O autorze
Poseł na Sejm RP VII kadencji z wykształcenia prawnik. Wiceprezes Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Moim priorytetem jest polityka prorodzinna, wyrównywanie szans rozwoju uboższych regionów kraju, wprowadzanie rozwiązań wspierających małą i średnią przedsiębiorczość, praca na rzecz równouprawnienia kobiet oraz ekologia.

Pusto na granicy z Rosją, pusto w portfelach

Ilu mieszkańców Warmii i Mazur musi wrócić do życia w skrajnym ubóstwie, żeby rząd PiS przełożył dobro ludzi nad własne wojenki polityczne? Radni województwa warmińsko - mazurskiego zwrócili się właśnie do rządu o niezwłoczne przywrócenie małego ruchu granicznego z Obwodem Kaliningradzkim. Władza pozostaje nieugięta, bo z Warszawy biedy na północy kraju nie widać.


Wczoraj (31. 08) byłam w Gołdapii, gdzie spotkałam się z samorządowcami, przedsiębiorcami i innymi mieszkańcami. W tym przygranicznym miasteczku na północnym wschodzie Mazur wszyscy mają wielki żal o zablokowanie małego ruchu granicznego z Rosją. Głównie dlatego, że w oczy zajrzało im widmo biedy. Wielu z nich utrzymywało się głównie z dopływu rosyjskich pieniędzy. Mieli własne firmy, pracowali w handlu, usługach. Teraz boją się bezrobocia, a nowej pracy w tym regionie nie znajdą.

Mieszkańcy Gołdapii nie rozumieją, dlaczego rząd nagle pozbawił ich źródła utrzymania. Tracą w zasadzie wszyscy - branża transportowa, usługi, handel, turystyka. Podkreślają, że decyzja jest nielogiczna. Nie tylko nie zwiększyła bezpieczeństwa, ale wręcz je obniżyła i to nie tylko bezpieczeństwo ekonomiczne. Ludzie z przygranicznych terenów coraz częściej słyszą huk rosyjskich śmigłowców i boją się kolejnej reakcji Rosji na ciągłe drażnienie przez polskich rządzących z Macierewiczem na czele. Tym bardziej, że Rosjanie wciąż mogą wjechać do naszego kraju otrzymując tańsze wizy z Grecji, Niemiec czy Włoch, a Polska traci wpływ na to, kto przekracza granicę.

Ludzie z przygranicznych powiatów czują się również urażeni, że rząd stygmatyzuje ich jako przemytników. Niektórzy stracili możliwość odwiedzenia rodzin czy grobów bliskich za granicą, bo nie stać ich na wizę do Rosji za 1000 zł. Ponieważ wielu z nich zapłaciło za pięcioletnie zezwolenie na przejazdy w ramach małego ruchu granicznego, teraz będą domagać się rekompensat od rządu.


Te argumenty podziela większość polityków z Warmii i Mazur, nie wyłączając mnie. Już na początku sierpnia wysłałam interpelację do ministra Błaszczaka o przywrócenie małego ruchu granicznego z Rosją. We wtorek 30 sierpnia z identycznym wnioskiem do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji wystąpili radni Sejmiku Warmińsko - Mazurskiego. Za przyjęciem głosowało 21 radnych z PSL i PO, przeciwko było 6 radnych PiS.

W przyjętym dokumencie samorządowcy napisali "Obecna niejasna sytuacja i decyzja o zawieszeniu MRG sprawia, że szereg powstałych, jak również zaplanowanych inwestycji w strefie przygranicznej jest zagrożonych brakiem ich realizacji. W ocenie Sejmiku Województwa Warmińsko-Mazurskiego zawieszenie MRG sprawia, że funkcjonowanie Programu Współpracy Transgranicznej Polska-Rosja 2014-2020 jest zagrożone (...) W zaistniałej sytuacji biorąc pod uwagę liczne głosy mieszkańców województwa warmińsko-mazurskiego, w tym, przedsiębiorców, przedstawicieli władz lokalnych oraz parlamentarzystów z różnych ugrupowań politycznych Sejmik Województwa Warmińsko-Mazurskiego zwraca się z wnioskiem do Rządu RP o niezwłoczne przywrócenie Małego Ruchu Granicznego w pierwotnej formie wynikającej z umowy między Rządem Rzeczypospolitej Polskiej, a Rządem Federacji Rosyjskiej z dnia 14 grudnia 2011 roku".

Rząd twardo stoi na stanowisku słuszności swojej decyzji. W ubiegłym tygodniu przedstawiciele resortów spraw wewnętrznych i finansów przekonywali, że zawieszenie małego ruchu granicznego z Rosją korzystnie wpłynęło na bezpieczeństwo i zakończyło przemyt towarów akcyzowanych. Wg Straży Granicznej po zawieszeniu ruch Polaków do Obwodu Kaliningradzkiego spadł o 82 proc, a ruch obywateli Rosji o 26 proc. Trudno nie doszukiwać się jednak politycznych przyczyn decyzji, bo mały ruch graniczny z Ukrainą został wznowiony, mimo że stamtąd również wjeżdżają do Polski przemycane papierosy.

Jeśli mały ruch graniczny z Rosją nie będzie przywrócony, firmy z Warmii i Mazur mogą stracić w przyszłym roku nawet pół miliarda złotych. Wydatki mieszkańców Obwodu Kaliningradzkiego w Polsce tylko w ubiegłym roku wyniosły blisko 280 mln zł. Regularny napływ rosyjskiego kapitału szybko przełożył się na spadek bezrobocia w przygranicznych powiatach województwa warmińsko – mazurskiego. To jednak dla PiS nie ma znaczenia. Dla nich Rosja to naczelny wróg, a dla swojej partyjnej wojny gotowi są poświęcić dobro mieszkańców najuboższych terenów Warmii i Mazur. Wrażliwość społeczna ludzi PiS jest mitem. Dla nich liczy się sprawowanie władzy.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Przez dwa miesiące byłam streamerką gier. Oto, czego się nauczyłam
JANDA 0 0Kremy z kolagenem: nie bierz pierwszego lepszego. To skomplikowany składnik
dadHERO 0 0Prawie półtora miliona złotych na polską planszówkę. Skąd ten sukces gry "Beyond Humanity:Colonies"?
0 0Polskiej szkole przydaliby się tacy nauczyciele. "Stowarzyszenie Umarłych Poetów" w teatrze
WYWIAD 0 0Dlaczego faceci nie chcą seksu. Seksuolożka wylicza powody i radzi, jak to zmienić
0 0Słynna fabryka ogłasza zwolnienia grupowe. Miśnieńska porcelana walczy o przetrwanie