O autorze
Od 26 lat pisze o samochodach, nie tylko w Polsce, ale także w kilkunastu innych krajach - w tym we Włoszech, Wielkiej Brytanii, Rumunii, Grecji, USA i RPA. Redaktor naczelny miesięcznika Motor Hobby, redaktor naczelny tygodnika Motor, twórca miesięcznika Moto Magazyn, pierwszy redaktor naczelny polskiej edycji miesięcznika TopGear, redaktor naczelny kwartalnika Ramp. Jedyny Polak, który publikował w oficjalnym miesięczniku właścicieli samochodów Bugatti "Ettore". Jedyny wschodnioeuropejski dziennikarz, który na legendarnym Festiwalu Prędkości w Goodwood występował przez 5 lat jako kierowca fabryczny. Pierwszy Polak, który startował w wyścigu Le Mans Classic. Jeździ samochodami, którymi nie jeździ nikt.

PODRÓŻ W CZASIE

Morgan Plus 4 2018
Morgan Plus 4 2018 PRF
Jeśli uważasz, że Audi TT to samochód sportowy, nie marnuj czasu i przestań czytać ten artykuł. Morgan na pewno nie jest dla Ciebie. Morgan plus 4, który niewiele się zmienił od 1936 roku, to sposób na zbliżenie się do wrażeń z jazdy przedwojennym brytyjskim samochodem sportowym, samochodem, który w dodatku jest fabrycznie nowy. I nie, nie jest "zrobiony z drewna".


Zawsze chciałem przejechać się Morganem. Ale jazda tym pojazdem w Anglii staje się naturalnym zachowaniem, on po prostu pasuje do otoczenia. To coś jak obserwacja dzikiego zwierzęcia w jego anturalnym środowisku, a nie w bezdusznym ogrodzie zoologicznym. To, jak samochód się prowadzi, odzwierciedla rodzaj i kształt dróg w rejonie, w którym najpierw jeździli nim inżynierowie. Tak więc sprawdziłem aktualny model Morgana Plus 4 w londyńskich korkach ulicznych, na wyboistych drogach Wschodniej Anglii i na głównych drogach przelotowych południa kraju. I powiem zaraz, jak sobie radził.

Po pierwsze, czterokołowy Morgan nie jest w całości wykonany z drewna. Trzy główne materiały użyte w jego konstrukcji to aluminium, skóra oraz drewno jesionowe. Ostatni materiał wykorzystany jest tak samo, jak był używany przez budowniczych nadwozi (i wcześniej powozów) w początkach przemysłu samochodowego: jako kształtujący obrys fundament, wokół którego formuje się ręcznie zewnętrzne poszycie z blachy aluminiowej. Rama, przenosząca większość obciążeń, wykonana jest w całości z aluminium, bardzo solidnie. Jesion można pięknie kształtować, ale ma też inne zalety: jest lekki, odnawialny, wytrzymały i na dodatek tworzy naturalną strefę tłumienia drgań w obrębie nadwozia. Faktycznie tak to działa, wibracje drugiego czy trzeciego rzędu pozostają na zaskakująco niskim poziomie jak na staromodne auto bez dachu. Przy jeździe z z wysoką prędkością robi się głośno, szczególnie z zainstalowanym tutaj, smakowicie brzmiącym sportowym wydechem, ale kogo to obchodzi. Jeśli chcesz, by w Morganie było tak cicho jak nowoczesnym Rollsie, zmień dawkowanie leków.

Przy małych prędkościach potrafi szybko nabierac impetu, a to za sprawą 2-litrowego silnika Forda z bezpośrednim wtryskiem benzyny (154-konnego); auto waży ledwie 927 kilogramów, silnik jest elastyczny i trzeci bieg nadaje się do jazdy w mieście w prawie każdym zakresie prędkości. Biegi zmienia się łatwo - przekładnia pochodzi od Mazdy. Dźwignia przemieszcza się z precyzja, która idealnie pasuje do cech dynamicznych samochodu. Na szosach międzymiastowych należy zostawić włączony piąty bieg, i wystarczy on do poruszania się z prędkością od około 50 km/h do maksymalnych 189 km/h.

