O autorze
Dopiero wiara w równość czyni nas ludźmi - Leszek Kołakowski

Zatrzymać starzenie, ulepszyć człowieka

Kamil z profesorem Harrisonem Schmittem, astronautą misji Apollo 17
Kamil z profesorem Harrisonem Schmittem, astronautą misji Apollo 17 archiwum domowe
Jako jedyny Polak był stażystą w IEET i uczestnikiem kosmicznego programu Copernicus. Absolwent prawa, doktorant Polskiej Akademii Nauk, jest jedną z kluczowych postaci polskiego ruchu transhumanistycznego. 29 – letni Kamil Muzyka wyjaśnia, czym jest transhumanizm, jak idea rozwija się w naszym kraju i co łączy ludzi zrzeszonych w Polskim Stowarzyszeniu Transhumanistycznym. – Naszym głównym celem jest budowanie świadomości protechnologicznej – mówi.


- Jest Pan jak dotąd jedynym Polakiem, który odbył staż w Institute for Ethics and Emerging Technologies….

- W IEET odbywałem staż naukowy w latach 2013-2014. Polegał głównie na prowadzeniu badań z zakresu nauk prawnych dotyczących zmian, jakie niesie za sobą rozwój technologiczny. Była to bardzo owocna praca i dobrze to wspominam. Właśnie dzięki doświadczeniu w IEET jestem zwolennikiem nauki praktycznej, wychodzącej do ludzi. Same prace naukowe, nawet najpiękniejsze, nie pomogą człowiekowi, jeżeli nie zostaną przełożone na narzędzia i namacalne efekty. Żadna praca naukowa proponująca odmienny status prawny pacjenta w stanie anabiozy/kriostaty/ahydrobiozy nie sprawi, że po mojego chorego sąsiada przyjedzie ambulans z kapsułą i bezpiecznie dowiezie go do placówki medycznej. Dlatego mam wielki szacunek dla grup takich jak Open Prosthetics, które publicznie udostępniają wzory elementów protez gotowe do druku i montażu oraz układy elektroniczne do sterowania z gotową pomocą techniczną.


- Uczestniczył Pan również w projekcie Copernicus. Na czym polegała ta inicjatywa?

- Copernicus, a dokładnie Copernicus Space Science Laboratory, był trzytygodniowym obozem kosmicznym dla studentów i absolwentów studiów wyższych różnych specjalizacji odbywającym się na Zamku Berkel, na Węgrzech. Organizowała go międzynarodowa grupa Exobase, z siedzibą w Chile. Wykłady prowadzili ludzie z takich firm i instytucji jak NASA, ESA, ISU, Liftport czy Boeing Aerospace.
Tematem przewodnim obozu była idea budowy windy kosmicznej. Naszym zadaniem było zgłębienie problemów mechaniki orbitalnej, fizyki materiałowej, zagadnień energetycznych, ekonomicznych i prawnych związanych z jej budową i funkcjonowaniem. Pierwsze półtora tygodnia to był cykl wykładów, ćwiczeń i zakuwania. Następnie pracowaliśmy indywidualnie lub w grupach nad pracami naukowymi dotyczącymi wybranego zagadnienia związanego z tematem.
W moim zespole na Copernicusie była jedna dziewczyna która ukończyła roczny program w Singularity University. Wśród organizatorów byli ludzie z MindHack.me, którzy regularnie ćwiczyli nas na urządzeniu Neurosky.
Winda kosmiczna/orbitalna nie narażałaby pasażerów na takie przeciążenia, jakie mają miejsce w samolotach orbitalnych czy lotach rakietowych. Ten środek transportu pomoże także ludziom słabszym fizycznie podnieść się z powierzchni planety. Stąd już bardzo blisko do transhumanizmu.


- Właśnie, określa Pan siebie jako transhumanistę. Czym tak naprawdę jest transhumanizm? O tej idei ostatnio dość dużo się mówi, jednak w niesprecyzowany do końca sposób.

- Profesor Chris Welch z International Space University, który prowadził cykl wykładów na Copernicusie często podkreślał że ludzie z branży kosmicznej, pasjonaci podboju kosmosu oraz transhumaniści to często jedna paczka, jak nie ci sami ludzie.
Transhumanizm jest prądem myślowym oraz zbiorem idei protechnologicznych skupionych wokół człowieka w celu ulepszenia go jako jednostki oraz gatunku pod względem zdrowotnym, fizycznym, kognitywnym. To usprawnienie zależeć będzie od konwergencji czterech kluczowych technologii: nanotechnologii, biotechnologii, informatyki i kognitywistyki.


- Czy można bardziej uściślić definicję?

