
Rzeczywistość ludzka widziana z perspektywy kota. Wydawać by się mogło, że to temat ograny, książeczka dla dzieci…. A jednak Cristian Teodorescu dowodzi, że z kociej perspektywy ludzkie problemy wydają się błahe.
REKLAMA
Mała, jednooka kotka ma życiowego farta. Z biednej chatki trafia do bukaresztańskiego mieszkania, którego właściciele nie należą do ludzi bogatych, naprawdę jednak kochają zwierzęta. A przecież samochód, który ją zawiózł do stolicy Rumunii, mógł jechać szybciej, kierowca mógł chcieć odreagować stres, czując rozgniatanego kota pod kołami samochodu. Oczko, bo takie jest właśnie imię naszej zwierzęcej bohaterki, trafia na wspaniałych ludzi, którzy dadzą jej prawdziwy dom i zaopiekują się nią. W zamian nasza bohaterka ofiarowała kocią miłość, a nam refleksje na temat życia zwykłych ludzi.
Cistian Teodorescu znany jest już nam z książki Medgidia, miasto u kresów, opowieść o mieście dotkniętego przez dwa totalitaryzmy. Powracając z opowieścią, która na pierwszy rzut oka, wydaje się historią przeznaczoną dla małych dzieci, zaskakuje czytelnika. Jak to, książka pisana nieco naiwnym językiem, językiem dostosowanym do przekazu kilkulatka, przeczy swoim dotychczasowym osiągnięciom i przekazywanym treściom. Nie zapominajmy jednak, że wyrażenie myśli w taki właśnie sposób, przedstawienie naszego życia z perspektywy zwierzęcia, które nas dopiero poznaje i wyraża swoje sądy o nas, wymaga sporego talentu pisarskiego. Wszystko to ostało ozdobione świetnymi rysunkami Octaviana Mardale.
Cóż mogę jeszcze dodać? To, że zapraszam do lektury.
