O autorze
Od 26 lat pisze o samochodach, nie tylko w Polsce, ale także w kilkunastu innych krajach - w tym we Włoszech, Wielkiej Brytanii, Rumunii, Grecji, USA i RPA. Redaktor naczelny miesięcznika Motor Hobby, redaktor naczelny tygodnika Motor, twórca miesięcznika Moto Magazyn, pierwszy redaktor naczelny polskiej edycji miesięcznika TopGear, redaktor naczelny kwartalnika Ramp. Jedyny Polak, który publikował w oficjalnym miesięczniku właścicieli samochodów Bugatti "Ettore". Jedyny wschodnioeuropejski dziennikarz, który na legendarnym Festiwalu Prędkości w Goodwood występował przez 5 lat jako kierowca fabryczny. Pierwszy Polak, który startował w wyścigu Le Mans Classic. Jeździ samochodami, którymi nie jeździ nikt.

GRAND TOURER: Porsche Panamera 4

Porsche Panamera 4 na tamie w Pilchowicach nieopodal Jeleniej Góry.
Porsche Panamera 4 na tamie w Pilchowicach nieopodal Jeleniej Góry. PRF
Mniej czasem znaczy więcej, a subtelność może być skuteczniejsza od brutalnej siły. Można wszakże przebić serce przeciwnika ostrzem szpady miast obcinać mu głowę ciężkim i nieporęcznym mieczem dwuręcznym. Dzisiejsza cywilizacja gier elektronicznych tudzież instagramowych "bohaterów" wymusza pochwały dla nadmiaru mocy samochodowych silników. Ja nie chcę mieć z takim myśleniem absolutnie nic wspólnego.


Tak się złożyło, że w krótkim czasie musiałem pokonać na terenie Polski spore dystanse. I to w wyjątkowy sposób: musiałem jechćc po autostradach płatnych i bezpłatnych, z ich chaotycznym, histerycznym, pełnym śmiertelnych zagrożeń ruchem, po drogach ekspresowych i także tych ulubionych, czyli krętych górskich trasach Dolnego Śląska. Po przejechaniu ponad 3 tysięcy kilometrów śmiem twierdzić, że trochę wiem o samochodzie, który według mnie jest najciekawszym wariantem aktualnej Panamery.

Ale jak to? Wersja z najsłabszym silnikiem najciekawsza? No cóż, nowe pokolenia ludzi udających samochodowych entuzjastów, wychowane na grach i głupkowatych filmach na YouTube, wierzą święcie, że więcej mocy oznacza lepsze auto. Obca ludziom tym jest subtelność reakcji na gaz, liniowość pracy układu kierowniczego czy mięsistość "czucia" na pedale hamulca. Jeżdżą samochodami tańszymi w produkcji, ale dla niepoznaki zaopatrzonymi w coraz większą moc, potrzebną tylko do wyścigów od świateł do świateł. Jeżdżą nimi i nie wiedzą, ile tracą. W większości współczesnych samochodów to, co daje prawdziwą przyjemność z jazdy, zostało usunięte, uproszczone albo sprowadzone do najmniejszego wspólnego mianownika, dostosowane do karlejących ludzkich umiejętności. Kogoś, kto z własnej woli je paluszki krabowe o smaku krewetek, zrobione z odpadów rybnych i całej masy śmieci, ciężko przekonać do aromatu świeżego homara, ugotowanego tuż po złowieniu. Bo nigdy wcześniej go nie jadł.

W ofercie Porsche są różne odmiany Panamery, od 550-konnej Turbo przez hybrydę (pozbawioną, niestety, harmonii pracy napędu) aż do bazowej Panamery 4, zaopatrzonej w silnik 2.9 litra turbo o mocy 330 mechanicznych koni. Na papierze auto rozpędza się do setki w 5.5 sekundy, a ja nie mam zamiaru z nikim ścigać się na krótkich, prostych odcinkach miejskich ulic. Napęd na cztery koła może się przydać, mnie jednak najbardziej podoba się ogromny rozstaw osi, obiecujący solidną stabilność przy dużych prędkościach. Dla mnie bowiem takie auto jest przede wszystkim narzędziem do przyjemnego pokonywania dalekich tras - a nie blaszanym odpowiednikiem kupra pawiana.

Wnętrze bardzo wygodne, fotele zbudowane ze znajomością anatomii i po wielu godzinach kręgosłup brakiem bólu wyraża swoją wdzięczność. Nowa konsola środkowa i nowe dotykowe przyciski wyznaczone na lśniącym plastiku wreszcie działają jak powinny, najwyraźniej włożono pracę w usunięcie irytujących błędów w oprogramowaniu. Denerwuje mnie jednakże to, że takie sprawy jak konfiguracja twardości zawieszenia czy mapa napędu nie są już sterowane "prawdziwymi" przyciskami - przecierpię to jakoś. Silnik brzmi nienajgorzej, w domyślnych trybach reaguje na gaz ślamazarnie - to kwestia strategii emisji spalin. Trudno. Za to już pierwsze kilometry pozamiejskiej trasy dają przyjemność: nierówności są soczyście amortyzowane, wnętrze funkcjonalne, klimatyzacja wspomagana przez elektryczne rolety - doskonała. Muzyka brzmi trochę kiepsko, ale to nie Burmester - jedyny zestaw audio wart dopłaty. Wywołane głupotą innych użytkowników drogi raptowne zmiany toru jazdy w szybkich łukach nie napawają przerażeniem, rozstaw osi robi swoje.