Przy dużej prędkości ruchy nadwozia stają się nieco nerwowe, co wynika z konstrukcji zawieszenia, ale przyczepności nie brakuje i Morgan pozostaje przewidywalny na granicy przyczepności. Pozbawiony wspomagania (można je zamówić za dopłatą) układ kierowniczy komunikuje w każdej chwili, co dzieje się z przednimi kołami. W zakręcie siły na kierownicy narastają podobnie jak w autach z lat 30. XX wieku i na nierównościach chwilami przednie koła odrywają się od nawierzchni, ale taka jest uroda auta skonstruowanego ponad 80 lat temu. Jak się nie podoba, to bardzo proszę, Passat diesel czeka.

Mamy tu do czynienia z relatywnie najtańszym sposobem na doznanie wrażeń zblizonych do tych, jakie dałoby auto z wyścigów Grand prix sprzed drugiej wojny światowej, tyle że ze znacznie mniejszą mocą silnika i z gigantycznie lepszymi hamulcami. Te w Morganie nie mają wspomagania, konieczna jest więc wprawa w ich stosowaniu (albo doświadczenie z prawdziwych jednomiejscowych samochodów wyścigowych), także po to, by w pełni wykorzystać znakomite opony Avon ZV7.

Morgana Plus 4 buduje się na indywidualne zamówienie, a w cenniku można znaleźć liczne gustowne tudzież kuszące dodatki. Przemawia do mnie idea rzemieślników ręcznie budujących mój samochód, szczególnie w epoce plastikowego śmietnika made in China. Zarazem nie ma się wrażenia, że jedzie się kruchą, tymczasową konstrukcją, która na jakimś większym wyboju ulegnie samoanihilacji i wypluje podróżnych bezpośrednio na bolesnie chropowaty asfalt. Sportowy wydech brzmi świetnie, opcjonalne fotele testowego egzemplarza sprawdzają się na długich trasach i jedyną opcją, która nie ma żadnego sensu, jest radioodtwarzacz CD marki Alpine: nie sposób dosięgnąć go (ani zobaczyć) podczas jazdy, a blaszany dźwięk z głośników tylko irytująco odwraca uwagę od tego, jak sprawnie idzie nam przełączanie biegów.

Królowie Instagrama, wychowani na grach video, powinni trzymać się z dala od aut tego typu. Nie są one wybuchowo szybkie na prostej, pomiędzy sygnalizatorami na kolejnych skrzyżowaniach (choć Plus 4 osiąga setkę w solidne 7,5 sekundy), wymagają umiejętności, by nimi sterować, hamować, na czas kontrować poślizgi. Nie robią nic, by pomóc kierowcy. Nic. Nie ma radaru, noktowizora, samoczynnego hamowania, ESP. Od wypadku posiadacza Morgana dzieli tylko jego mózg i koordynacja oko-ręka. Różnica? Tak, podobna jak pomiędzy pornografią z internetu i prawdziwym seksem.

Tak, są minusy, brakuje miejsca na bagaż, ogrzewanie działa tak, że czasem jest za gorąco, a chwilę potem za zimno, ale kogo to obchodzi? Morgan to prawdziwy samochód, a zmysłowa przyjemność, która zapewnia, satysfakcja z idealnego przejechania zakrętu, nie ma sobie równych w dzisiejszym samochodowym świecie. Zapomnijcie wszelkie górnolotne hasła producentów premium na temat przyjemności z jazdy: w porównaniu do tego wozu z drewnem w konstrukcji jazda ich samochodami jest równie ekscytująca, co włączanie zmywarki do naczyń.

Morgan Plus 4 samochodem idealnym nie jest na pewno, ale potrafi zmienić każdą podróż, choćby krótką i banalną, w godne zapamiętania wydarzenie - nawet jeśli wiąże się to z niezbyt dystyngowanym sposobem wsiadania do auta i wysiadania zeń. Przechodnie uśmiechają się na jego widok, machają przyjaźnie, choć to kierowca bawi się najlepiej. To machina czasu, mocno poprawione auto z lat trzydziestych, zachowujące wszystkie najlepsze cechy wozów z tamtych czasów, a pozbawione większości złych. Tak, na stosownie krętej drodze można dać popalić także autom typu GTI... tylko nie mówcie nikomu.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
NATEMAT EXTRA 0 0“To jakby odbity człowiek”. Tutaj zachowały się ślady krwi powstańców
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Rządy PiS nazywała reżimem. Ta Czeszka może napsuć krwi Kaczyńskiemu bardziej niż Timmermans
0 0To po to PiS przerwał posiedzenie Sejmu? Arłukowicz mówi o "handlu"