarz na temat artykułu „Seryjnie zakochani – poznaj monogamistów, którzy wymyślili nowy trend w związkach” autorstwa Pani Angeliki Kucińskiej, opublikowanego w październikowym wydaniu miesięcznika „Glamour” (2014 nr 10 (139) 3,99 zł w tym 8% VAT). Najkrócej jak się da, komentarz brzmi: „fstyt troszkę” czy też „rzal.pl”, jak mawiało się jakiś czas temu. Pani Angeliko, albo proszę opisywać rzeczywistość pozostawiając ocenę czytelnikom, albo jasno i wyraźnie oceniać rzeczywistość i swoją ocenę przedstawiać, albo też agitować, ale niechaj będzie to, proszę, jasno wskazane.

Chcąc pozostać spójnym z tym, co sam piszę, moją subiektywną ocenę trendów zachodzących w związkach partnerskich i małżeńskich, opisanych w artykule „Seryjnie zakochani – poznaj monogamistów, którzy wymyślili nowy trend w związkach” autorstwa Pani Angeliki Kucińskiej, przedstawię w kolejny piątek.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
POLECAMY 0 0"Cały dom robi we wiadra". Sławojki i wychodki w środku polskiego miasta