Wspomagana internetem nawigacja ma kuszący wygląd wyświetlacza i działa sprawnie, aczkolwiek na przestrzeni tygodni parokrotnie próbowała zmusić mnie do wjazdu w ulicę jednokierunkową pod prąd; ciekawe, bo akurat ulice, o których mowa, jednokierunkowe są od dawna, nie jest to więc sprawa świeżych zmian organizacji ruchu. Tania imitacja "manettino" z Ferrari na kierownicy, służąca do wyboru trybu jazdy, to coś, do czego mogę przywyknąć, szczególnie dlatego, że jako ustawienie indywidualne mogę zapisać swój ulubiony, nieoczywisty zestaw - standardową twardość zawieszenia w połączeniu z najbardziej agresywną mapą silnika i skrzyni biegów. Sprawdza się na bocznych polskich drogach. Drobna uwaga - koła 21-calowe może i fajnie wyglądają, ale standardowe 19-calowe wystarczą w zupełności, na nich auto zyska na pewności prowadzenia na koleinach i bardzo nierównych drogach.

Największe pozytywne zaskoczenie - zużycie paliwa. Przy prędkościach dozwolonych na drogach ekspresowych można dojść do 9,5 l/100 km, przy spokojnej jeździe na autostradach do ok. 10,8-11 l/100 km, pełne wykorzystanie możliwości napędu oznacza wzrost do 16-18 l/100 km. Jeśli weźmiemy pod uwagę rozmiary i masę auta, wynik naprawdę niezły. Gdy przychodzi czas na jazdę po moich ulubionych trasach Dolnego Śląska, zaczynam trochę ostrożniej niż zwykle, auto waży sporo. Ale okazuje się, że da się nim jechać sprawnie: tylko czasem na solidnych nierównościach kończy się skok tylnego zawieszenia i tył nieprzyjemnie podskakuje. Pod warunkiem zachowania rozsądku da się jechać płytkimi poślizgami, a Panamera 4 w żadnym momencie nie próbuje zachować się jak ratlerek, który najbardziej ze wszystkiego lubi znienacka gryźć przechodniów po kostkach.

Ostatni wielki plus tego samochodu: adaptacyjne reflektory. Jak dla mnie Porsche mogłoby nie mieć noktowizora, radaru i innych drugorzędnych dodatków, ale te światła to magia. W sposób dynamiczny zmienia się kształt wiązki, oświetlana jest maksymalna możliwa powierzchnia drogi i pobocza bez oślepiania innych. Podobne systemy rzadko dobrze działają w Polsce, co wynika między innymi z kretynizmu drogowców, stawiających za dużo odblaskowych znaków drogowych w tych samych miejscach, znaków, których i tak nikt nie nadąża w pełni zarejestrować. Ten jednak działa, i to doskonale. Nieoświetlone samochody i ubrani na brudnoszaro przechodnie to powody, dla których wierzę w ten system. Naprawdę warto dla niego zrezygnować z innych opcji.

Przejechałem tym samochodem znacznie więcej kilometrów, niż zwykle pokonuje się podczas dziennikarskiego testu. Wiem o nim dużo. Dlaczego zatem uważam, że Panamera 4 to optymalny model czterodrzwiowego Porsche? Otóż dlatego, że jest to niemal idealny Grand Tourer, auto do pokonywania dalekich tras bez zmęczenia. Ma swoje słabości, każdy, kto oczekuje piorunującej siły ciągu od 330-konnego silnika w tym dwutonowym aucie, będzie rozczarowany. Z kolei podwozie wspaniale sprawdza się przy stałych, wysokich prędkościach. Znakomite fotele dbają o kondycję podróżnych, podobnie jak fantastyczny wręcz system klimatyzacji. Gdy trzeba, auto poradzi sobie także na drodze, która bywa rajdowym odcinkiem specjalnym i dobrze czuje się w miejskich korkach. Ostatnią rzeczą, której ten samochód potrzebuje, jest więcej mocy. Czy chętnie pojadę nim znów w daleką trasę? W każdej chwili.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
POLECAMY 0 0Dostają pracę, bo są biali i znają angielski. Polacy w Wietnamie mogą obłowić się jak krezusi
0 0Boruc wyznał, że grywał po pijanemu. "Na rauszu starałem się dwa razy bardziej"
O TYM SIĘ MÓWI 0 0"Maska opadła". PiS szuka pieniędzy na swoje obietnice. Oto gdzie wszyscy za nie zapłacimy
0 0Radio ZET: premiera ostrzegano przed działalnością Banasia i Dziedzica
WYWIAD 0 0"Byłam przed 30, a nie chciało mi się żyć". Patrycja schudła 50 kg, pokonała hashimoto i depresję
MamaDu 0 0Piotr Rubik poskarżył się na "żenujące" zachowanie kelnerów. Spędzał czas z córkami
DADHERO.PL 0 0Nie wiesz jak? Nie przejmuj się, nie ty jeden. Oto nasze rady, jak mądrze wychowywać syna
0 0To pradawne imię przekreśli naszą córkę na całe życie. Mój mąż ma to w nosie
NATEMAT EXTRA 0 0Jak mu tak wróżka powie, to zwolni pół firmy. Po 15 latach ujawnia kulisy pracy wróżenia w telewizji
POLECAMY 0 0Nie zawsze musisz być wśród ludzi. Te rzeczy powinieneś zrobić sam przynajmniej raz w życiu