- Nie istnieje ścisła definicja transhumanizmu, chociaż próbuje się taką tworzyć. Problem wynika z problemu poszukiwania właściwych źródeł myśli.
Obecnie jest wiele tarć i nieporozumień co do polityki, jaką mają prowadzić grupy i organizacje transhumanistyczne. Dlatego, że w głównym nurcie ścierają się prądy libertariańskie i marksistowskie. Nawet obrońcy środowiska próbują przyklejać sobie łatki transhumanistów walcząc o prawa zwierząt. Transhumanistów różni nawet samo podejście do sztucznych inteligencji, osobliwości technologicznej czy robotów. IEET stoi na stanowisku, że odpowiednio zaawansowane sztuczne inteligencje powinny mieć nadaną osobowość prawną. Z kolei rosyjski Innitiative 2045 uważa, że maszyny mają służyć człowiekowi, więc nie ma mowy o „prawach robotów”. Zoltan Istvan i Maria Kovalenko lobbują za koncentracją nad badaniami, których celem jest hamowanie procesów biologicznego starzenia się. Ich długofalowym planem jest osiągnięcie biologicznej długowieczności, co też nie zostało bez kontrowersji ze strony środowisk gerontologicznych.

- Niektórym transhumanizm kojarzy się wprost z fantastyką.

- Częściowo mają rację, chociaż dla części środowisk nie na rękę będzie szukanie inspiracji i korzeni w fantastyce naukowej. Cyberpunk jest mocno dystopijny, idąc nawet przed dzieła Gibsona, Sterlinga czy Kadreya. Jego pierwowzory jak „Pan Światła”, „Stwory Światła i Ciemności” Żelaznego czy już kultowe „ Nie mam ust a muszę Krzyczeć” Ellisona są mroczne i mogą wystraszyć przeciętnego czytelnika. Z kolei „Człowiek Plus” Pohla czerpie z pracy Klina i Clynesa „Cyborgs and Space”, co budzi kontrowersje bardziej lewicowych środowisk. „Pieśń Pasterza” Andersona wygląda jak koszmar Kurzweila. Grzebiąc dalej dochodzimy do przedwojennej fantastyki, gdzie pojawia się „Człowiek który się zużył” Edgara Alana Poe czy utwory H.P. Lovecrafta, gdzie pojawia się krionika, przeniesienie mózgu do maszyny, transfer osobowości. Z tym że te utwory zaliczają się do gatunku horroru fantastyczno naukowego. Albo kontrowersyjne wizje z perspektywy świata po zakończeniu drugiej wojny światowej jak utwory Olafa Stapledona. Czy postać Dr Westona z ”Cichej Planety”, CS Lewisa, której prototranshumanizm niesie w sobie silne prądy futuryzmu włoskiego z czasów początku dwudziestego wieku. To są właśnie literackie pierwowzory idei transhumanistycznej.

- A jakie są główne inspiracje filozoficzne?

- Filozofia przysparza problemów PRowych, bo jak nie Fiodorow i Ciołkowski to Nietzsche. Wspomniani wyżej futuryści początku wieku też nie będą do końca się kojarzyć pozytywnie, szczególnie środowiskom akademickim. Tesla też mógłby być wzorem transhumanisty, gdyby nie jego uwielbienie dla systemów totalitarnych czy eugeniki. Można by rzec, nie ma róży bez kolców. Chyba że tą różę poddamy odpowiednim genetycznym modyfikacjom… I właśnie z taką filozofią transhumanizmu mamy dziś do czynienia. Są to głównie koncepcje pro-ludzkie, bo dzisiejszy człowiek jest kontynuacją drogi jaką należy przejść w stronę postczłowieka.

- Od kiedy idea rozwija się w Polsce?

- W Polsce transhumanizm jako taki jest stosunkowo młody. Chociaż w fantastyce można odnaleźć takie perełki jak „Sztuczny Żołnierz” Mirandoli. Futurologiczne podstawy są w dziełach Lema, szczególnie „Summa Technologiae”. Przez długie lata był to jednak bardziej temat utworów fantastyczno naukowych i rozważań akademickich niż idea poparta działaniami. Sporo ludzi działało na własną rękę w swoich dziedzinach, czasami we współpracy z zagranicznymi i międzynarodowymi grupami transhumanistycznymi i protechnologicznymi. Od niedawna zaczęło się to zmieniać. Ruch w Polsce krystalizuje się od pięciu lat, powstało Polskie Stowarzyszenie Transhumanistyczne.
Ruch trzeba dostosować do warunków, dlatego w Polsce na razie skupiamy się na aktywizacji ludzi. I przekonywaniu ich, że tylko odpowiednie technologie są w stanie usprawnić i poprawić życie każdego z nas. Dlatego nasze główne cele to budowanie świadomości, współpraca na rzecz rozwoju i upowszechnienia technologii wspomagających człowieka oraz pośredniczenie w pomocy startupom.

- Kto może zostać transhumanistą?

