Daniel Mason
Zimowy żołnierz
Daniel Mason Zimowy żołnierz Wydawnictwo Rebis

Poznajmy Lucjusza Krzelewskiego, studenta medycyny, pasjonata nauki, przyszłego lekarza i mieszczanina. Kariera takich ludzi jak nasz bohater jest przewidywalna. Uniwersytet, laboratorium, prywatna praktyka, eleganckie mieszkanie z widokiem na Dunaj, żona i baraszkujące pociechy. No chyba, że wybuchnie wielka wojna.

REKLAMA
W czasie wojen rośnie zapotrzebowanie na lekarzy. Bitwy oznaczają zabitych i rannych, ktoś musi opatrywać rany i leczyć, by ludzkie mięso armatnie ruszyło z powrotem na front. Nic dziwnego, że felczerzy, pielęgniarze czy weterynarze stają się w czasie wojny wyjątkowo cenni. Cennym stał się nasz Lucjusz, który z tytułem wojennego lekarza i oficerskim stopniem liczył na przydział do szpitala polowego, gdzie pod okiem fachowców zyska szanse na to, by stać się prawdziwym lekarzem. Palny te zawiodły. Lemnowice, gdzie dociera nasz bohater to zapomniana przez sztabowców i bogów dziura, gdzie diabeł mówi dobranoc, szpital nie ma odpowiedniego wyposażenia, a on, Lucjusz, ma być w nim jedynym lekarzem. Na szczęście nasz bohater ma świetną kadrę pomocniczą, a zwłaszcza tajemniczą siostrę Margaretę, która staje się jego mentorem i pomocnicą. Właśnie w tych Lemnowicach nasz Lucjusz zaczyna rozumieć czym właściwie jest medycyna.
Zmylił Cię czytelniku tytuł? Nie szkodzi, mnie też. Wojna w zimowym żołnierzu jest jedynie pretekstem, by opowiedzieć o dojrzewaniu, o tym jak z chłopca wyrasta nagle mężczyzna, jak z idealistycznie nastawionego młodzieńca wyrasta empatyczny lekarz, człowiek wiedzący czym jest przysięga Hipokratesa i niesienie pomocy najbardziej poszukującym. To też opowieść o człowieczeństwie i miłości, często niemożliwej. Tytułowy żołnierz jest zapowiedzią czegoś nieprzewidywalnego, zapowiedź zmian, które muszą nastąpić. A jakie one będą? Przyznam, że bałem się zakończenia tej książki. Hollywoodzkie zakończenie musiało nieco kusić Autora. Na szczęście zakończenie zaskoczy zbyt przewidujących Czytelników, pozostawiając ich w melancholicznym nastroju.
A taki też jest potrzebny.