Bernhard Schlink
Olga
Bernhard Schlink Olga Wydawnictwo Rebis

Tęsknota, wielka miłość, rozstanie, której przyczyną było pragnienie wielkości i to wieczne poczucie tęsknoty. Tak, Bernhard Schlink potrafi wniknąć w kobiecą duszę.

REKLAMA
Ta historia zaczyna się jak bajka o Kopciuszku. Mamy sierotę, która zakochuje się z wzajemnością do dziedzica fortuny. Olga, bo o niej mowa, jest ambitna i pragnie czegoś więcej, niż praca na żyznej pomorskiej ziemi. Herbert nie musi nikomu niczego udowadniać, jednak jego pragnienie wielkości i fascynacja wielkimi przestrzeniami, pchnie go ku samozagładzie. Na razie jednak młodzi dorastają, pielęgnując dojrzewające uczucie. Jak każdy młodzian w cesarstwie niemieckim, Herbert wstępuje do wojska, by ruszyć w karną ekspedycję do Afryki. Olga zaś podejmuje pracę nauczycieli z daleka od domu i liczy na wspólną przyszłość z ukochanym. Ta jednak nie może nastąpić, mezalians grozi wydziedziczeniem, ale to nie ono ostatecznie rozdzieliło kochanków. To pragnienie wielkości pchnęło Herberta do uczestnictwa w szalonej ekspedycji polarnej, z której już nigdy nie wróci. Olga nigdy nie przyjmie do wiadomości jego śmierci. Jeszcze długo będzie wysyłać listy do dalekiego Tromso.
Postać Olgi zaskoczy każdego, kto poznał już prozę Bernharda Schlinka. To nie nieszczęśliwa, zawstydzona swym analfabetyzmem, bohaterka Lektora. Nie jest to też zdradziecka Kobieta na schodach, która wykorzystuje niedoświadczonego kochanka, by uciec od despotycznego męża. Olgę moglibyśmy opisać jedynie słowami znanej piosenki. Ty łagodna, Ty spokojna, opatrujesz moje rany…. Ta kobieta może być marzeniem każdego mężczyzny, szkoda tylko, że niedocenionym. Bowiem Olgę tak naprawdę docenił jej ostatni uczeń, który po latach poznał ją dzięki lekturze jej listów, zdobytych uporem i cudem. Schlink sprytnie dzieląc narrację książki, zmusił nas do poznania naszej bohaterki z trzech perspektyw. Okres do 1945 roku jest opisany niczym sucha, beznamiętna relacja z życia ludzkiego. Druga część to wspomnienia chłopca, ostatniego ucznia, spadkobiercy Olgi, który chyba jako jedyny człowiek na całym świecie, pragnął zgłębić jej tajemnicę. I wreszcie trzecia, najbardziej chwytająca za serce, część książki zawiera listy, nigdy nie przeczytane przez adresata, znalezione na starej poczcie w Tromso. Listy do Herberta, pisane przez Olgę nawet wówczas, gdy każdy, o zdroworozsądkowym podejściu do życia, wątpiłby w sens ich pisania.
Oj, Herbercie. Miałeś diament, który porzuciłeś. Każdy mężczyzna winien zazdrościć Ci Olgi. Takich kobiet już na świecie nie ma.