- Nie istnieją żadne ścisłe kryteria określające przymioty człowieka, który chce się przyłączyć do ruchu lub podążać za przesłaniem. Najważniejsze żeby to była osoba myśląca, a nie tylko o otwartym umyśle. Bez pierwszego łatwo i bezkrytycznie wierzyć we wszystko co się czyta, a kultura powerpointa już doprowadziła do katastrofy wahadłowca Columbia.
Oczywiście że najbardziej potrzebujemy ludzi z konkretnych specjalizacji technologicznych, medycznych, prawnych, ale przy dzisiejszym dostępie do Opencourse’ów i zdalnych studiów, nietrudno o odpowiednie dokształcanie się.

- Jakie główne trendy można wyróżnić w polskim ruchu?

- W Polsce nurty nie różnią się dalece od tych na zachodzie. Są zwolennicy technolibertarianizmu, gdzie jednostka ma prawo stanowić o sobie i swoim rozwoju. Są też ludzie o bardziej lewicowych poglądach. Oni uważają, że państwo powinno każdemu zafundować nie tylko leczenie wszelkich chorób, ale dawać za darmo najnowsze egzoszkielety i jeszcze zapewniać dochód bezwarunkowy. Większość jednak jest bardziej wypośrodkowana w tych kwestiach. Różnice idą bardziej w kierunku, które technologie w tym momencie zasługują bardziej na inwestycje. Czy jak prowadzić promocję i edukację protechnologiczną w edukacji, służbie zdrowia, administracji państwowej, jak dotrzeć do przedsiębiorców.

- A do jakiego nurtu Pan się zalicza?

- Co do prywatnych poglądów to powiem że jedną z moich ulubionych powieści z czasów młodości są „Kolory Sztandarów” Kołodziejczaka.

- Jakie są najważniejsze inicjatywy polskiego H+?

- Głównym projektem jest Międzynarodowy Dzień Długowieczności. W założeniu będzie zespołem spotkań, konferencji i prelekcji specjalistów z dziedziny medycyny i biologii. Główne tematy to mechanizmy starzenia się na poziomie komórkowym, wyniki obecnych badań przyczyn, skutków i metod spowalniania oraz cofanie efektów zaprogramowanego starzenia. Dla ścisłości dodam, że nie przewidujemy w programie pokazów znachorskich ani stoisk z amuletami, kadzidełkami czy wyciągami z frajera.
Kolejne inicjatywy są skierowane do młodzieży szkolnej. Są związane z zajęciami z podstaw robotyki, druku 3D i programowania dla uczniów gimnazjów i szkół średnich. Takie programy są już między innymi w Japonii. Inauguracją projektu byłoby spotkanie dla dzieci szkolnych ze słynnymi pionierami technologii robotyki pod patronatem właściwego ministerstwa. W planach też jest współpraca badawcza ze specjalistami z Ukrainy dotycząca metod komunikowania się z ludźmi w stanie wegetatywnym za pomocą odpowiednich urządzeń.

- Co jest cechą wspólną ludzi zrzeszonych w Polskim Stowarzyszeniu Transhumanistycznym?

- Przede wszystkim myślenie protechnologiczne. W stowarzyszeniu spotykam ludzi o prawicowych i lewicowych poglądach, narodowców i działaczy LGBT. Mamy pewną niepisaną zasadę w stowarzyszeniu: nie dyskutujemy o polityce, dopóki nie dotyczy ona technologii. W naszych szeregach znajdują się pasjonaci, filozofowie, prawnicy, przedsiębiorcy, fachowcy z gałęzi nauk i technologii oraz prawnicy. Mężczyźni, kobiety, matki z dziećmi, ojcowie. Każdy ma swoją historię, ale łączy nas idea. Będziemy ją coraz bardziej upowszechniać.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
OPINIA 0 0Hej wy, w PiS i TVP! Jesteście ostatnimi, którzy mogą się oburzać na plotki o synu Szydło

DZIEJE SIĘ

0 0"Gwarantuję, że idę do Sejmu". To on miał oddać mandat Piotrowiczowi
0 0Piotrowicz jednak nie trafi do Sejmu! PiS ucina spekulacje

POZNAJ DADHERO.PL

0 0Netflix grozi palcem – ta zapowiedź może oznaczać zmianę zasad na jakich korzystasz z serwisu
DADHERO.PL 0 0"Nie jestem Tonym Hawkiem..." Adam Malita, pionier deskorolki w Polsce, o sporcie i ojcostwie
0 0"World of Fire" z Wichłacz i Kotem. Serial BBC pokazuje wojenny koszmar nie tylko Polaków
WYWIAD 0 0Mierzy 122 cm i znacie ją z "Mam talent". Opowiada, dlaczego w "Na Wspólnej" nie ma niskorosłych