PILNE Nurkowie odnaleźli w jeziorze ciało Piotra Staraka
O autorze
Od 26 lat pisze o samochodach, nie tylko w Polsce, ale także w kilkunastu innych krajach - w tym we Włoszech, Wielkiej Brytanii, Rumunii, Grecji, USA i RPA. Redaktor naczelny miesięcznika Motor Hobby, redaktor naczelny tygodnika Motor, twórca miesięcznika Moto Magazyn, pierwszy redaktor naczelny polskiej edycji miesięcznika TopGear, redaktor naczelny kwartalnika Ramp. Jedyny Polak, który publikował w oficjalnym miesięczniku właścicieli samochodów Bugatti "Ettore". Jedyny wschodnioeuropejski dziennikarz, który na legendarnym Festiwalu Prędkości w Goodwood występował przez 5 lat jako kierowca fabryczny. Pierwszy Polak, który startował w wyścigu Le Mans Classic. Jeździ samochodami, którymi nie jeździ nikt.

718

Porsche 718 Boxster
Porsche 718 Boxster PRF
Nazwanie nowego Boxstera i Caymana cyferkami "718" to nawiązanie do bezkompromisowych wyścigówek sprzed 60 lat, które miały początkowo 4-cylindrowe silniki. Częściowo tłumaczy to fakt, że nowe modele Porsche również mają tylko po 4 komory spalania. Sprytne wyjaśnienie, ale oryginalne Porsche 718 z silnikiem Fuhrmanna nie miało żadnego turbo...


Trzeba przyznać, że inżynierowie z Weissach wykonali ogromną pracę, by 300-konny i 350-konny silnik turbo nowego Boxstera i Caymana reagowały na polecenia kierowcy prawie tak szybko, jak wolnossący poprzednicy. Imponujące osiągnięcie, ale trudno poprawić coś tak doskonałego, jak pozbawione doładowania motory poprzedniej generacji. Dla mnie to krok wstecz. Ale rozumiem konieczność i staram się znaleźć pozytywy.

Na krętych drogach Schwarzwaldu, który tak uporczywie przypomina mi znajdujący się od 1945 roku na terenie Polski wspaniały Dolny Śląsk, łatwo obnażyć słabości podwozia. Co tam Nordschleife, to tutaj producenci aut powinni męczyć w nieskończoność swoje prototypy. Goście od zawieszeń z Porsche sporo pozmieniali, dostosowując Boxstera i Caymana 718 do większego momentu obrotowego nowych silników. Należy im się uznanie, bo ułatwili panowanie nad nowym zakresem osiągów. Nowa przekładnia kierownicza (z 911 Turbo) ma w tym spory udział. precyzji jej bowiem nie braknie. Dopiero tragicznie pofalowany asfalt chwilami wytrąca zawieszenie ze stanu stoickiej równowagi.

Cayman czy Boxster S, z silnikiem o mocy 350 KM, jest za szybki. Dobrze przeczytaliście, za szybki. Za dużo momentu, niczym w obecnych BMW M. Idealny rytm, taki "groove" dla tego auta przesunął się wraz ze zmianą charakteru napędu tak daleko powyżej prędkości, przy których jeszcze czerpie się przyjemność z jazdy po krętej drodze publicznej między drzewami, że stało się to absurdalne. Na autostradzie jest super, ale ten, kto wybiera Boxstera czy Caymana tylko po to, by wyprzedzać Mercedesy na autostradzie, jest zwyczajnym idiotą. Ponadto potężniejszy motor brzmi sztucznie i męcząco. Na dłuższą metę dla mnie zbyt sztucznie.

Słabsza wersja, a i tak 300-konna, zwłaszcza z manualną przekładnią, znajduje się bliżej ducha prawdziwego, historycznego 718. Lekko, subtelnie, dokładnie pokonuje zakręty i wiąże je w długie łańcuchy. Dużo radości z jazdy, a prędkości znacznie bardziej sensownie. Ja wybieram model słabszy i chętniej Caymana - Boxster mierzwi mi resztki włosów. Możecie uznać, że wolę 300-konny ze względu na podeszły wiek. Hm, coś w tym jest. Ale wybieram wóz z mniejszym silnikiem także dlatego, że jest zwyczajnie lepszy, bardziej harmonijny. Bliższy tego, co nazywam ideałem sportowego samochodu.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

AFERA PIEBIAKA

0 0#PiebiakGate to już zbyt wiele. Zbigniewie Ziobro, czas podać się do dymisji!
0 0O co chodzi w aferze z "Emilią" i Piebiakiem? Trzy najbardziej szokujące wątki
0 0Hejterzy śmieją się z jego roli w filmie Tarantino. Jednak to Rafał Zawierucha "wygrał życie"